Lista blogów » Neonowa Strzała

cappuccino

Zobacz oryginał
IMG_3685%2BNS.JPG
IMG_3695%2BNS.JPG
IMG_3609%2BNS.JPG
IMG_3696%2BNS.JPG
 koszula sh | spódnica Choies | płaszcz Mosquito | szal H&M | nerka Paulina Schaedel | buty Pimkie


  10 stopni na plusie odbiło mi na tyle wystarczająco, że nie dość, że poczułam wiosnę, to zachciało mi się jeszcze wskoczyć w pastele. PASTELE. Kto jest ze mną dłużej zna mój stosunek do tej tonacji kolorów, osobom które są tutaj od niedawna w skrócie wyjaśnię na czym on polega. NIE LUBIMY SIĘ. A raczej, ja nie lubię pasteli, a one czasem starają się jakoś mnie do siebie przekonać. I właśnie teraz widzicie tego efekty. Mamy luty, co powinno oznaczać środek zimy. Kreska rtęci dochodzi do 10 stopni na plusie, a moja asertywność spada wraz ze wzrostem euforii wywołanej ciepłem. Raz, gdy pisnęłam słówko Poli o tym, że chce się ubrać w brązy i beże, a do tego dorzucić pudrowy róż, biedna złapała się za głowię i nie wiedziała, czy szybko ma dzwonić po psychologa, czy po prostu jakieś spięcie nastąpiło w mojej mózgownicy i gadam od rzeczy. Zatem, co mnie skusiło do takiego połączenia?
  Kupiłam spódnicę, która w rzeczywistości okazało się, że ma inny kolor, ciemniejszy. Więc, jak to zwykle u szafiarek bywa, świat mi się już zawalił na głowę i nie wiedziałam co mam robić. Czy płakać, czy zwracać, czy uszyć z niej poduszkę, czy maczać w barwnikach, a może zamienić na abażur do lampy. Pomyślałam sobie, że przecież nie będę jak koleżanki po fachu. "Sprzedam, raz nałożona, tylko do zdjęć, stan idealny", czasem z dopiskiem "posiada jeszcze metkę". No nie. Przecież ja, taka opozycjonistka, jakże mogłabym pójść za tłumem. To postanowiłam, że nałożę ją dwa razy. I stałam przed szafą i lustrem, i dumałam z czym tu ją połączyć. Akurat byłam po udanych łupach w lumpie, do których należała właśnie ta koszula, wskoczyłam w nią ryzykując zgrzyt szafy na mój widok, ale okazało się, że jest ok. Lustro z przerażenia nie pokruszyło się na drobny mak. Pozostało pytanie "co narzucę na górę?". I właśnie w tymże momencie, jak już przymierzyłam wszystkie płaszcze i każdy był chybionym pomysł, złamałam wszelkie swoje reguły i chwyciłam TEN w kolorze pudrowego różu. Efekt przerażająco zadowalający, mnie zadowalający, choć aktualnie jest na dworze 0 stopni i to już nie ciepło wpływa na moją ocenę. 
  Dodatkowo tym zestawem idealnie wpasowuję się w jesienne trendy. Z moją teorią zgadza się nawet lutowe wydanie naszego polskiego Elle, z sesją "Karmel macchiato". Zimowe ubrania o kolorze kawy i czekolady. Miks faktur, zabawa formą. Te słowa świetnie popierają tę stylizację, która tak naprawdę powstała w mojej głowie, zanim to Elle trafiło w moje ręce. Wybaczcie, płaszcza w odcieniach brązu nie posiadam, ale z tym wydaje mi się równie ciekawie. I w sumie cieszę się, że takowego nie mam w szafie, bo w efekcie powstało coś, zaskakującego nawet mnie samą (albo tylko mnie). Jednocześnie kopiowanie sylwetek z sesji modowych, czy z wybiegów ominęłam szerokim łukiem. Jest trendy, ale tym akurat najmniej się przejmuję. Nigdy nie bazuję w 100% na trendach. Staram się je delikatnie przemycać do swojego stylu. I w końcu moda również idzie w tę stronę. Wymiana szafy co sezon? Ten koszar jest już za nami. Projektanci zaczynają tworzyć kolekcje uniwersalne. Takie, które śmiało będą służyły nam przez kilka sezonów. Dają nam narzędzia (ubrania i dodatki), proponują sposób ich noszenia, ale nie narzucają na siłę trendów. W jednym sezonie jest ich kilka, jak nie kilkanaście, ale najważniejszy jest ten, który sama sobie wykreujesz ;)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.