Całkiem na poważnie / Quite seriously
Zobacz oryginał czw., 07/09/2017 - 07:48Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze do poprzedniego biało-zielonego posta z czaszką :) Obiecywałam same radosne i kolorowe stylizacje, ale po drodze popełniłam zdjęcia do jednej takiej eleganckiej i bardzo na poważnie.To taka kolejna próba sił trochę jakby zamawiana ;) W każdym razie muszę ją przegonić, bo decyzję podjęłam, żeby ją puścić, ale serca do niej nie mam za bardzo i wolę mieć ją już za sobą. Nawet na zdjęciach się wcale nie uśmiecham, straszny ponurak tu ze mnie, choć ponownie niezwykle poruszony ;)
Trochę o stylizacji i nie tylko
Podobno opisywanie stylizacji pokazywanej na blogu jest bez sensu, skoro wszystko na zdjęciach widać. Pocieszam się, że na moich często niewiele widać ;) Skoro takie opisywanie świadczy o tym, że nie ma się nic ciekawego do powiedzenia, to widocznie tak już ze mną jest :) Kiedyś, gdy puszczałam posty rzadziej, miałam większą potrzebę umieszczania pewnych moich przemyśleń. Ponieważ na blogu najważniejsze są dla mnie moje "modowe" pomysły, zaczęłam jedynie im poświęcać swój czas i energię, żeby mnie czasem i siłami nie brakło :) Bo mój blog jest o nich, a nie o mnie. O tym, jak z lumpeksowych zdobyczy poskładać coś fajnego, jak je wykorzystać, żeby powstało coś czasem nawet na czasie. Lubię opowiadać o genezie danego pomysłu, inspiracji czy jego konstrukcji, więc będę się nadal tak wygłupiać i przynudzać, bo w końcu nie ma obowiązku czytania :) Jak już wspomniałam, dziś postanowiłam bardzo wbrew sobie, popełnić coś "na poważnie" i chyba elegancko. Bazą jest granatowy zestaw szerokich, lekko dzwonowatych, garniturowych spodni, i obcisłego golfika z krótkim rękawem. Takie trochę lata 70. Chciałam na to zarzucić długi czarny płaszcz i wtedy może nie byłabym taka ponura, w sensie mojej miny, ale zamieniłam płaszcz, który pojawi się jeszcze w wielu pomysłach, na dwurzędowy żakiecik w kolorze beżowym i charakterze trochę militarnym, a trochę smokingowym. Zresztą płaszcz jako kolejna warstwa też się na pewno nada :) Dodałam złoty naszyjnik i bransoletkę, z rzadko rozmieszczonymi perłami, czarne dziobate szpilki i granatowy okrągły kuferek, ze złotymi okuciami. Doskonale widać na zdjęciach, że najchętniej zwiałabym z tego wybiegu gdzie pieprz rośnie ;) Kolejna taka sytuacja, gdy stylizację uważam za udaną, tylko ja się w niej kiepskawo czuję, bo chyba źle się czuję tak "na poważnie". Ponieważ chciałam Wam ją pokazać, a nie mam innej modelki, wyszło, jak wyszło. Jest to ilustracja mojego podejścia do bloga, silna chęć pokazywania moich różnorodnych pomysłów, o różnym charakterze, na różne okazje, ale i bez okazji, po prostu jako kompozycji, niezależnie i osobno od mojej osoby, postaci czy jej wizerunku. Na blogu jestem na pewno sobą, bo przecież nie kimś innym, ale teraz przede wszystkim twórczo czy może bliżej, jak to nazwała Grażynka Niewidzialna (re) kreacyjnie, a nie prywatnie, dlatego zawsze będą się pojawiać "niespójności" :) Zresztą przecież to już dawno i dobrze wiecie :) Hough :)
spodnie/pants - M&S
Bardzo uszczęśliwia i motywuje mnie każdy ślad Twojej tu obecności, dlatego serdecznie dziękuję za odwiedziny na moim blogu i za wszystkie komentarze. Zapraszam do oglądania i czytania, a jeśli Ci się spodoba, do obserwowania :}
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.














