Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Bordo na ażurze

Zobacz oryginał

Teoretycznie, to zestaw ten jest jeszcze typowo jesienny.


Teoretycznie także powinno mi więc być wstyd, że szron na drzewach, szron na autach, słupki rtęci na minusie, a tu sweterki, kapelusiki jakieś...


 Ale nie będzie - bo jest (moim zdaniem) wiele jakiegoś wczesnozimowego uroku w tym połączeniu.


O! Rzekłam!


1.jpg

(Tak - gdybyście pytali i pytały, to to są właśnie te zdjęcia o których tydzień temu pisałam, że na swoją postową kolej czekają i że bardzo z nich z Leszkiem zadowolonymi jesteśmy :D)

17.jpg

Dzisiejszy "set" jest jednym z tych ciuchowych zestawień, które nie tylko tegoroczną jesienią często ze mną były, ale które i zimą na pewno będą mi towarzyszyć.

Co prawda - nie z kapeluszem, bo jeszcze może przez kilka dni raptem na mój melonik będzie jako taka pogoda.
Jest już coraz bowiem zimniej, coraz też wietrzniej - chowam go więc do szafy.
Mając nadzieję, że do wiosny się w nim nie odkocham ;)

19.jpg

Więc - bez kapelusza, a z wełnianą zamiast niego czapą lub beretem zamierzam się w tych ciuchach i w chłodniejsze dni po Łodzi i okolicach wozić ;)

Dlaczego uważam, że ten zestaw ma w sobie nieco zimowego już uroku?
Po pierwsze - ze względu na kolory.
Bordo od zawsze kojarzyło mi się z zimą.
Po drugie - z racji "puchatości" tego szyjootulacza, który pewnie Waszą uwagę od pierwszego na zdjęcia spojrzenia przyciągnął ;)

6.jpg

Szyjootulacz to mięciutki, ciepły bardzo komin, który kilka lat temu upolowałam w H&M'ie.
Jest napraaaaawdę wielki!
Gdybym go rozwinęła, to byłby dłuższy niż ja jestem wysoka ;P

7.jpg

Komin jest ażurowy - choć może średnio tę jego ażurowość udało nam się uchwycić (zapomnieliśmy go jakoś tak osobno bardziej sfotografować ;( gapy z nas ;(), to musicie uwierzyć mi na słowo, że ten ażur tam jest ;P

Kiedy kupowałam komin, to byłam już także posiadaczką tych bryczesów z dzisiejszych zdjęć - chociaż przed jego zakupem nigdy nie łączyłam musztardowości z bordem, to instynktownie przeczuwałam, że te dwa kolory będą do siebie pasować ;)

Nie pomyliłam się - to połączenie kolorystyczne spodobało mi się do tego stopnia, że postanowiłam często je wykorzystywać ;)

1.jpg

Same bryczesy już tu kiedyś były - rok temu.
Co prawda nie z bordem, a z fioletem - a dokładniej: z fioletowym swetrem.
O, tu można zobaczyć jak się prezentowały: klik!

2.jpg

Przyznaję - dziś te spodnie są na mnie o jakiś dobry rozmiar za duże, co trochę się na zdjęciach uwidacznia i co trochę bardziej niż "trochę" mnie złości, bo żeby je bez obawy o ich zgubienie nosić musiałam zainwestować w pasek z działu dziecięcego, ale nie zamierzam ich przerabiać.
Może się bowiem zdarzyć, że przytyję - a wtedy będę musiała rozpruwać im zaszewki.
Leniwa jestem, więc zapewne nie będzie chciało mi się tego robić ;P
Zostanę więc przy metodzie "na pasek" ;)

5.jpg

Nie tylko komin pochodzi z H&M'u - tam także wyszperałam swego czasu (na jakiejś wyprzedaży) tę kwiecistą koszulę i czarny kardigan.

11.jpg

Koszula "oryginalnie" ma jeszcze kokardę.
Taką do wiązania pod szyją.
Ale że komin, to na kokardę w dniu robienia zdjęć miejsca już nie było ;P
Nie martwcie się jednak - kiedyś Wam ją pokażę ;)

9.jpg

A kardigan... kardigan jest bardzo podobny do tego musztardowego sweterka - o, tego z tego posta: klik!
Dekolt ma tylko inny ;)

Lubię go bardzo, bo jest niesamowicie uniwersalny - do wielu rzeczy mi pasuje.
Zwłaszcza koszul!
Dzięki temu ratuje mnie, gdy nie ma już dla mnie ratunku i muszę, no po prostu muszę "odwalić" się na elegancko - takie "elegancko" dla każdego eleganckie, obiektywnie eleganckie... sami wiecie o co mi chodzi ;P
Jeśli już muszę założyć jakąś znienawidzoną przeze mnie białą bluzkę/koszulę, to zawsze dobieram do niej właśnie jego.

4.jpg

[Tak, często na moim blogu pojawiają się ubrania z H&M'u - i ten zestaw w zdecydowanej większości z H&M'owych produktów się składa.
Przyznaję, to jedna z moich ulubionych sieciówek.
Gdybym mogła sobie na to pozwolić, to wieeeeele rzeczy bym stamtąd do domu przytachała ;)

Na sporo osób hasło "H&M" działa - podobnie jak "Zara" - jak płachta na byka.
Komentarze o "sieciówkowych manekinach" traktujące wywołuje.

Ja na swoją obronę mam to, że zwykle moje w tym sklepie zakupy z nabywaniem w nim tego co "modne" mało mają wspólnego - wpadam tam zawsze w poszukiwaniu jakichś takich typowo "moich" rzeczy, a "mój" styl zazwyczaj z tym co w szeroko pojętych trendach się znajduje zbieżny w kilku raptem procentach jest ;)

Także - pomimo kupowania tam, gdzie "wszyscy" ponoć kupują udaje mi się chyba sporą dość oryginalność zachować ;)]

8.jpg

Po długiej dość od niej przerwie w tym poście znowu możecie oglądać moją TORBĘ BORBĘ od MOMO FASHION.
Stęskniłam się za nią ;)
Po dłuższym okresie odpoczynku w szafie torba ponownie wróciła do moich łask i przez ostatnie dni znów się z nią nie rozstaję ;)

3.jpg

Kardigan - H&M
Koszula - H&M
Bryczesy - no name (Butik Nashe - Zgierz, ul. Parzęczewska)
Komin - H&M
Pasek - H&M
Torba - MOMO FASHION
Melonik - H&M
Rękawiczki - Massimo Dutti
Oficerki - Lasocki (dla CCC)

10.jpg

Muszę Wam coś wyznać - tak, jak uwielbiam tu pisać (im dłuższego posta popełnię, tym większą satysfakcję zawsze czuję ;P tak, taka jestem okropna, tak się nad Wami znęcać lubię!), tak tym razem szło mi to jak po grudzie.
Zmęczona bardzo jestem.
Wczoraj pisałam kolokwium zaliczające jeden z moich uczelnianych przedmiotów - ciężkie kolokwium o mało wdzięcznych rzeczach traktujące (tak, ta wspominana już tu przeze mnie demencja, rzeczy ciekawe z punktu widzenia medycyny i logopedii, ale przykre bardzo - bardzo!), nad nauką do którego sporo czasu przez ostatnie dni spędziłam.
Wyczerpana jestem.
Jeszcze tego nie odespałam.
Myśli mi się plączą.

W dodatku mój ukochany telefon postanowił zrobić mi na złość i się zepsuł.
Nieuniknionym staje się więc to, przed czym tak długo się broniłam - zakup smartfona ;(

Brrr - zanim ja opanuję obsługę tej mojej nowej, dotykowej nowinki, to lato nadejdzie :/

Przepraszam więc za to, że brak tu dziś jakichś moich żartów i zabawnych sformułowań ;)
Ale za to - jest ludzka twarz Mar!

13.jpg

Ludzką, domową niemal i uśmiechniętą od ucha do ucha twarz Mar możecie oglądać we wnętrzach sklepu meblowego siostry Leszka - Seneko: Kolorowych Snów,
w które to zawitaliśmy w dniu tych moich blogowych fot robienia w celu tak odwiedzin Agaty, jak i zrobienia (to już lechowe obowiązki) kilku zdjęć jej sklepowego asortymentu.
Ja jestem w kwestii wystroju wnętrz totalnym abnegatem, więc mało tam przy wyborze najbardziej wdzięcznych do fotografowania obiektów pomocną byłam, zaopiekowałam się zatem ciastkami.

12.jpg
Popatrzcie, jak niewiele mi do szczęścia potrzeba - wystarczą owsiane ciacha ;)

No także tego - jak ktoś lubi fajne, ładne, "dizajnerskie" (tak się chyba mówi, prawda?) meble i akcesoria do mieszkania/domu wystroju a z Łodzi jest, to w imieniu Lecha i Agaty zapraszam serdecznie na Świętej Teresy 100.

Pamiętajcie - ciacha czekają ;P

A jeśli ich akurat w dniu Waszej wizyty nie będzie, to znaczy, że byłam tam przed Wami, przepraszam :(

16.jpg
Na koniec przytulę Was - jak zwykle ciepło bardzo.
I fajnego, spokojnego weekendu Wam pożyczę!
O!

15.jpg

Pozdrawiam,
Wasza Mar!

P.S. Cieszyłam się bardzo z tego szronu, co to wczoraj i dziś moją okolicę otulił - bo wierzyłam, że i w weekend takie cudo będzie jeszcze ziemię łódzką zdobić.
Niestety!
Prognozy pogody jakieś orkany zwiastują, opady deszczu, kałuże i pluchy.
No cóż... to kolejny wpis chyba kosmetyczny będzie, niestety :(

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.