Bordo i czerń
Zobacz oryginał pt., 16/11/2018 - 19:25
Cześć!
Jesienne klimaty przytłoczyły mnie zdecydowanie zbyt bardzo i zachęciły do tego, abym popołudnia spędziła na bezmyślnym gapieniu się w ekran. Może i fajnie, ale na krótko, bo nie chcę, żeby kolejne tygodnie upłynęły mi pod znakiem internetów. Chyba szkoda mi życia i tych kilku tygodni przed 25. urodzinami. Serio, zaraz stuknie mi ćwierćwiecza.
Przede mną w miarę miły weekend. Sobotę spędzę w Warszawie na ekocudach. Od kilku miesięcy wybierałam się na to wydarzenie, ale cały czas w głowie wyrzucałam sobie, że udział w tej imprezie skomplikuje mi masę spraw - finanse, pracę, odpoczynek. W końcu jednak powiedziałam sobie, że nie mogę wiecznie szukać powodów, by czegoś NIE ZROBIĆ tylko właśnie, żeby ZROBIĆ.
Dzisiaj znowu prezentuję się Wam w kapeluszu. Zdecydowanie go lubię, bo sam w sobie sprawia, że nawet najprostsza stylizacja nabiera fajniejszego sznytu. Jak widać postawiłam na minimum koloru i totalny brak udziwnień. Bordowa bluzka to mój ostatni łup z second handu i w zasadzie należy do mojej mamy. Spódniczkę kupiłam parę lat temu za jakąś śmieszną kwotę w New Yorkerze. Sklep ten cieszy się raczej kiepską opinią, ale mnie udało się kupić parę rzeczy, które służą mi już całkiem długo.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



