Lista blogów » efka-fashion
Barszcz czerwony czyli buraczkowy
Zobacz oryginał ndz., 30/10/2016 - 17:57 Cześć!
Nie, nie, o gotowaniu nie będzie, o czerwonym barszczyku też nie, choć smaczny i dobry na tę porę, tylko o buraczkowym. Takie skojarzenie kolorystyczne.
Często jest tak, że panująca aura i pora roku, bo właściwie to o nią tu chodzi, wyznacza nam barwy, które przywdziewamy na siebie. Jesienią częściej wybieramy brązy, szarości, czernie, ciemne, zgaszone zielenie, granaty lub bordo. Chociaż projektanci proponują nam na jesień np. pastele. W kąt odchodzą turkusy, rzadziej można spotkać soczyste pomarańcze, a mój ulubiony niebieski, to już w ogóle ma się nijak do panującej pogody. Jakoś tak nie wpisuje się w jesienny klimat. Kojarzy się bowiem z letnim, bezchmurnym niebem, z ciepłym morzem, z wakacjami...
Przynajmniej ja tak czuję. Zresztą chyba nie tylko ja, bo wystarczy spojrzeć na nasze ulice. Częściej ludzie wybierają jednak ciemniejsze ubrania albo tzw. kolory ziemi i jesieni. I w sumie dobrze, jakoś to musi ze sobą współgrać.
Modowa ulica małego miasteczka rządzi się swoimi prawami. A na mojej rządzi dziś buraczkowy, mówiąc językiem codziennym. Nie marsala, nie burgund, ani nawet bordo, tylko buraczkowy. Takie było moje pierwsze skojarzenie, gdy zobaczyłam te spodnie, które mam na sobie. Legginsy termiczne, bardzo cieplutkie, przyjemne, milutkie, w sam raz na taki wietrzny, jesienny dzień jak dzisiaj. Legginsy, choć dla mnie, to nie tak do końca. Wypatrzyłam je w Lidlu.
Pierwsza moja myśl, to, że będą mi pasować do mojej granatowej parki, bo bordo (buraczek) i granat, to duet doskonały. A później przypomniał mi się kraciasty szal, który ma w sobie kilka kolorów i buraczkowy właśnie też. No, a jak szal to i wełniany płaszczyk. Parkę zostawię sobie na co dzień. I tak to wyszło.
Zastosowanie znalazł też szary, rozpinany sweterek z drobnymi, kwiecistymi wyszywankami, kupiony jakiś czas temu w sh. No i oczywiście, pod spód, biała, niezawodna koszula. Oto i cała moja stylizacja. Jesienna, ale nie smutna, nie szara, w takim sensie, że ponura, no wiecie. Dodałam jeszcze kolczyki z perłową kulką w środku. Dawno już mi się podobały, no i są w końcu. Założyłam jeszcze czarne botki na słupku, do tego grafitowa torba z ciągle wszechobecnymi frędzlami (i dobrze) i to już cały mój dzisiejszy zestaw. Jak Wam się podoba?
Lubicie buraczkowy? Zapraszam do oglądania.
Płaszcz-New Yorker, biała koszula, torebka-lokalny sklep, sweterek-sh,spodnie, botki-Lidl, szal-butik w Inter, kolczyki-Rossmann.
Do następnego!!
Pa!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



