Lista blogów » aschaaa

BALI - Pura Ulun Danu, tarasy ryżowe Tagallong i kecak

Zobacz oryginał
DSC_4373.jpg


Dzisiejszy dzień do nudnych nie należy. Było intensywnie wiec przygotujcie się na ogromna ilość zdjęć. Wyjeżdżamy z Ubud z samego rana, przed nami dość spory kawałek do pokonania. Dzisiaj i kolejne dwa dni damy sobie trochę w kość, bo poprzednie leniuchowaliśmy i trzymaliśmy się raczej naszych okolic. Musimy się spieszyć, bo wieczorem chcemy zobaczyć sławny na całym Bali — pokaz tańca balijskiego - kecak. Jedziemy w góry i to wczoraj pogoda nas trochę spławiła. Dzis lepiej przygotowani w długich spodniach i kurtach ruszamy w północno-wschodnią część wyspy. Wiatr, który wieje nam w twarz podczas jazdy nas skuterze wygląda tylko niewinnie, tak naprawdę to jest nam zimno. Dojeżdżamy do jeziora Beratan leżącego na wysokości 1200 metrów n.p.m. Betonowa droga przecinająca wypielęgnowane trawniki prowadzi do świątyni Pura Ulun Danu Beratan nad jeziorem. Na horyzoncie majaczy Mount Mangu o wysokości 2020 metrów.


Unbenannt-1.jpg


DSC_3868.jpg

DSC_3820.jpg


DSC_3842.jpg


DSC_3803.jpg


DSC_1295.jpg


DSC_3806.jpg


DSC_3849.jpg


Jest odpływ, więc widok świątyni nie jest tak majestatyczny, jak to jest na zdjęciach w google grafika. Przed przyjazdem tu warto zastanowić się nad porą dnia. Najlepsze widoki na świątynię i jezioro są z samego rana (ponoć do godziny 10-11 przed południem). Jest tak z tego powodu, że później mgła znad jeziora zakrywa świątynię i ciężko o ładne zdjęcia. Mieliśmy szczęście... tak długo dreptałam i marudziłam, że brzydkie niebo, że szaro, że ponuro, aż wreszcie wyszło słońce i mogliśmy cyknąć kilka fajach fotek. Wejście do świątyni to koszt 30.000IDR za osobę (ok. 9zl.)


DSC_3799.jpg


DSC_3846.jpg


Nie bylibyśmy sobą, gdyby po drodze nie zdarzył się nam wypadek. Mkniemy sobie spokojnie na skuterku, kiedy nagle kola zaczynają drgać, a Peta gwałtownie hamuje nogami starając się utrzymać równowagę (tak, mając japonki na nogach — tam wszyscy jeżdżą w japonkach). Okazało się, że straciliśmy powietrze w oponie. To było chyba największe szczęście na tym urlopie, bo gumę złapaliśmy naprzeciwko warsztatu samochodowego! Panowie naprawili motorek i założyli nową oponę. Kilka telefonów i nasze koszty za całą usługę są znikome! Za resztę płaci wypożyczalnia :D


DSC_3875.jpg


DSC_3883.jpg


Dla Balijczyków podobnie jak dla wszystkich mieszkańców wschodniej i południowo-wschodniej części Azji ryż jest podstawowym produktem żywnościowym. Indonezja jest trzecim co do wielkości producentem ryżu na świecie. Na Bali ryż rośnie dosłownie wszędzie.
Ryż spożywany jest codziennie, przeznacza się go na ofiarę bogom. Pokruszone i przyklejone do czoła Balijczyków ziarna oznaczają bogobojność.
W zależności od gatunku ryż sadzony jest tak, że zbiera się go trzy lub cztery razy w roku. Na Bali hodowany jest tzw. ryż mokry. Nasiona ryżu najpierw wysiewa się na grządkach, a po 25-50 dniach tzw. siewki przesadza się na pola, gdzie rośliny rosną zanurzone w wodzie do głębokości 5-10 cm.
Na obszarach wyspy o urozmaiconym ukształtowaniu powierzchni powszechne jest tarasowanie pól ryżowych w celu utrzymania wody na niewielkich, płaskich poletkach. Wykorzystuje się tu nawadnianie przelewowe. Pola ryżowe na Bali, często pokrywają strome wzgórza i tworzą długie szeregi wielostopniowych tarasów (zrodlo http://www.travelmaniacy.pl/profil,1713,podroze,4071,indonezja).

Tarasy ryżowe koło miejscowości Tegalalang w centralnej części Bali za najpiękniejsze na wyspie. Dajemy się nabrać małej dziewczynce sprzedającej pocztówki. Mówi, że to na książki do angielskiego, bo chce się uczyć. Jak tylko dajemy malej parę rupii i odchodzimy z pocztówkami obskakuje nas cala masa dzieciaków z identycznymi pocztówkami — wszystkie potrzebują na książki, bo wszystkie chcą się uczyć. No cóż, tak oto zostaliśmy zrobieni w butelkę. Schodzimy trochę na dol, żeby podziwiać tarasy z innej perspektywy, jednak najpiękniejsze widoki są z przygotowanych do tego balkonów. Tarasy podziwiamy dwa dni z rzędu — podczas burzy i przy pięknym słońcu. Sok z kokosa nigdzie nie smakuje lepiej niż pod palmą na środku tarasu ryżowego.



DSC_4377.jpg


DSC_4042.jpg


DSC_1316.jpg


DSC_4006.jpg


DSC_1314.jpg


DSC_1319.jpg


Kecak to najsłynniejszy balijski taniec. Zobaczyć go można w kilku miejscach na wyspie, jednak to ten w Ubud jest ponoć tym przysparzającym widzowi najwięcej emocji. Zwrócicie uwagę, na to, żeby przyjść w miarę wcześnie, bo najlepsze miejsca są szybko zarezerwowane. My wchodziliśmy pierwsi :D I gdyby nie ogromna ilosc sprzedanych biletów i to ze z powodu braku krzeseł ludzi usadzano na dywanach pod naszymi stopami, mieliśmy najlepsze miejsce to robienia zdjęć. Nie powiem Wam, o czym opowiada historia przestawiona przez tancerzy. Mało mnie to interesowało. Ja chciałam wyłapać atmosferę tamtego miejsca i delektowałam się świetną grą tancerek.


DSC_1351.jpg


DSC_1354.jpg


DSC_1356.jpg


DSC_1399.jpg


DSC_1427.jpg


DSC_1442.jpg


DSC_1444.jpg


DSC_1447.jpg


DSC_1448.jpg


DSC_1449.jpg


DSC_1450.jpg


DSC_4135.jpg


DSC_4165.jpg


DSC_4178.jpg


DSC_4204.jpg


DSC_4214.jpg


DSC_4232.jpg


DSC_4240.jpg


DSC_4255.jpg


DSC_4261.jpg


DSC_4265.jpg


DSC_4227.jpg


DSC_4274.jpg


Następnym razem jedziemy na samo południe — do mekki wszystkich turystów :)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.