Lista blogów » MYINSPIRATIONSS BLOG

ALLERGIC TO EVERYTHING!

Zobacz oryginał

Wyobraź sobie, że jesteś na restrykcyjnej diecie, generalnie to zdrowo się odżywiasz, dbasz o siebie, o swoje zdrowie, ćwiczysz. Nie jesz fast foodów, słodyczy, unikasz cukru, glutenu i laktozy i starasz się bardzo racjonalnie komponować posiłki. JEDNAK ciągle cię coś męczy, ciągle wyskakują bliżej niezidentyfikowane wysypki, w różnych miejscach ciała, a TY nie wiesz dlaczego, bo już tak intensywnie i szczegółowo opracowałaś swoją dietę i plan życia, a na zabiegi kosmetyczne i specjalne kosmetyki wydałaś KROCIE i nic, krostki nadal są. Postanawiasz iść na badania alergologiczne po namowach przyjaciółki i ciach! Jesteś uczulona prawie na wszystko! 90% twojej aktualnej diety cię uczula. Niezły cios, dezorientacja, myśli co dalej, a raczej myśli "CO JA TERAZ BĘDĘ JADŁA? Umrę z głodu chyba i co z siłownią?" Z drugiej strony myśli "W KOŃCU WIEM CO MI JEST, wiem co muszę wyeliminować, aby się wyleczyć!".

nnn.pngźródło: examiner.com
Właśnie wczoraj miałam taką sytuację. Alergia na wszelki nabiał, na ziemniaki, na ryż, jajka, większość owoców (w tym banany), marchewki, pomidory, wszystkie orzechy, na kurczaka i inne. I co tu jeść jak w dodatku jest się osobą, która nie może jeść pieczywa, bo unika glutenu (problemy pokarmowe) oraz nie pije mleka sojowego, bo się po nim źle czuje? Wczoraj miałam totalną konsternację. Dziś jest już lepiej. Zrobiłam sobie tymczasową listę zakupów i tymczasowo powracam do opcji jedzenia raz na czas stuprocentowego chleba żytniego. Opracowałam już listę przekąsek (owoców i warzyw, które mogę), obiady (głównie teraz muszę się skupić na rybach i kaszach) i kolacje. Największy problem mam ze śniadaniem, ponieważ naprzemiennie jadłam: jajecznicę, omleta z banana i jajek lub jogurt naturalny z bananem i rodzynkami - generalnie jadłam wszystko na co mam alergię. ŚWIETNIE! Bonusowo dzisiaj musiałam pozbyć się poduszki, gdyż na pierzę uczulenie też mam. Dobrze, że mogę jeszcze pić kawę i nie musiałam wyrzucić moich ukochanych kotów, piesełki też mój organizm toleruje, za to świnka morska odpada ;D 

Dzisiaj mam dzień wolny od wszystkiego i spędzam go na szukaniu przepisów dla takich nieboraczków jak ja, bo przecież COŚ trzeba jeść... Dobrze, że mam wsparcie w Urszulce, która ma identyczny problem co ja, a ma duże pojęcie o diecie, zdrowym odżywianiu i jakoś mi ratuje tę beznadziejną sytuację. Na razie odczulam się na BANANY, bo kocham banany -to moja podstawa na śniadanie i po każdym treningu wraz z odżywką białkową, a teraz co? Jeszcze nie wiem... Musze coś wymyślić i to bardzo dobrze, bo trenując na siłowni trzeba na nią siłę mieć, a tym bardziej odpowiednie posiłki, aby coś w ogóle z tego ciężkiego wysiłku było.

Całuję ciepło, wybaczcie moją notoryczną nieobecność. Ostatnio strasznie dużo się dzieje. Blog zaniedbany pod względem stylizacji, ale już niedługo, gdyż nawiązałam ciekawą współpracę zostając ambasadorką sieci sklepów BUTIK. Szczegóły wkrótce... :):*
Ania

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.