Lista blogów » Różnotematycznie.
Dziś mam dla Was post z serii o odżywianiu. Cieszę się, że tak chętnie je czytacie- opinie są raczej pozytywne, a my wzajemnie uzupełniamy nasze "braki". Ja dowiaduję się nowych ciekawostek od Was, a Wy ode mnie. Dlatego też tym razem pominę jako taki wstęp i od razu przejdę do meritum. Założę się, że słysząc słowo "pomidor" przychodzą Wam na myśl trzy rzeczy: zabawa z dzieciństwa, pyszna pomidorówka z ryżem i... bomba witaminowa. I pyszne kanapki piętrowe bym jeszcze dorzuciła. Rzeczywiście, pomidory mają mnóstwo pozytywnych właściwości- dużo witaminy C, likopenu, witaminy A, mają właściwości antyrakowe. Jest jednak jedno "ale". Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że łączenie ze sobą niektórych produktów wcale nie musi być korzystne dla naszego organizmu. Nawet taki dobroczynny pomidor w niektórych sytuacjach traci swoje wartości. Z resztą nie tylko on. Jak to się dzieje? Zapraszam na przewodnik o najgorszych połączeniach produktów- żebyście wiedzieli, czego unikać nawet, gdy wydaje się najpyszniejsze na świecie :)
1. HERBATA I CYTRYNA
Jesienny wieczór, dobra książka (lub film), do tego czasami przeziębienie i... ciepła herbata. Każdy z nas to zna. Chyba od pokoleń jest to taka mała tradycja, cytryna przyjęła się jako idealny dodatek do herbatki. No i jest smaczna. Ale nie każdy wie, że to połączenie wcale takie idealne nie jest. Dlaczego? Bo w herbacie zawarty jest glin, który w tej formie nie jest przyswajany przez organizm. Natomiast dodatek soku z cytryny powoduje, że powstaje cytrynian glinu- w pełni przyswajalny przez organizm, a odkładający się na przykład w mózgu. Może prowadzić do choroby Alzheimera! Także... herbatkę pijemy bez cytryny. Chyba, że jest niezbyt mocna, a cytrynę dodajemy długo po wyjęciu torebki czy też liści. Wtedy podobno nic nam nie grozi.
2. POMIDOR I OGÓREK
Wspomniane już we wstępie. W zasadzie... Dotyczy to wszystkich produktów bogatych w witaminę C- popularna jest także papryka. Oba te warzywa często łączymy z ogórkiem na kanapkach. Tymczasem świeży ogórek jest cwaniakiem, bo zawiera askorbinazę- enzym rozkładający witaminę C. Rozłożony kwas askorbinowy traci swoje właściwości, a zatem wszystkie te (między innymi) odpowiedzialne za nasza odporność. Taki ogórek powinien trzymać się z daleka od wszystkiego, co zawiera witaminę C- także od kapusty czy natki pietruszki. A że jesienią jest nam wybitnie potrzebna... Unikajmy tego połączenia- choć wiem, że to trudne zadanie. Na pocieszenie mogę Wam powiedzieć, że w kiszonych lub konserwowych ogórkach askorbinaza nie jest aktywna, także dalej możemy rozkoszować się smakiem tradycyjnych kanapeczek. Nie wiem, jak Wy, ale mnie na szczęście bardziej smakują kiszone ogórki!
3. KAPUSTA I RYBY
Cholera, no i kolejne połączenie, które jest strasznie popularne. Rybka (najlepiej grillowana) z ryżem i kiszoną kapustą to jeden z moich ulubionych obiadów. Na całe szczęście zasada "niełączenia" dotyczy tylko kapusty "niekiszonej". Uff. Jako, że świeża kapusta zawiera związki wiążące jod zawarty w rybach i innych owocach morza, to... traci on swoją dostępność. Niestety nie tylko kapusta. Również kalafior czy brukselka mimo, że są bogatym źródłem witamin C, E, a także siarki, zawierają te niekorzystne dla rybek związki. Ale przecież nikt nam nie każe wcinać kalafiora z rybami, prawda? :)
Dodatkowo, jeśli coś zawiera witaminę C, poprawia przyswajanie jodu! Czyli wspomniana kapusta KISZONA, w przeciwieństwie do wersji świeżej, jest do ryby świetnym dodatkiem. Tyle wygrać!
4. MIĘSO i CZERWONE WINO
Szczerze to nigdy nie praktykowałam takiego połączenia, chociaż jest tak bardzo popularne. Może dlatego, że wino spożywam sporadycznie. Mięso mi smakuje, choć też nie każde. Wołowina, wieprzowina, podroby (wąrtóbka!) są świetnym źródłem białka, cynku, żelaza i witamin z grupy B. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie fakt, że wino zawiera garbniki, które mocno ograniczają przyswajalność żelaza hemowego. Hemowa forma żelaza znajduje się tylko w mięsie i jest świetnie przyswajalna, o wiele lepiej, niż ta z produktów roślinnych. Zatem zadbajmy, aby napoje takie, jak wino, herbata i kawa pić jakiś czas po posiłku (mięsnym). Nigdy w trakcie!
8. HERBATA I CIASTO DROŻDŻOWE
Ciasto drożdżowe (ale takie prawdziwe, nie takie, o jakim pisałam TUTAJ) jest jednym z najmniej kalorycznych ciast. To pierwsze, co powinno Was do niego przekonać. Poza tym jest dość łatwo strawne, co dla osób z kłopotami z układem pokarmowym powinno być plusem. A dodatkowo smakuje genialnie, zwłaszcza z dżemem czy szklanką mleka. Ale popijanie takiego smakołyku herbatą nie jest zbyt dobre. I znowu te cholerne garbniki... Hamują wchłanianie witaminy B1, a także wapnia, cynku, magnezu, żelaza, miedzi, których źródłem jest nasze ciacho. No i jak żyć?
8 niekorzystnych połączeń w diecie
Zobacz oryginał pon., 15/09/2014 - 10:23Hej!
Dziś mam dla Was post z serii o odżywianiu. Cieszę się, że tak chętnie je czytacie- opinie są raczej pozytywne, a my wzajemnie uzupełniamy nasze "braki". Ja dowiaduję się nowych ciekawostek od Was, a Wy ode mnie. Dlatego też tym razem pominę jako taki wstęp i od razu przejdę do meritum. Założę się, że słysząc słowo "pomidor" przychodzą Wam na myśl trzy rzeczy: zabawa z dzieciństwa, pyszna pomidorówka z ryżem i... bomba witaminowa. I pyszne kanapki piętrowe bym jeszcze dorzuciła. Rzeczywiście, pomidory mają mnóstwo pozytywnych właściwości- dużo witaminy C, likopenu, witaminy A, mają właściwości antyrakowe. Jest jednak jedno "ale". Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że łączenie ze sobą niektórych produktów wcale nie musi być korzystne dla naszego organizmu. Nawet taki dobroczynny pomidor w niektórych sytuacjach traci swoje wartości. Z resztą nie tylko on. Jak to się dzieje? Zapraszam na przewodnik o najgorszych połączeniach produktów- żebyście wiedzieli, czego unikać nawet, gdy wydaje się najpyszniejsze na świecie :)
1. HERBATA I CYTRYNA
Jesienny wieczór, dobra książka (lub film), do tego czasami przeziębienie i... ciepła herbata. Każdy z nas to zna. Chyba od pokoleń jest to taka mała tradycja, cytryna przyjęła się jako idealny dodatek do herbatki. No i jest smaczna. Ale nie każdy wie, że to połączenie wcale takie idealne nie jest. Dlaczego? Bo w herbacie zawarty jest glin, który w tej formie nie jest przyswajany przez organizm. Natomiast dodatek soku z cytryny powoduje, że powstaje cytrynian glinu- w pełni przyswajalny przez organizm, a odkładający się na przykład w mózgu. Może prowadzić do choroby Alzheimera! Także... herbatkę pijemy bez cytryny. Chyba, że jest niezbyt mocna, a cytrynę dodajemy długo po wyjęciu torebki czy też liści. Wtedy podobno nic nam nie grozi.
2. POMIDOR I OGÓREK
Wspomniane już we wstępie. W zasadzie... Dotyczy to wszystkich produktów bogatych w witaminę C- popularna jest także papryka. Oba te warzywa często łączymy z ogórkiem na kanapkach. Tymczasem świeży ogórek jest cwaniakiem, bo zawiera askorbinazę- enzym rozkładający witaminę C. Rozłożony kwas askorbinowy traci swoje właściwości, a zatem wszystkie te (między innymi) odpowiedzialne za nasza odporność. Taki ogórek powinien trzymać się z daleka od wszystkiego, co zawiera witaminę C- także od kapusty czy natki pietruszki. A że jesienią jest nam wybitnie potrzebna... Unikajmy tego połączenia- choć wiem, że to trudne zadanie. Na pocieszenie mogę Wam powiedzieć, że w kiszonych lub konserwowych ogórkach askorbinaza nie jest aktywna, także dalej możemy rozkoszować się smakiem tradycyjnych kanapeczek. Nie wiem, jak Wy, ale mnie na szczęście bardziej smakują kiszone ogórki!
3. KAPUSTA I RYBY
Cholera, no i kolejne połączenie, które jest strasznie popularne. Rybka (najlepiej grillowana) z ryżem i kiszoną kapustą to jeden z moich ulubionych obiadów. Na całe szczęście zasada "niełączenia" dotyczy tylko kapusty "niekiszonej". Uff. Jako, że świeża kapusta zawiera związki wiążące jod zawarty w rybach i innych owocach morza, to... traci on swoją dostępność. Niestety nie tylko kapusta. Również kalafior czy brukselka mimo, że są bogatym źródłem witamin C, E, a także siarki, zawierają te niekorzystne dla rybek związki. Ale przecież nikt nam nie każe wcinać kalafiora z rybami, prawda? :)
Dodatkowo, jeśli coś zawiera witaminę C, poprawia przyswajanie jodu! Czyli wspomniana kapusta KISZONA, w przeciwieństwie do wersji świeżej, jest do ryby świetnym dodatkiem. Tyle wygrać!
4. MIĘSO i CZERWONE WINO
Szczerze to nigdy nie praktykowałam takiego połączenia, chociaż jest tak bardzo popularne. Może dlatego, że wino spożywam sporadycznie. Mięso mi smakuje, choć też nie każde. Wołowina, wieprzowina, podroby (wąrtóbka!) są świetnym źródłem białka, cynku, żelaza i witamin z grupy B. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie fakt, że wino zawiera garbniki, które mocno ograniczają przyswajalność żelaza hemowego. Hemowa forma żelaza znajduje się tylko w mięsie i jest świetnie przyswajalna, o wiele lepiej, niż ta z produktów roślinnych. Zatem zadbajmy, aby napoje takie, jak wino, herbata i kawa pić jakiś czas po posiłku (mięsnym). Nigdy w trakcie!
5. POMIDOR I TWARÓG
Też lubimy. Najlepiej ze szczypiorkiem. Mówi się jednak, że pomidor w tym zestawieniu jest tym negatywnym "składnikiem"- mimo swoich superwłaściwości zdrowotnych. Dlaczego? Bo zawiera kwasy, które wchodzą w reakcję z wapniem zawartym w nabiale. Powstają szczawiany, które odkładają się w postaci kryształków w naszych stawach. Skutkiem może być uciążliwy ból właśnie w nich, ujawniający się przy ruchu, nawet tym pozornie nie wymagającym nadmiernej sprawności...
6. KAWA LUB HERBATA I NABIAŁ
Tutaj sprawa jest podobna do poprzedniego przypadku. Kawa i herbata zawierają kwas szczawiowy, który wiąże wapń z nabiału- z żółtych serów, białych, jogurtu czy kefiru. Tworzą się szczawiany, które odkładają się w drogach moczowych, powodując bolesną kamicę. No i znowu, związany wapń przyswaja się baardzo bardzo źle. W zasadzie nie jest nam do niczego potrzebny :) do kawy dobrze jest za to dodawać mleko. Wówczas ten wapń, który jest w nim zawarty, zostanie związany przez kwas szczawiowy z kawki, a ten z twarogu czy żółtego sera pozostanie w tej najlepszej dla nas postaci. Proste, prawda? :)
7. RYBY Z OLEJEM
Wspominałam wcześniej o grillowanej rybie. Jest pyszna (nawet makrela, której nie cierpię, z grilla smakowała super) i przyrządzona tak, aby tłuszcze użyte do smażenia i zawarte w niej się ze sobą "nie kłóciły". Jak to się dzieje? A no tak, że tłuszcze omega- 6 (zwłaszcza w oleju kukurydzianym i słonecznikowym) mogą obniżać korzystne działanie omega- 3 z ryb. Ponadto zbyt długie smażenie nie jest korzystne, gdy po przekroczeniu punktu dymienia może powstawać rakotwórcza akroleina. Oczywiście, wyżej wymienione oleje same w sobie mają szereg dobrych właściwości i korzystny wpływ na skórę, paznokcie i układ nerwowy, jednak w czasie smażenia redukują właściwości innych NNKT. Coś za coś :)
Też lubimy. Najlepiej ze szczypiorkiem. Mówi się jednak, że pomidor w tym zestawieniu jest tym negatywnym "składnikiem"- mimo swoich superwłaściwości zdrowotnych. Dlaczego? Bo zawiera kwasy, które wchodzą w reakcję z wapniem zawartym w nabiale. Powstają szczawiany, które odkładają się w postaci kryształków w naszych stawach. Skutkiem może być uciążliwy ból właśnie w nich, ujawniający się przy ruchu, nawet tym pozornie nie wymagającym nadmiernej sprawności...
6. KAWA LUB HERBATA I NABIAŁ
Tutaj sprawa jest podobna do poprzedniego przypadku. Kawa i herbata zawierają kwas szczawiowy, który wiąże wapń z nabiału- z żółtych serów, białych, jogurtu czy kefiru. Tworzą się szczawiany, które odkładają się w drogach moczowych, powodując bolesną kamicę. No i znowu, związany wapń przyswaja się baardzo bardzo źle. W zasadzie nie jest nam do niczego potrzebny :) do kawy dobrze jest za to dodawać mleko. Wówczas ten wapń, który jest w nim zawarty, zostanie związany przez kwas szczawiowy z kawki, a ten z twarogu czy żółtego sera pozostanie w tej najlepszej dla nas postaci. Proste, prawda? :)
7. RYBY Z OLEJEM
Wspominałam wcześniej o grillowanej rybie. Jest pyszna (nawet makrela, której nie cierpię, z grilla smakowała super) i przyrządzona tak, aby tłuszcze użyte do smażenia i zawarte w niej się ze sobą "nie kłóciły". Jak to się dzieje? A no tak, że tłuszcze omega- 6 (zwłaszcza w oleju kukurydzianym i słonecznikowym) mogą obniżać korzystne działanie omega- 3 z ryb. Ponadto zbyt długie smażenie nie jest korzystne, gdy po przekroczeniu punktu dymienia może powstawać rakotwórcza akroleina. Oczywiście, wyżej wymienione oleje same w sobie mają szereg dobrych właściwości i korzystny wpływ na skórę, paznokcie i układ nerwowy, jednak w czasie smażenia redukują właściwości innych NNKT. Coś za coś :)
8. HERBATA I CIASTO DROŻDŻOWE
Ciasto drożdżowe (ale takie prawdziwe, nie takie, o jakim pisałam TUTAJ) jest jednym z najmniej kalorycznych ciast. To pierwsze, co powinno Was do niego przekonać. Poza tym jest dość łatwo strawne, co dla osób z kłopotami z układem pokarmowym powinno być plusem. A dodatkowo smakuje genialnie, zwłaszcza z dżemem czy szklanką mleka. Ale popijanie takiego smakołyku herbatą nie jest zbyt dobre. I znowu te cholerne garbniki... Hamują wchłanianie witaminy B1, a także wapnia, cynku, magnezu, żelaza, miedzi, których źródłem jest nasze ciacho. No i jak żyć?
Dajcie znać, czy podobał Wam się ten post :) mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś ciekawego.
Buziaki,
Buziaki,
Kats.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





