Lista blogów » Babeczki na wybiegu!
5 sposobów na idealny poranek PR-owca, marketera i brand managera
Zobacz oryginał pt., 10/06/2016 - 22:32Praca w komunikacji jest bardzo wymagająca – zarówno jeśli jest się pracownikiem agencji, jak i specem od PR czy marketingu in-house, czyli wewnątrz firmy (marki). Dlatego weekendy są fajnym czasem na celebrację zwykłych, przyjemnych chwil. Szczególnie poranki!
Ja akurat należę do typów, które śpią krótko. Mogę pracować do później nocy, a potem i tak wstać skoro świt. Taka natura! Wolnych weekendów mam bardzo mało, bo wiele z nich spędzam od rana na uczelni, kiedy więc trafia mi się możliwość oddechu i nieśpiesznego prozaicznego (wręcz leniwego!) poranku, cieszę się okrutnie, bardzo. I planuję! Jak można go fajnie wykorzystać.
1. Kawa
Żeby była pyszna potrzebne są trzy składniki: dobre towarzystwo, dobra kawa (np. lokalny Czarny Deszcz), ładny kubek.
2. Jedzenie
Mimo życia w biegu staram się jeść zbilansowane na swoją modłę posiłki. Swój typowy dzień zaczynam od szklanki wody i owsianki lub jogurtu z ziarnami, więc w sobotę lub niedzielę stawiam na moje ulubione danie, czyli… kanapki! Tak jest. Moja mama często się śmieje, że gdyby ktoś chciał mnie ukarać i pozostawić o przysłowiowym chlebie i wodzie, to byłaby to dla mnie nagroda. W istocie. Możliwe, że w poprzednim wcieleniu byłam piekarzem-cukiernikiem.
3. Lektura*
Kiedy widzisz mnie w tramwaju lub autobusie zapewne czytam książkę. Gdy rozmawiam przez telefon czytam maile. A w weekendy czytam wszystko! Ze swojej listy na Feedly – mam tam całe naręcze blogów, serwisów o modzie, kulturze i dizajnie. Sięgam też po swoje ulubione czasopisma (a jest ich trochę, o części pisałam już TUTAJ). Oczywiście wszystko dzieje się w akompaniamencie dobrej muzyki! Często sięgam po playlisty tworzone przez dziennikarzy Cereal i Kinfolk albo kanały na Youtube: Sofar i Tiny Desk. Nie ma lepszego relaksu, a kiedy się nie obejrzę, staje się południe, więc…
4. Co powiesz na brunch?*
Jedno z moich ulubionych słów w języku angielskim! Ja stosuję je jako drugie śniadanie / mini lunch. Przepyszne podają np. we wrocławskim Gnieździe. Jeśli chcecie coś takiego na perfekcyjny sunday stroll to koniecznie sprawdźcie też: Dinette (albo Di), Central Cafe, Karavan i Machinę Organikę (vege).
5. Spacer*
Po całym tygodniu w biurze i przed komputerem (a w moim przypadku, biorąc pod uwagę to, jak często zdarza mi się mieć wolny weekend, po trzech tygodniach pracy w biurze i przy komputerze, weekendach na uczelni i spędzonych w trasie do rodzinnego domu) nic nie sprawia tak dużej przyjemności jak spacer. Ulubione bardziej i mniej zatłoczone zakamarki Wrocławia, zakupy na Bazarze Smakoszy, odwiedziny w Fu-ku (wiecie, że mają swój Fashion Truck? Ekstra sprawa!), przejście odnowionymi bulwarami (o tymi!), po drodze wstąpienie do piekarni i warzywniaka, kończąc na najzacniejszych lodach (moje top 3: Roma, Kulka i Polish lody). I hop, koniec poranku, który w niespieszny weekend może trwać do wieczora.
*jako niepoprawna pracoholiczka oczywiście przy okazji zauważam zachowania targetów i trendy w projektowaniu komunikacji oraz zwracam uwagę na event management.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



