Lista blogów » Pink wellington

5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Paryżu

Zobacz oryginał

Paryż to miasto, które jedni kochają, a inni nienawidzą. Powodów dla jednej i drugiej strony jest za pewne równie dużo. Ja dzielę miasta na takie, do których chciałabym wrócić i na takie, w których jedna wizyta raczej mi wystarczy. Widziałam miasta, które zachwyciły mnie bardziej niż Paryż, ale z chęcią bym tam wróciła. Najchętniej latem, by móc zjeść piknik na Polach Elizejskich i spacerować po paryskich uliczkach w pięknych sukienkach. Paryż to dość specyficzne miasto, które ma całe mnóstwo skrajności. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Ci o rzeczach, które zaskoczyły mnie w stolicy Francji. Jestem ciekawa, czy masz podobne spostrzeżenia, a może zdziwiło Cię coś zupełnie innego? Koniecznie daj znać!

DSC04472.jpg




1. Czerwone? Zielone? Who cares! 
Jeżeli nic nie jedzie, to Paryżanie nie zwracają uwagi na to, że świeci się czerwone światło i po prostu przechodzą. Na początku nie wiedziałam, jak się zachować, ale doszłam do wniosku, że mandatu raczej za to nie dostanę, skoro to nie jednostki przechodzą na czerwonym, a raczej wszyscy. Przyznam, że chętnie to rozwiązanie powitałabym w Polsce i skróciła czas czekania na łódzkim Rondzie Solidarności.

2. Nocleg z widokiem Nocleg z widokiem na Luwr? Nieopodal wieży Eiffla? A może na przeciwko Moulin Rogue? Marzenie, prawda? W Paryżu takie widoki może mieć każdy bezdomny. Przyznam, że to chyba punkt, który zszokował mnie najbardziej. Bezdomni mieszkają w Paryżu wszędzie. Normalnym widokiem jest spotkanie człowieka leżącego na materacu z całym swoim dobytkiem obok tuż przy Luwrze, albo na przystanku na przeciwko Wieży Eiffla, o! albo namiot rozbity na przeciwko Moulin Rogue. Bezdomni mogą też liczyć na pomoc funkcjonariuszy i służb medycznych. Nikt ich nie przegania i nie piętnuje. Z jednej strony to trochę dziwne w reprezentacyjnych częściach miasta spotykać bezdomnych, na materacach. Kilka namiotów rozbitych na trawniku w centrum to też dość normalny widok. Z drugiej strony to postawa godna podziwu, bo u nas bezdomnych traktuje się zupełnie inaczej...

DSC04277.jpg


3. Tanio czy drogo? Lecąc do Paryża, byłam przygotowana na kosmiczne ceny. Tymczasem było bardzo różnie. Więcej o cenach pisałam Wam w podsumowaniu wyjazdu do Paryża. O ile obiad można zjeść w rozsądnej cenie, bo 15euro za 3 dania to nie jest wygórowany koszt (wiadomo, można też 5 razy drożej, ale tak jest też w Polsce), o tyle ceny w sklepach są przedziwne. Półlitrowe piwo potrafi kosztować więcej niż butelka wina. Sery, dżemy, bagietki to tanie produkty, ale już np. ceny owoców czy mięsa potrafią zwalić z nóg. Jedne rzeczy są podobne cenowo jak w Polsce, albo nawet tańsze, a inne kosztują tyle samo, tylko, że w euro. Ta rozbieżność jest ogromna! Kluczem jest to, żeby starać się jeść lokalne produkty, a nie to, co jemy w domu. :)

4. Zmiana czasoprzestrzeni? Sklepy wyglądają jakby się człowiek cofnął w czasie o jakieś 20-30 lat. Mówię tu głównie o małych sklepach spożywczych. Podobne wrażenia miałam w Berlinie. Nasze żabki i fresh markety wyglądają dużo bardziej nowocześnie. W sklepach w Paryżu były stare regały, półki były często puste i ogólnie całość wyglądała jakoś tak staro i ubogo. Wybór produktów też był znacznie mniejszy, a banany na przykład kompletnie czarne... Niezmiennie mnie to dziwi.


DSC04358.jpg


5. Co z tym bezpieczeństwem? 

Przed wyjazdem wszyscy straszyli, że Paryż niebezpieczny, że ciągle kradną, że dookoła sami uchodźcy itd. Okej, było sporo osób różnych narodowości. Część z nich miała też ciemniejszą skórę. Żaden z nich nie zachowywał się w jakikolwiek sposób niewłaściwie. Nikt nie próbował mi niczego ukraść. Nie widziałam też uchodźców pod katolickimi świątyniami. Okej, jeden czarnoskóry mężczyzna proponował marihuanę, a inni wciskali bransoletki z muliny, ale umówmy się, że to nie jest nic wyjątkowego. Mam świadomość, że być może miałam szczęście. Znajoma niedawno przed moim wyjazdem została w Paryżu okradziona - mężczyzna wyrwał jej torebkę z ręki. Ale nie wyciągam pochopnych wniosków, bo takie rzeczy w Polsce też się zdarzają. Nie mówię, że Paryż jest superbezpieczny i nie ma żadnych problemów, ale ja czułam się tam bezpiecznie. 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.