4 razy "nie" dla zimy :
Zobacz oryginał sob., 16/03/2013 - 19:25Są tacy, co to zimę lubią i bynajmniej ich nie rozumiem. Większość jednak wykazuje w tej kwestii pewną dozę normalności i podobnie jak ja najchętniej spędziłoby okres od grudnia do marca , przyklejając dupę do kaloryfera, albo niczym niedźwiedź w gawrze nie wychodziłoby ze swej pierzynowej osłony.
Właściwie zima już powoli pakowała swoje manatki, widziałam nawet szaleńców, którym w przypływie wiosennej aury (minionego tygodnia), chyba wyłączyły się szare komórki, bo wychodząc z knajpy na papieroska, gołe ramiona okrywali jedynie szalem z cienkiej chusty.
Radość nie mogła trwać długo. I oto wszystkie media trąbią, ile to centymetrów śniegu miało spaść, a ile spadło i jak znów zima zaskoczyła kierowców na drodze bla bla bla...
To jest przykład na to, jak pogoda robi sobie z nas jaja! Dlatego też, postanowiłyśmy ją publicznie powyzywać, a jeśli macie jednakową ochotę, czyńcie to bez skrępowania, pod poniższym postem! ;)
1. W zimowej porze ogólny poziom stylówy generalnie spada. Nie zaprzeczajmy, że poza niewielką cząstką społeczeństwa, jaką są blogerki modowe i hipsterzy, ludzie zimą nie przykładają wagi do tego co ubierają, a raczej skupiają się na ilości. Im więcej, tym cieplej ... i oczywiście grubiej. Blogerka , kiedy robi zdjęcia nie może sobie pozwolić na to, żeby wyglądać jak bałwan, chyba, że jest bałwanem, wtedy to nawet Prada nic nie pomoże. Natomiast kiedy nie robi zdjęć (tzw. stylizacji) na bloga, wtedy może upodobnić się do reszty masy i niczym kula śniegowa toczyć się po ośnieżonym bruku. Bowiem blogerka to nikt nadzwyczajny, nie myślcie sobie, że ona ciągle się tak nosi, jak to pokazuje na blogu.
2. Wyglądać, czy cierpieć, oto jest zimowe pytanie? Na które jedyną możliwą odpowiedzią są (legendarne już prawie i lekko irytujące, bo słyszane niemal codziennie) słowa : "byle do wiosny".
3. Inną sprawą jest kwestia chodzenia po lodzie i niepewnym gruncie z mocnym dodatkiem soli. Albo wybieramy poruszanie się stylem "tiptopowym" i wyglądamy jak biedny paralityk, albo każdy kolejny krok obarczony jest wizją upokarzającego upadku. Z dwojga złego, lepiej nie wychodzić z domu i skupić się na nauce kultowego moonwalk dance, w bezpiecznych warunkach.
4. Zimą wszystko "leci", tylko nie ona sama! Torba z napakowanego ramienia, sople z dachu i katar z nosa. Spada ogólny poziom zadowolenia, wzrasta częstotliwość humorzastych dni, a ludzkie twarze przybierają miny, na które nie mam ochoty patrzeć.
Nie pozostaje nam nic innego jak na zakończenie, wyrzec z nadzieją i ku pokrzepieniu serc:
"A po lutym, marzec spieszy, koniec zimy wszystkich cieszy" !
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





