Lista blogów » mkol
267. STYLIZACJA: Sukienka z ćwiekami i ramoneska + dlaczego nie pokazuję twarzy
Zobacz oryginał sob., 03/11/2018 - 17:38Dzisiejszym wpisem chcę przywołać piękne wspomnienia o naszej ciepłej i prawie bezdeszczowej jesieni, która towarzyszyła nam przez długi czas oraz napisać coś więcej o tym dlaczego nie pokazuję twarzy :)
SUKIENKA Z ĆWIEKAMI
Zdjęcia do tego wpisu zapoczątkowały moją przygodę z jesiennymi zdjęciami, ale tak się złożyło, że dopiero dzisiaj miałam je ochotę przerobić i doprowadzić do tego, by mogły wyjść na światło dzienne. Sukienka to moja kolejna perełka z drugiej ręki. Kupiłam ją w wakacje za 10 złotych i uznałam, że ten rudy kolor świetnie sprawdzi się na jesień. Niestety nie wiem z jakiej jest firmy, ale podobne rozkloszowane sukienki można znaleźć na Allani.
Tamtego dnia było bardzo ciepło, dlatego do zdjęć pozwoliłam sobie na chwilowe ściągnięcie ramoneski. Do zestawu dobrałam czarne rajstopy imitujące zakolanówki oraz buty nad kostkę.
Sukienka zauroczyła mnie nie tylko swoim kolorem, ale również krojem, który nadaje sylwetce bardziej kobiecych kształtów - podkreśla talię i optycznie powiększa biodra.
DLACZEGO NIE POKAZUJĘ TWARZY
Na blogu oraz Instagramie nie pokazuję twarzy. Zazwyczaj zdjęcia kadruję tak, że widać tylko moje charakterystyczne usta albo kawałek policzka. Stanowi to dla mnie niemałe ograniczenie. W momencie gdy chcę pokazać całą sylwetkę, to staję tyłem, bokiem albo osłaniam się jakimś przedmiotem. Jesienią doskonale do tego zadania sprawdzają się liście. Mogliście się o tym przekonać w poprzednich wpisach [KLIK] i [KLIK].
Zdarza się, że dostaję pytania dotyczące swojego wyboru. W jednych wzbudza to ciekawość, w innych zdziwienie, bo przecież osoby, które mnie znają i tak wiedzą, że ja to ja, a poza tym ponoć selfie lepiej się klika. Odpowiedź może wydać się banalna, ale po prostu nie czuję takiej potrzeby.
Bloga założyłam anonimowo i w tajemnicy przed swoimi bliskimi. Nie wiedziałam czy to zajęcie wciągnie mnie na dłużej, czy potrwa miesiąc, góra dwa. To z tego względu uznałam, że z początku nie będę pokazywać twarzy i tego zamierzenia trzymam się do dziś. Poza tym moim celem było tworzenie prostych stylizacji, w których twarz nie odgrywa żadnego znaczenia.
Nie tak dawno przeczytałam modowy wpis pewnej blogerki. W późniejszym czasie rozmyślałam o nim i przyłapałam się na tym, że nie pamiętałam co ona miała na sobie. Zapamiętałam jej piękny makijaż, pozowanie przed obiektywem, ale umknęły mi szczegóły jej stylizacji.
Osobiście nie przepadam za pozowaniem do aparatu (ani robieniem selfie). W momencie gdy ktoś robi mi zdjęcie przybieram minę pokrzywdzonego zwierzątka albo wyglądam jakbym była smutna, a nie chciałabym tak Wam się pokazywać. Dlatego dzięki temu, że nie pokazuję twarzy nie muszę się skupiać na swojej minie i martwić o to, że przez mój zatroskany wyraz twarzy większość zdjęć trafi do kosza ;)
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie jestem anonimowa i obecnie znajomi oraz rodzina wiedzą do kogo należy ten profil czy blog. Nie rozumiem jednak dlaczego niektóre osoby zamiast uszanować moją decyzję i sposób w jaki pokazuje się w mediach społecznościowych, próbują na siłę mnie odnaleźć...
... nie ma co psuć sobie tej nutki tajemniczości ;)
... nie ma co psuć sobie tej nutki tajemniczości ;)
Dawno, dawno temu wymyśliłam sobie, że gdy wbiję 100 k obserwatorów na Insta, to się pokażę. Brakuje mi jeszcze około 95 tysięcy...
Zapewne wraz z rozwojem bloga i swoich poczynań pokażę się o wiele szybciej, ale sama nie wiem kiedy. Póki co tak jest mi dobrze :) Przez długi czas uważałam, że niepokazywanie twarzy jest ogromnym ograniczeniem, ale ostatnio odmieniłam to myślenie i stwierdziłam, że może stać się moim atutem.
Zachęcam Cię do obserwacji mojego IG: @adazet
Przekonaj się, że tu również nie pokazuję twarzy ;)
A jak to jest u Was? Pokazujecie swoje twarze na blogach i w innych mediach społecznościowych?
Jeżeli nie, to dlaczego? A jeżeli tak, to czy wiązało się to ze skrępowaniem typu ,,co powiedzą znajomi"?
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.















