Lista blogów » aschaaa

26.10.2013 - szminki

Zobacz oryginał
Zgodnie z obietnica - post szminkowy. Ostrzegam, trochę tego będzie. Dopiero zdjęcia do tego posta uświadomiły mi ile ja mam tego dziadostwa. Dlatego darowałam sobie juz błyszczyki. Pokaże je Wam kiedy indziej, bo inaczej juz w ogóle bym Was zanudziła.



DSC_1534.jpg

Na pierwszy ogień idą moje ukochane szminki z maca. Pierwsza kupiłam jakiś rok temu (dopiero!). Nie wiem czemu były tak długo przeze mnie nieodkryte. Zdecydowałam sie na matowa czerwień - Russian Red, a kilka miesięcy później dokupiłam jej ciemniejszy odcień - Viva Glam. Fiolet i róż juz matowe nie są, ale przyznaje z ręka na sercu -to jedne z trwalszych szminek jakie miałam okazje mieć na ustach.


page.jpg


DSC_1542.jpg


DSC_1555.jpg


 Następne są szminki z Yves Saint Laurent. Pięknie napigmentowane, jedwabne uczucie na ustach, lekko słodkawy zapach. Szkoda ze szminki nie są trwale , szybko można ja zlizać, a usta po pól godzinie trzeba poprawić bo wyglądają nieestetycznie.


DSC_1558.jpg


 Guerlain i Lancome. Niewiele mogę powiedzieć bo lubię je średnio i maluje sie nimi od wielkiego dzwonu. Te pierwsze maja niezwykle eleganckie opakowania, a te drugie - wyrzucone w błoto pieniądze - szminka jak każda inna.


DSC_1559.jpg


DSC_1560.jpg


DSC_1562.jpg


Kolejny Guerlain, ale trochę w innym opakowaniu. Jest to absolutny hit dla każdej kobiety, które maluje usta kilkanaście (albo kilkadziesiat) razy dziennie. Szminka z lustereczkiem to cudowny gazet do każdej torebki :)


page1.jpg


DSC_1567.jpg


 Sephora i moje wielkie rozczarowanie. Jestem jednak sama temu winna... ale po kolei. Wiece, ze tydzień temu byłam w Polsce i napaliłam się już dawno temu, ze jak tylko będę w Sephorze (niestety w Wiedniu jej nie ma...) kupie sobie ich pięknie napigmentowane szmineczki. Stwierdziłam ze chcę jakiś konkretny fiolet i brąz a co! U nas jakoś nie widziałam takich ciemnych kolorów. No wiec w ciemno kupiłam oba mazidła a w domu jak nałożyłam je na usta to moja Mamcia padła ze śmiechu. Wygladalam jakbym szla co najmniej na imprezę Haloween. Trupioblada twarz i prawie czarna szminka. Kolory są za ciemne i brzydka wyglądają na ustach. Będę musiala łączyć je z jakimiś błyszczykami, eh!


DSC_1570.jpg


 Kolejna miłość - Chanel. Uwielbiam ich delikatne krycie, przyjemny zapach i eleganckie opakowanie. Te z nas które noszą szminki Chanel w kosmetyczce wiedza o czym mowie :)


DSC_1572.jpg


 Dalej jakiś Maybelline, L'oreal, a takie tam. Szminka jak szminka.


DSC_1576.jpg


DSC_1577.jpg


 Tu od lewej mamy szminkę Burberry w kolorze ciemnego wina, Vintage od Guerlain i limitowana edycja Maca.


DSC_1578.jpg


DSC_1579.jpg


 Jeszcze kilka innych szminek. Inglota pokochałam, a może lepiej jakbym napisala - pokochałam ten odcień - jest bajeczny. Dziwne ze z inglota mam chyba 60 cieni a szminka jest pierwsza.
Aksamitna i mila na ustach szminka z Kiko - fajna włoska firma, nie wiem czy znacie? A ten róż w kolorowym opakowaniu to Maybelline. Uwielbiam jego intensywność.
No i jeszcze jeden róż - tester z Estee Lauder. Dostałam go od mojej MakeUp Frau (tak nazywam moja mila Panią, u której czasem kupuje kosmetyki).


DSC_1580.jpg


DSC_1582.jpg


 A na samym końcu zostawiam sobie szminki - kredki. Clinique kupiłam na strefie wolnocłowej na lotnisku jak się zorientowałam ze nie mam nic do malowania usta w samolocie i był to strzał w 10! Mój mąż który nie lubi moich upapranych od błyszczyka i szminki ust, bardzo się ucieszył ze wreszcie może mi dawać buzi a nie zostaje mu masa brokatu na brodzie :)


DSC_1583.jpg


 Uff dobrnęłyśmy do końca. Dzięki ze dałyście rade i koniecznie czekam na Wasze komentarze dotyczące szminek i malowania ust! Jakie Wy szmineczki lubicie najbardziej?

Milej soboty :)
DSC_1533.jpg




Zaloguj się, żeby dodać komentarz.