Lista blogów » mkol

193. Pierwszy lot samolotem. Wakacje w Szkocji 15.08-24.08.

Zobacz oryginał
PicMonkey%2BCollage%2B%25281%2529.jpg
W tym roku spełniło się jedno z moich marzeń, czyli udało mi się wyjechać, a raczej wylecieć do Szkocji! :) Co prawda nie zobaczyłam tam potwora z Loch Ness, ale zwiedziłam wiele ciekawych miejsc i spędziłam czas ze swoimi przyjaciółkami. Pierwszy dzień spędziłam w Edynburgu. 



Może Was to zaskoczy, ale praktycznie nigdy nie byłam za granicą. Wyjątek stanowią Czechy i Słowacja w których byłam przejazdem, a nie w celach turystycznych. Dlaczego Szkocja? Dlatego, że od dawna mieszka tam moja przyjaciółka, która już od kilku lat zapraszała mnie do siebie. Myśl o wyjeździe kiełkowała mi w głowie już chyba od 5 lat, ale w tym roku wiedziałam, że w końcu muszę podjąć odpowiednie działania i choćby nie wiem co znaleźć się w Szkocji.


PIERWSZY LOT SAMOLOTEM

Na początku lipca kupiłam bilety lotnicze. Wylot z lotniska Katowice-Pyrzowice, a lądowanie w Glasgow. Podróż trwała około 2 godziny i 45 minut. Myślałam, że w okresie wakacyjnym ceny będą ogromne, ale za bilety w obie strony zapłaciłam 418  złotych. Myśl o pierwszym locie była dla mnie odrobinę stresująca. Oczywiście przez moją głowę przewijały się przeróżne scenariusze i czarne myśli. Naprawdę muszę zacząć z tym walczyć ;) Okazało się jednak, że cała lotniskowa procedura i przechodzenie przez bramki były dla mnie bardziej stresujące niż sam lot samolotem. W podróży towarzyszyła mi druga przyjaciółka. Pomimo tego, że zamawiałam dla nas bilety równocześnie, to dostałyśmy całkiem oddalone od siebie miejsca. Z początku byłam niepocieszona nie tylko faktem, że nie siedzę obok przyjaciółki, ale również tym, że mam miejsce w środku i obok mnie będą siedziały dwie obce osoby. Okazało się, że moje miejsce było całkiem w porządku, ale za to moja przyjaciółka narzekała na biegające po samolocie dzieciaki, które ciągle ocierały się o nią łokciami. Pan siedzący przy oknie udostępniał mi widok ze swojego okienka i nawet namawiał do robienia zdjęć. Chyba zauważył, że byłam podekscytowana tym, że po raz pierwszy będę tak wysoko nad ziemią. Widoki przez okienko nie były najciekawsze, ale to nie powstrzymywało mnie przed tym, żeby napstrykać zdjęć i dodatkowo nagrać filmik. Najdziwniejszy w całej podróży był dla mnie moment wzbijania się w powietrze oraz kilkukrotne przechylenie samolotu. Bujna wyobraźnia od razu musiała sobie coś dopowiedzieć. Najbardziej w całym locie spodobał mi się lot nad chmurami. To naprawdę niesamowite zobaczyć pod sobą nie ziemię, lecz kłęby białych chmur. Lot minął spokojnie i bezpiecznie. Z lotniska w Glasgow odebrała nas przyjaciółka wraz ze swoją mamą. Przez zmianę czasową zyskałyśmy dodatkową godzinę i rozpoczęłyśmy nasze wieczorne zwiedzanie.

okienko.jpg


PIERWSZE ODCZUCIA I SPOSTRZEŻENIA

Już na wstępie mogę Wam napisać, że trawa w Szkocji jest bardziej zielona. Krajobraz zachwyca delikatnymi pagórkami, wzniesieniami i pasącymi się na nich zwierzętami. Uroku całej tej otoczce dodawały fioletowe kwiaty rosnące przy drodze. Przez wiele dni ciężko było mi przyzwyczaić się do ruchu lewostronnego. Ciągle miałam wrażenie, że samochody z naprzeciwka poruszają się złym pasem i wzbudzało to we mnie lekki niepokój. Kolejną rzeczą która mnie zaskoczyła było przechodzenie na czerwonym świetle! Nie ważne czy to miasto, czy mała miejscowość, ale jeśli nie zbliżał się żaden pojazd, a sygnalizacja wskazywała kolor czerwony, to i tak każdy przechodził. Z początku martwiłam się, że mogę dostać mandat, ale później takie przechodzenie było już dla mnie normą. 



15.jpg



PIERWSZY DZIEŃ ZWIEDZANIA

Do domu mojej przyjaciółki dojechałyśmy chyba przed 21. Rozpakowałyśmy torby, chwilę odpoczęłyśmy i poszłyśmy zwiedzać jej okolicę (Livingston). Było ciemno, więc mało co zobaczyłam, ale drugiego dnia rano powtórzyłyśmy całą trasę i odwiedziłyśmy centrum, które nazywało się Centrum (The Centre). Od razu w oczy wpadł mi sklep z pamiątkami, ale ceny były wręcz odpychające. Sklepy wydawały się być o wiele ładniejsze, niż te u nas. Bardzo spodobało mi się w sklepie New Look, a Quiz zachwycił mnie przepięknymi sukienkami. Oczywiście wejście do Primarku było niemalże obowiązkowe. Tam ceny ubrań był o wiele niższe, niż w tych wcześniej wymienionych. Kupiłam tam kilka drobiazgów, ale o tym napiszę w kolejnych wpisach. Pierwszą kawę wypiłam w Krispy Kreme i zjadłam przepysznego donuta (doughnut). Pączki tam miały bardzo smaczne ciasto. Były delikatne i nie zawierały tyle oleju, co te nasze. 

kawa.jpg


EDYNBURG

Kolejną część dnia spędziłyśmy w Edynburgu (pociągiem około 20 minut drogi z Livingston), czyli stolicy Szkocji. Miasto zachwyciło mnie swoją piękną architekturą, ale równocześnie odrobinę przytłoczyło. Budynki są tam bardzo wysokie. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że miasto rozrastało się wzwyż, poprzez dobudowę kolejnych pięter. 

1.jpg


5.jpg


2.jpg


3.jpg

W mieście trwał Festiwal, przez co na ulicach było bardzo dużo ludzi. Czułam się odrobinę zmieszana, gdyż kompletnie nie wiedziałam na czym skupić wzrok, a zdjęcia robiłam głównie w biegu. Miałyśmy wstąpić do sklepu dla fanów Harrego Pottera, ale było tam tak tłoczno, że odpuściłyśmy go sobie. 


kololo.jpg


10.jpg


Na ulicy widziałam wielu artystów. Niektórzy śpiewali, inni grali, a jeszcze inni przebierali się za kobiety i próbowali rozśmieszyć widownię. Nie zabrakło też straganów z przeróżnymi, pięknymi rękodziełami. 

pizza.jpg


rogal%2Bz%2Bnutell%25C4%2585.jpg

Oczywiście po intensywnym zwiedzaniu przyszła pora na jedzenie! Zatrzymałyśmy się w uroczej pizzerii Civerinos. Na obiad wybrałyśmy pizzę, a na deser wielkiego rogala wypełnionego Nutellą. Taka jedna porcja wystarczyła na 4 osoby.  

11.jpg


Resztę dnia spędziłyśmy na spacerowaniu po mieście i zaglądaniu do przeróżnych knajp. W Edynburgu bardzo spodobało mi się to, że w wielu miejscach można było posłuchać muzyki na żywo. Przyjemnie było gdzieś usiąść, odprężyć się i słuchać utalentowanych, młodych artystów. Dawało mi to poczucie luzu i beztroski. 

chill.JPG

12.jpg


13.jpg


14.jpg

Miałam w planach robienie notatek z każdego dnia, ale oczywiście moje zapiski skończyły się na pierwszym dniu. Trochę szkoda, bo zabawnie mi teraz czytając swoje notatki. Np. :

,,Pogoda średnia. Nie pada, ale padało. Napisałam to i zaczęło padać."

Wszyscy straszyli nas tym, że w Szkocji jest brzydka pogoda i ciągle pada. Na szczęście podczas mojego pobytu obyło się bez bardziej intensywnego deszczu, a nawet w jednym dniu można było się poopalać w ogródku ;) 

MAŁE PRZYGODY

Czym by było życie, jakby nas nie zaskakiwało? Oczywiście zawsze (przynajmniej w moim otoczeniu) musi się coś zdarzyć. Na szczęście często takie sytuacje cudownie obracają się w coś dobrego, a później zabawnego. 

Trochę zasiedziałyśmy się w tym Edynburgu. Ostatni autobus miałyśmy mieć jakoś po 23:30. Już pożegnałyśmy się z nowo poznaną koleżanką (koleżanką przyjaciółki) i czekałyśmy grzecznie na przystanku, gdy nagle okazało się, że takiego autobusu NIE MA! Jeździ, ale w inne dni, niż piątki. Bez namysłu pobiegłyśmy na dworzec kolejowy. Wszystko fajnie, gdyby nie to, że było tam bardzo dużo schodów, a ja nie znoszę biegać po schodach i oczywiście moje ruchy były bardzo spowolnione. Na stacji stał jakiś pociąg i czułyśmy, że jesteśmy uratowane. Obie moje przyjaciółki przebiegły przez bramki, a ja oczywiście utknęłam... A raczej nie ja, ale mój bilet, który należało włożyć do bramki. Wystawał może na milimetr i go jakoś wyjęłam, włożyłam ponownie, a bramka nadal się nie otworzyła. Pociąg stoi, pani konduktor coś tam do nas woła, moje przyjaciółki już przeszły, ja utknęłam, no sytuacja nie była zbyt ciekawa. Dopiero za trzecim razem udało mi się przejść z innej bramki. Uradowana wsiadłam do pociągu, aż tu nagle usłyszałam głos przyjaciółki, która zastanawiała się czy ten pociąg w ogóle zatrzymuje się na stacji w jej mieście... 

***
To pierwszy mój wpis o pobycie w Szkocji. Trochę się tutaj rozpisałam i opisałam wszystko bardziej na zasadzie pamiętnika. Może dlatego, że tylko z tego dnia zrobiłam sobie porządne notatki. W kolejnych postach możecie spodziewać się ciekawych miejsc wartych zobaczenia ;) 

Na moim Instagramie więcej zdjęć z różnych miejsc w Szkocji. Zachęcam do obserwacji.
Instagram: @zgadywanka

insta.jpg


Byłaś/eś kiedyś w Szkocji? :) Jakie państwo marzy Ci się odwiedzić? 


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.