Lista blogów » mkol
141. Beżowy sweter z wiązaniem i zegarek Geneva.
Zobacz oryginał czw., 29/12/2016 - 00:12Wiązane bluzki, body czy swetry stały się hitem ostatnich miesięcy. Z początku nie byłam zbytnio przekonana do tego typu ubrań, ale teraz z chęcią je zakładam. Pierwszą rzeczą jaką kupiłam było body, które możecie zobaczyć w stylizacji TUTAJ , a kolejną beżowy sweter z wiązaniem przy dekolcie.
Beżowy sweterek pojawił się na moich zdjęciach (Instagram: @tinyinstablog) już kilka tygodni temu. Zamówiłam go na stronie Rosegal. Do wyboru było kilka opcji kolorystycznych, ale zdecydowałam się na kolor beżowy, gdyż moim zdaniem jest najbardziej neutralny i pasuje do wielu rzeczy. Nie jestem pewna z jakiego materiału został wykonany, ale tkanina jest bardzo miła w dotyku i przyjemnie się ją nosi. Rozmiar to "one size", dlatego sweter jest na mnie trochę za duży i luźny, ale nie przeszkadza mi to. Jedyną uwagę mam do rękawów, które mimo wszystko okazały się być za krótkie.
Luzem sweter nie prezentuje się zbyt ciekawie i widać, że jest za duży, dlatego wolę go włożyć w spodnie.
Ciekawe połączenie można zyskać przez założenie na niego ogrodniczek.
Jak zapewne zauważyliście na ręce mam zegarek Geneva, który kolorystycznie pasuje do swetra. Zamówiłam go na Dresslily. W przeliczeniu na złotówki kosztował około 12-15 zł. Był zapakowany w osobne pudełeczko i posiadał zabezpieczenie. Chodzi sprawnie, nie zacina się, a pasek do tej pory nie uległ żadnemu uszkodzeniu. Mam bardzo szczupłe ręce, dlatego musiałam dorobić dodatkową dziurkę.
Zegarek jest na darmowej wysyłce i oprócz beżowego, jest jeszcze dostępny w 7 innych kolorach. Już kiedyś pisałam o czarnym zegarku Geneva, który kupiłam stacjonarnie [POST KLIK]. Wtedy
zapłaciłam za niego 40 zł. W tym samym sklepie widziałam inne zegarki, które są dostępne choćby na stronie Dresslily, ale w kilkukrotnie niższej cenie.
***
Nie myślcie sobie, że moje internetowe zakupy są zawsze udane. Oprócz ubrań zamówiłam zestaw drewnianych literek. Otworzyłam kopertę, byłam zachwycona pierwszą drewnianą i dosłownie ostatnią literą alfabetu jaką zobaczyłam. Zamiast całego alfabetu dotarła do mnie tylko literka Z... W sumie dobrze, że Z, bo chociaż do nazwiska pasuje ;) Drugim nietrafionym przedmiotem było szare wdzianko [KLIK], które nie dość, że dużo za duże, to jeszcze z odpadającym guzikiem.
Zapraszam na mój Instagram, na którym znajdziecie pomysły na proste stylizacje.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




