Lista blogów » Szafeczka

Żyj i pozwól żyć innym – czyli z dzieckiem w restauracji

Zobacz oryginał

Wyjścia z dziećmi do restauracji to dość drażliwy temat. Są tacy co ładują się z pieluchami na stół, a inni najchętniej postawiliby zakaz wstępu tym poniżej 18 roku życia. W Internecie też już rozgorzała nie raz podobna dyskusja. To mogły być też rekomendacje przyjaznych rodzinom miejsc lub złote rady i podpowiedzi jak przetrwać taką wyprawę. Ja jednak patrzę na ten temat troszkę szerzej. To nie kwestia tego czy idziemy do restauracji, parku czy sklepu. Moje podejście w tej kwestii to żyj i pozwól żyć innym. Niby banał, a zwróć uwagę na to ja wiele w tym jednym zdaniu kryje się cennych rad i odpowiedzi na różne pytania.

Oczywiście każde dziecko jest inne, a jak dodamy do tego jeszcze zróżnicowanie wiekowe, to robi się całkiem spora ilość kombinacji :) Niezmienne jednak jest to, że większość dzieci jest głośniejszych od dorosłych i nie zawsze potrafią wpasować się w ramy zachowań jakie nam akurat odpowiadają. Zwłaszcza tym, którzy nie są rodzicami. Oni próg wytrzymałości na dziecięcy hałas i bałagan mają znacznie niższy ;) Nam rodzicom przychodzi łatwiej tolerowanie tych wszystkich zachowań. No chyba, że wyrwaliśmy się z domu pierwszy raz od roku i ostatnią rzeczą na jaką mamy ochotę jest restauracyjne przedszkole ;)

Zazwyczaj pozytywnie odbieramy to, gdy podejdzie do nas obce dziecko, uśmiechnie się i coś opowie. Ale co wtedy, gdy nie chce się odczepić, przeszkadza, dokucza, a jego mama pogrążona jest w pasjonującej rozmowie na temat ostatniej operacji plastycznej jej ulubionej aktorki? Co więcej, bywa też tak, że ona po prostu się przygląda temu co robi jej dziecko i sprawia wrażenie totalnie niewzruszonej. A ja zawsze się zastanawiam – co ona sobie wtedy myśli? „Jak on słodko się bawi?” „Jaki on dzielny?” „W końcu męczy kogoś innego?” Taką właśnie sytuację mieliśmy ostatnio…

Żyj i pozwól żyć innym – później naucz tego swoje dziecko! Ja wiem, że dzieci muszą się wybiegać i są głośniejsze… ale jak obcym ludziom nie dają w spokoju ani zjeść, ani porozmawiać, to jednak pewne granice już przekraczacie – tak, Wy razem. Nie cierpię tego jednostronnego podejścia „mojemu dziecku wolno wszystko, radź sobie z nim”.

Pójdźmy o krok dalej. Duża część naszego społeczeństwa uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Muszą wiedzieć kto, co, z kim i kiedy. Żyją życiem innych ludzi zamiast zadbać o to, aby kolejny dzień przyniósł mnóstwo radości i satysfakcji. O ile jest wtedy lepiej!

Tak jak wspominałam, temat pozornie prosty, recepta też dość prosta, a jednak w praktyce nie tak łatwo. Ja uwielbiam chodzić z córką do kawiarni czy restauracji, ale zawsze dbam o to, aby nie przeszkadzała innym. Zawsze zabieram ze sobą coś czym może się zająć, gdy zacznie się nudzić, obserwuję ją, gdy chodzi po lokalu sama. To takie… nieskomplikowane, pilnujmy swoich dzieci i dajmy żyć innym ;)

A Ty zabierasz swoje dziecko do kawiarni i restauracji? Przeszkadzają Ci w tych miejscach cudze dzieci?

3Z1A32102.jpg

The post Żyj i pozwól żyć innym – czyli z dzieckiem w restauracji appeared first on szafeczka.com.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.