Lista blogów » Fotografia sposobem wyrazu

Życie to NIE instagram...

Zobacz oryginał
    Dawno mnie tu nie było. Szczerze straciłam zapał do tego miejsca jak i do instagrama. Mam dość tego, że w sieci pokazuje się tylko to, co nieskazitelne, idealne, piękne. Ale cieszę się, że coraz więcej osób pokazuje, że życie składa się też z ciemniejszych barw. Że inni są uświadamiani, że życie to nie jest tylko bajka z happy endem, ale są też wzloty i upadki. Że życie nie jest idealne. Że zawsze gdzieś jest ta rysa, choć każdy w sieci chce pokazywać tylko superlatywy. A to, co się dzieje w cieniu fleszy, jest nieistotne. A właśnie jest istotne. Ludzie cierpią. Miewają gorsze chwile. To jest absolutnie normalne. Najgorzej jak się cierpi przez drugiego człowieka a zwłaszcza kogoś, kogo uważało się za bliską osobę. Albo ktoś inny buduje szczęście na Twojej krzywdzie. Albo ktoś wtrąca się do Twojego życia i je po cichutku niszczy. 
    
   Przez zdarzenia ostatniego czasu mam w głowie moje teksty z bloga. Szczególnie ten o tym, że nienawidzę ludzi. Tak. W tej kwestii jednak nic się nie zmieniło. Życie jest niesamowicie nieprzewidywalne. Życie potrafi niesamowicie dać w kość. Czasem sama się zastanawiam, po co to wszystko i czy kolejny raz dam radę się podnieść i zawalczyć o samą siebie… czy zrezygnować z tej walki? 

    Mój blog był miejscem, gdzie często wylewałam na nim swoje myśli, uczucia. Często w metaforycznej formie, aby pozbyć się natłoku myśli z głowy i sobie ulżyć. To miejsce niesamowicie mnie ukształtowało. Dawało mi wiele motywacji i siły. Chciałabym, żeby teraz też tak było. Żebym odnalazła swoją dawną siłę, pozbierała kawałki rozdartej mnie, która od kilku miesięcy czuje pustkę, niemoc. Nie cieszy mnie nic. Każdy dzień to walka między natłokiem myśli w głowie. Wiedzcie, że nie jesteście z tym sami. Każdy może przechodzić w życiu gorszy okres. I może on trwać dłużej lub krócej. Wierzę, że się z niego podniosę, choć czasem już serio brakuje mi sił. To normalne czuć ból, narzekać. Chciałabym, aby „influencerzy” nie tylko pokazywali piękne wyjazdy, drogie produkty, super chwile, ale także pokazywali te gorsze momenty. Żeby nie tworzyć fikcji idealnego życia, które nie istnieje. Sama chciałabym też zacząć uciekać od pokazywania tylko tego, co super.

    Instagram i inne platformy społecznościowe przez ostatnie kilka miesięcy okropnie mi zbrzydły. Czułam, że się duszę. Dobija mnie fakt, jak wszyscy sobie super radzą, a ja stoję na rozdrożu i nie wiem, co ze sobą zrobić. A wiem, że często inne osoby cieszy fakt, że komuś się nie układa… Od dłuższego czasu walczę o każdy dzień. O każdy swój uśmiech. Aby znów wrócić do dawnej mnie. Aby już nie płakać, nie analizować tego, co było. Mimo że, po drodze można uznać, że wydarzyło się coś dobrego, to kompletnie nie potrafię się z tego cieszyć. Najbardziej boli mnie obojętność ludzka. Często najbliższych. Słyszysz: nie przesadzaj, wyolbrzymiasz, tworzysz problemy, wypominasz… a tymczasem w Twojej głowie myśli się kłębią, wręcz krzyczą, rozsadzają głowę. 

    Nie wiem czy ktokolwiek przeczyta mój tekst, ale to chyba forma terapii. Chcę iść naprzód. Znowu realizować siebie, swoje pasje, swoje cele. Znowu najzwyczajniej w świecie się uśmiechać. Nie na siłę a tak szczerze i radośnie. Nie czuć tej okropnej pustki. Mieć znowu ten błysk w oku. Znowu mieć moją energię. Beztrosko się śmiać. Nie bać ludzi. Pamiętajcie, aby nie uzależniać swojego szczęścia od innych osób. Od obecności innych osób w naszym życiu. Na tym bardzo łatwo można się przejechać. Albo jeśli ktoś wymienia Was w mgnieniu oka na inny model. Jakbyście nie znaczyli nic i byli niewystarczający. A tak nie jest. Kazdy z nas jest wystarczający. Kazdy jest wyjątkowy i zasługuje na wszystko, co najlepsze. Pamiętajcie, aby patrzeć na czyny ludzkie. Nie tylko słowa. I reagujcie na wszelkie czerwone flagi. Nie dajcie sobą manipulować. Nie dajcie obrażać swoich myśli, wartości, przekonań. Nie pozwólcie być plastrem czy zabawką. Nie pozwólcie nikomu, żeby sprawił, że zatracicie samych siebie. Bo powrót do dawnej wersji kosztuje bardzo dużo. Nie bójcie się prosić o pomoc. 

    Sama wiem, jak jest ciężko się podnieść. Jak tygodniami prawie nic nie jadłam. Dużo schudłam. Nie mogłam patrzeć na siebie. Nie miałam na nic ochoty. Kręciło mi się w głowie. Nie spałam. Trzęsłam się z nerwów. Traciłam głos. Najchętniej chowałam się pod czarnymi ubraniami… Jedyną ucieczką była praca. Trochę studia, choć których kompletnie nie miałam siły skończyć. Stwarzanie pozorów, że przecież wszystko jest okej. A na dodatek potem jeszcze zachorowałam na koronawirusa. Nieszczęścia chodzą czasem parami… 

    Patrzcie uważnie na czyjeś czyny. Czy są takie same jak słowa. I nie przepraszajcie za to, że ktoś Was rani. Nie pozwalajcie na przekraczanie Waszych granic. Nie przyzwalajcie na hipokryzję. Na kłamstwa rzekomo dla naszego dobra. Wierzę, że karma spotyka ludzi. I że kiedyś może zobaczą, jak skrzywdzili drugiego człowieka i może choć odrobinę będzie im głupio i wstyd. Wierzę też, że już wkrótce znowu powrócę radosna ja. Choć wiem, że ten proces będzie trwał. I będzie wymagał ogromnego wysiłku. Widocznie wydarzenia ostatnich kilku miesięcy mają mnie wzmocnić i są lekcją. A upragnione szczęście gdzieś na mnie czeka. Z właściwymi osobami i we właściwym czasie. A przede wszystkim szczęście ze samą sobą. Bo zawsze powtarzałam, że aby być szczęśliwą i spełnioną, należy przede wszystkim żyć w zgodzie ze sobą. 

    Trzymajcie się cali i zdrowi. To raczej ostatni wpis na blogu, a sam blog pewnie za jakiś czas zostanie usunięty. Ale dziękuję, że mogłam się wyżalić. 

PS Bądź sobą i nie udawaj. Nie rań. 


    Jeśli chcielibyście mieć ze mną jakiś kontakt, to zapraszam na instagrama. Choć nie wiem czy i z tamtej platformy też nie zrezygnuję. Potrzebuję nowego początku. 

    A i jeszcze jedno. Nie oceniajcie ludzkich uczuć. Nie krytykujcie, nie wyśmiewajcie. Nie mówcie, że ktoś za bardzo czy za długo coś przeżywa. Okażcie wsparcie, a przede wszystkim szacunek. Więcej życzliwości i empatii w XXI w. zdecydowanie się przyda. Bądźmy dla siebie dobrzy i po prostu ludzcy. 

    Cieszę się, że na Tik toku (choć nieszczególnie przepadam za tą platformą) jest pokazywane, że ludzie przechodzą przez różne kryzysy. Człowiek nie czuje się w tym wtedy taki osamotniony. 

    A i pamiętajcie - zawsze ufajcie swoim odczuciom i intuicji. I na 100% wierzcie tylko i wyłącznie sobie. Moje osobiste wyznanie. Dbajcie o siebie. Pewnie ktoś powie, że się żalę. Że niepotrzebnie okazuję słabość. Nie. Zycie takie jest. Zmienne. I chcę pokazuwać je takim, jakim w rzeczywistości jest. Jeśli masz jakis problem, to daj znać, może będę mogła poratować dobrym słowem.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.