Lista blogów » Fiki Blog. Z pasją do życia
Najpiękniejszy kalendarz pod słońcem - moje planowanie
Zobacz oryginał pon., 26/09/2016 - 21:36Organizacja to jedno z najczęściej wyszukiwanych haseł na moim blogu. Kluczem w tej kwestii jest, według mnie, rzetelnie prowadzony planner. Wbrew pozorom, nie jest łatwo kupić odpowiedni kalendarz. A może po prostu ja jestem wybredna.
Jak wiecie, aktualnie mam Inspi Planner, ale niedawno w moje ręce wpadł nowy kalendarz i teraz wiem, że nie zamienię go na żaden inny. Mowa tutaj o The Happy Planner.
Jego cena to 129 zł, a więc nie należy do najtańszych, ale patrząc na niego aż chce się coś robić i cały proces osiągania celów jest łatwiejszy.
Producentem plannerów i akcesoriów do nich jest amerykańska firma Me&My Big Ideas. LoveMeParty jest zaś importerem, można na tej stronie znaleźć wszystkie produkty tej marki.
Za sam wygląd dałabym już temu plannerowi szóstkę z plusem. Nie lubię minimalizmu - ogromna liczba zdobień i kolorów jest w moim stylu. Kartki można wyjmować (jak już o nich wspomniałam - papier jest bardzo gruby, kolejny plus). Na zdjęciach niżej możecie zobaczyć treści na każdy miesiąc. Kalendarz jest na 1,5 roku, więc będzie ze mną troszkę dłużej.
Jeżeli chodzi o mój sposób korzystania z plannera, to nie jest on wielce skomplikowany. W rozkładówce na cały miesiąc mam najważniejsze zdarzenia w danym dniu, podzielone na kilka kategorii, m.in. szkoła i blog (każde z nich ma swój kolor). Na kolejnych stronach są rozpisane dni, dwie strony na jeden tydzień. Tam spisuję posty na bloga do zrealizowania oraz zadania na każdy dzień. Wykonane wykreślam; i to na tyle. Niektórzy te zadania również dzielą na kategorie, ale ja uznałam to za zbędne.
Podoba mi się ten układ, jest o wiele wygodniejszy niż poprzednio, gdzie miałam jeden dzień na stronę. Wygodniej mi jest organizować czas, kiedy mogę wzrokiem ogarnąć cały tydzień, zamiast przerzucać cały czas strony.
Do paczki dołączone były taśmy washi tape, dzięki którym mogę uczynić mój planner jeszcze bardziej kolorowym i indywidualnym.
Podsumowując: The Happy Planner jest czymś, co ponownie rozbudziło we mnie miłość do planowania. W Ameryce ludzie kochają kolorowe notesiki i organizowanie swojego czasu. Dzięki takim kolorowym przyborom i ja przekonałam się, że nie jest to wcale straszne. Z czystym sercem mogę polecić ten kalendarz; raz na 1,5 roku można pozwolić sobie na taki wydatek (jeżeli oczywiście będziesz w stanie w pełni wykorzystać jego potencjał).
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.













