Lista blogów » Jestem Kasia

Shenzhen photo diary

Zobacz oryginał
a2.JPG

 Podczas pobytu w Shenzhen zatrzymaliśmy się w rewelacyjnym hotelu Langham, który podobnie jak większość budynków w tym mieście był niemalże drapaczem chmur. Taki widok z pokoju na żywo robił naprawdę ogromne wrażenie, wynagradzając jednocześnie okropny jetlag, który nie chciał ustąpić do końca pobytu w Chinach. Kilka słów o samym Shenzhen- nie wiem, czy wiecie, że Shenzhen jeszcze kilkadziesiąt lat temu było malutką osadą rybacką żyjącą wyłącznie z handlu z Hongkongiem. Za początek rozwoju miasta bierze się rok 1980, kiedy to utworzono pierwszą w Chinach specjalną strefę ekonomiczną. Od tamtego czasu Shenzhen stale się rozrasta, miasto jest całe w żurawiach budowlanych, a drapacze chmur powstają w niesamowitym tempie. Dzisiaj Shenzhen jest jednym z głównych ośrodków finansowych, przemysłowych oraz gospodarczych Chin, co daje się we znaki na każdym kroku.

rowneta6.JPG
chiny4.JPG
chiny3.JPG
chiny6.JPG
chiny5.jpg
chiny7.JPG
chiny13.jpg
chiny15.JPG
chiny18.jpg
chiny14.JPG

Niestety nasz czas wolny był mocno ograniczony, gdyż każdego dnia mieliśmy w harmonogramie przede wszystkim aktywności związane z konkursem Elite Model Look. Na szczęście organizatorzy zadbali o kilka dodatkowych atrakcji tj. jak zwiedzanie China Folk Culture Village oraz Lychee Park, czy też degustację prawdziwej kuchnii chińskiej.

chiny21.JPG
chiny22.JPG
chiny10.JPG
chiny23.jpg

 Wizyta w restauracji z tradycyjną kuchnią chińską pozostanie w mojej pamięci do końca życia. Nie należę do osób, które lubią eksperymentować z jedzeniem i każde starcie z nieznanym podnosi mi adrenalinę we krwi. Wiem, że będąc zagranicą warto otwierać się na nowe smaki, ale wrodzona bariera skutecznie uniemożliwia mi czerpanie radości z testowania obcych potraw. Z grzeczności skusiłam się na wypróbowanie "black chicken soup" podanej w orzechu kokosowym, zaś na drugie danie wzięłam 'buns' w kształcie świnek, czyli coś, co w pewnym sensie przypomina nasze kluski na parze z jakimś nadzieniem. Inne dania kosztowałam po małym gryzku, gdyż sam widok zniechęcał mnie do większej uczty. Zawsze twierdziłam, ze lubię "chińszczyznę", gdyż w Polsce z chęcią jadłam ryż lub makaron po chińsku, jednak smaki prawdziwej kuchni chińskiej to totalnie nie moja bajka.

a1.JPG

 Głównym celem naszej podróży było zrobienie fotorelacji z gali finałowej konkursu Elite Model Look oraz wszystkich przygotowań do tego eventu. Już w jednym z najbliższych wpisów fotorelacja z tego wydarzenia! :)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.