Lista blogów » Lumpola Style

Western denim

Zobacz oryginał

1%2Bdziny%2B5%2Btak%2Bgotowe.jpg



Na wstępie chciałam Was radośnie poinformować, że powolutku wprowadzam etykiety na blogu. Są pogrupowane na prawym pasku, i pozwalają szukać postów o podobnej zawartości. Niestety jeszcze nie wykryłam jak pokazać w poście jego osobiste etykiety :) Jeśli macie jakieś sugestie czy podpowiedzi w tym temacie, także jaka etykieta by Was interesowała, a która nie ma sensu, będę wdzięczna, jeśli się ze mną tymi uwagami podzielicie :)




Krecik. pojazdy i mustangi

Ponieważ pisałam już o kreciku kierowcy, nadszedł czas na przybliżenie Wam jego, czyli mojego stosunku do samochodów. Stosunek jest czysto praktyczny i użytkowy. Samochód służy do przemieszczania się w miarę komfortowych warunkach z miejsca na miejsce i jako taki nie budzi moich głębszych uczuć. Wyjątek stanowi Multipla, ale to wiadomo ;) I znów nie jest to sytuacja ideologiczna ile faktyczna. Mimo że nie jestem kierowcą, to jestem dumną posiadaczką pojazdu tzw. służbowego, czyli nastoletniej czerwonej Toyoty Yaris, którą prowadzi moja cudowna Lucy, jeżdżąc ze mną po budowach i wiadomo gdzie jeszcze ;) Niestety za każdym razem na parkingu pcham się do pierwszego lepszego czerwonego samochodu, w miarę zbliżonego gabarytowo i Lucy musi mnie wołać albo prowadzić za rękę do naszego. Podziwiam jej wyrozumiałość dla mnie :) Kiedyś dawno temu w drodze na urlop, nudząc się na autostradach, zabawiałam się w wypatrywanie samochodów, które mogłyby mi się spodobać i jedyne, które wyławiałam z obojętnego tłumu to vintage żółwiki, cytrynki lub garbuski, albo rozłożyste, na maksa kanciaste amerykańce w klimacie lincolna. Ponieważ są to rzadkie okazy na drogach, szybko przy tej zabawie zasypiałam. Jestem naprawdę idealnym pasażerem i pilotem, bo nigdy nie przeszkadzam kierowcy. I naprawdę nie rozpoznaję żadnych samochodów, nie jestem w stanie zapamiętać, czym ktoś przyjechał, ani zwrócić uwagi, czym to nawet najcudowniejszym się z kimś przemieszczałam :( Szczytem, nazwijmy to delikatnie, mojej obojętności, była niedawna sytuacja. Nadjeżdżałyśmy z Lucy ulicą w stronę naszej bramy, a z naprzeciwka jakiś samochód zaczął się do niej bezczelnie pakować, zareagowałam gwałtownym: "O NIE!! Tylko nie to!!!!" na co Lucy mnie zreflektowała: "Przecież to nasze dziecko!!!!" bo był to akurat mój syn, który parkuje u nas od roku, gdy idzie do pracy .... Tu miejsce na mój kolejny apel o wyrozumiałość, nie tylko w odniesieniu do poznawania ludzi na ulicy, ale też Waszych tak ukochanych często samochodów. Nawiązując do tytułu posta, zażartuję sobie dziś trochę grubiej ;) Może powinnam się przesiąść na żywe mustangi ... skoro rozpoznaję psy, to konia chyba też by mi się udało ... Podobno wyglądam na rumaku jak urodzona amazonka, co usłyszałam, gdy słownie jeden raz, bardzo spanikowana, więc jakbym połknęła kołek, na takowym siedziałam :) Jedno jest pewne, gdy pewnego razu u znajomych, na zwiedzaniu ich prywatnego zwierzyńca, zaszedł mnie delikatnie od tyłu piękny, podobno dotąd niedostępny ogier i zaczął mi gmerać we włosach pyszczyskiem, i chuchać delikatnie do ucha, natychmiast chciałam rzucić męża :) Podobne uczucie i podobny zamiar miałam tylko u kosmetyczki przy masażu twarzy i dekoltu :)

Trochę o stylizacji

Dziś dżinsowy niemal total look w klimacie piknik country, westernu czy lat 70. Bardzo jednoznaczny, bez żadnego elementu zaskoczenia. Brakuje tylko kapelusza ;) Nie potrafię inaczej zestawić tych spodni, żeby mi się podobało, niż w taki właśnie przerysowany sposób, a obiecuję, że próbowałam :) Te spodnie to dżinsowe podbarwiane na sepię dzwony sznurowane po bokach rzemieniem, które trochę rozsznurowałam, bo chciałam, żeby były na maksa szerokie dołem, dla przeciwwagi moim drobnym kitkom ;)  Do nich biała bluzka z rozszerzanymi rękawami, zdobiona delikatnymi wstawkami białej koronki, dżinsowa krótka kamizelka na skórzanych szelkach i dżinsowy taliowany płaszczyk. Marzył mi się dżinsowy gorset jak u Reni Jaz, ale wpadła w łapki kamizelka, przez skórzane szelki chyba też dosyć ciekawa. W temacie gorsetów jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa, zresztą chyba pierwszego też , a zamierzam co najmniej dwa ;) Tymczasem dziś na nogach mam białe tenisówki, a na ramieniu dżinsową plecioną torebeczkę przez ramię. Na pewno jakaś skórzana boho frędzlasta byłaby lepsza, i może takie mokasynki, ale nie mam jeszcze takich elementów w Lumpolowej szafie ;) Jakby co, o dżinsach pisałam już trochę TU :)



Dziś wszystko co mam na sobie pochodzi z second-handów.
Today I'm wearing everything from second-hand shops.

spodnie/pants - MELROSE
bluzka/blouse - WALLIS
płaszcz/coat - PIMKIE
torebka/bag - MISS SIXTY of course ;)
kamizelka/vest - SELECT DENIM
tenisówki/treiners - PEACOCKS


1%2Bdziny%2B24%2Btak%2Bgotowe.jpg

1%2Bdziny%2B18%2Bkadr%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bdziny%2B13%2Btak%2Bgotowe.jpg

1%2Bdziny%2B4%2Btak%2Bgotowe.jpg

1%2Bdziny%2B15%2Btak%2Bgotowe.jpg

1%2Bdziny%2B18%2Btak%2Bgotowe.jpg

1%2Bdziny%2B34%2Btak%2Bgotowe.jpg


1%2Bd%25C5%25BCiny%2B35%2Btak%2Bgotowe.j

1%2Bdziny%2B20%2Btak%2Bgotowe.jpg

1%2Bd%25C5%25BCiny%2B38%2Btak%2Bgotowe.j

1%2Bd%25C5%25BCiny%2B37%2Btak%2Bgotowe.j


Bardzo uszczęśliwia i motywuje mnie każdy ślad Twojej tu obecności, dlatego serdecznie dziękuję za odwiedziny na moim blogu i za wszystkie komentarze. Zapraszam do oglądania i czytania, a jeśli Ci się spodoba, do obserwowania :}


Every trace of your presence here makes me happy and motivates me, so thank you so much for visiting my blog and for all the comments. I invite you to watch and read, and if you like it, to observe :)


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.