Lista blogów » Kamperki.com - lifestyle, moda, uroda, parenting, kulinaria

Kolorowe spaghetti

Zobacz oryginał

Każdy z ostatnich dni uświadamia mi, jaki skarb mam w domu. Nawet teraz, poszłam na moment popatrzeć na to cudo, którego mamą przyszło mi być. Wiem, płynie lukier, wszystko takie słodkie. Tak teraz tylko staram się patrzeć na moją córkę. Są dni, kiedy mam ochotę zamknąć się w łazience na cztery spusty i nie wychodzić, aż dorośnie, ale wtedy widzę mały paluszek, który wychodzi przez dziurę w drzwiach i piskliwy  śmiech mama pać palusiek! Automatycznie mi przechodzi, biorę trzy oddechy i cieszę się dalej życiem.

Ostatnie dni to też jakiś wysyp informacji o tym, że ktoś zostanie mamą po raz pierwszy, ktoś po raz drugi a ktoś właśnie urodził. I wiecie, też Wam chciałam przed Świętami powiedzieć taką radosną nowinę, zaskoczyć, że cały mój humor zwalę na hormony i że w końcu mogę tyć i jeść czekoladę. Miałam się cieszyć i skakać z radości, ale jedyne z kim poskaczę to pani Chodakowska, bo wiosna idzie, a tyłek wciąż zimowy. Nasze życie po raz kolejny zadecydowało, że podwójną mamą nie zostanę, a przynajmniej nie latem, tak jak to miało być.  Mogę się za to tytułować podwójną mamą aniołków i to też, jakby nie zabrzmiało, jest piękne, bo nauczyło mnie pokory, a przede wszystkim docenienia tego co mam. Choć to absurdalnie brzmi, godzę się z tym, bo widocznie inny plan ktoś wymyślił na moje życie, a teraz mam czerpać radość z tego, jakie jest.

I czerpię pełnymi garściami. Patrzę na moją cudowną córkę, która biega jak opętana po domu, jeździ na hulajnodze. Słucham jej śmiechu, choć piszczy czasem tak, że wystawiłabym ją za okno. Cieszę się nią, bo w moich oczach jest wspaniała i zrobię dla niej wszystko, choć czasem muszę policzyć do dziesięciu. Wiem, że jeszcze kiedyś będę narzekać na wielki brzuch, przez który nie zawiążę sznurówki. Jeszcze kiedyś tak będzie. Ja to wiem, bo marzenia się spełniają.

Tymczasem spełniam zachcianki mojej królewny i z uporem maniaka próbuję przekonać ją do jedzenia. Tak, to dalej jest problem, który się za nami ciągnie, bo są dni, kiedy je jak szalona i dziwię się, że mieści jej się to w brzuchu, a są takie, że zje nic. Dosłownie. Nic.

Walka na froncie trwa, a ja zaopatrzyłam się w kolorową, tajną broń- barwniki spożywcze. I mieszam, barwię, dodaję tu i tam, a te małe oczy świecą się, jakby zobaczyły najbardziej wykwintne danie z restauracji o trzech gwiazdkach Michelin. A ja triumfuje i się cieszę, bo wilk syty i owca cała. Zjadła, podziękowała i poszła, a mi zostało zmyć naczynia – z radością.

Mamy niejadków- spróbujcie, to naprawdę prosta sprawa. Kolorowe spaghetti!

Gotujemy makaron – dzielimy go na kilka porcji – do woreczków wlewamy barwnik – wrzucamy makaron- mieszamy i zostawiamy na kilka minut. Później płuczemy z barwników, mieszamy w tęczę i na talerz. Oczy same jedzą :)

Idę popatrzeć na moją śpiącą królewnę, a jutro czeka kolejny piękny dzień. Na pewno czeka. 

IMG_9456.jpg

IMG_9463.jpg

IMG_9501.jpg

IMG_9507.jpg

IMG_9467.jpg

IMG_9508.jpg

IMG_9515.jpg

Artykuł Kolorowe spaghetti pochodzi z serwisu Kamperki.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.