Lista blogów » Adriana EmFashion

10 Jobs That Tought Me A Lot

Zobacz oryginał

Każdy z nas wiele już w życiu robił, podejmował się wielu zawodów, trudnił różnymi zajęciami. Jedni znaleźli już swoją zawodową drogę, inni jej szukają, a jeszcze inni doskonalą się, przekwalifikują czy przebierają w ofertach i zawodach licząc że znajdą w końcu swoją pasję. Chcemy robić co kochamy i żeby nam za to płacili. Nie jest to jednak proste, a często usłane przeszkodami, trudnościami. Bo nic nie przychodzi od razu ani łatwo.
Czym byłby smak zwycięstwa bez pomyłek i porażek?
Tylko wytrwałość, sumienność, walka, ciężka praca i motywacja w połączeniu z odrobiną szczęścia zbliży nas do celu. Ten co nic nie robi nic nie ma. 
Jeśli marzysz o pracy marzeń zrób wszystko by ją mieć. A jak zaczniesz zrób wszystko by być najlepszą.

Tym pięknym wstępem postanowiłam, że podzielę się z wami zajęciami których się podjęłam i korzyści z tego płynących. Bedziecie mięli też okazję poznać mnie lepiej.
Z powodu ograniczenia czasu i miejsca zawęziłam listę do 10 zawodów. Tak było ich więcej a to dlatego że wcześnie zaczęłam, bo już w trakcie podstawówki i przerw wakacyjnych. I uważam że jest w tym dużo korzyści dla 'małolata'.

Zaczynałam od pracy w ogródku działkowym dziadków aby nauczyć się szacunku do pracy, za możliwość nałykania się świeżego powietrza. Dziadkowie płacili w naturze, co uzbierasz możesz wziąć do domu. Ale też potrafili zagonić mnie i brata do pracy zarobkowej. W imię zasady ile nazbierasz tyle zarobisz - tak trafiłam na pierwsze skupy owoców. Pieniędzy z tego nie było za wiele, jak możecie się domyślić, ale to zajęcie nauczyło mnie tego, że aby zarobić trzeba się narobić i że to nie jest łatwe, ani że w życiu nie ma nic za darmo.


truskawka.jpg


Zbieracz owoców sezonowych - Idąc tym tropem postanowiłam kontynuować ten proceder w sezonach letnich na zbieraniu truskawek i wiśni. Potrafiłam pracować 8-10h dziennie i zarobić 50 zł dniówki - byłam z siebie dumna. W dodatku opaliłam się, a dawka witaminy D3 i pozytywnego nastawienia były bezcenne. Poznałam także wiele innych osób robiących to samo. To także doskonały sposób na utrzymanie mięśni w dobrej formie, gdyż oprócz pracy fizycznej na miejscu pracy były też rowerowe dojazdy. Potrafiłam zrobić 30 km dziennie  a nawet wybrać się na wycieczkę rowerową po pracy :) Można? Można!

Pracownik magazynowy - mając 17 lat postanowiłam zatrudnić się na sezon ogórkowo-patisonowy w jednym w lokalnych przedsiębiorstw. Była to praca fizyczna, na stojąco. Nogi bolały od stania i nie przeszkadzało mi nawet wstawanie o 6 rano. Pracodawca oszukał mnie na przepracowanych godzinach pracy, mimo tego wróciłam za rok gdyż potrzebowałam pieniędzy na kurs językowy.
I pomyśleć że są ludzie, którzy wykonują taką pracę całe życie. Są w jednym miejscu, pracują ciężko fizycznie i nie czują potrzeby zmiany. Nie mają ambicji na więcej, lepiej.
Poznałam tam ludzi w różnym wieku, studentów, uczniów szkół średnich, bezrobotnych, szukających zajęcia, osób chcących dorobić. To dzięki ludziom właśnie i dobrej atmosferze wśród pracowników praca ta była znośna. 

Hostessa Supermarketów - pracownik d/s promocji produktu. Moja praca polegała na dystrybucji darmowych próbek bądź produktów w celu zachęcenia klienta do zakupów. Towarzyszyła temu promocja produktów i jej warunków np. kup 1 a 2 rzecz gratis, wymień kody na nagrody itd. Praca nauczyła mnie kontaktu z klientem, łatwości w nawiązywaniu rozmowy, polepszenia techniki sprzedaży. Pracę wykonywałam samodzielnie, przez co nie miałam możliwości rozwinać relacji współpracowniczej. Tymczasowe zajęcie nie przerodziło się w nic poważniejszego, ale umożliwiło zarobienie paru groszy na kurs językowy.


hostessa.jpg


Pracownik podliczający głosy w wyborach - na listę chętnych zgłosiła mnie koleżanka. Raczej nie wierzyłam że mnie wybiorą gdyż chętnych było wielu. A tu niespodzianka. Załapałam się dwukrotnie! Zarobek dobry w porównaniu do liczby przepracowanych godzin. Praca nauczyła mnie dokładności, skrupulatności i kontaktu z ludźmi w różnym wieku i o każdym zawodzie. Praca łatwa, przyjemna ale do późnych godzin, gdyż głosy muszą być podliczone dwu a nawet trzykrotnie w celu uniknęcia pomyłek a statystyki zaksięgowane.

Roznosiciel ulotek - zajęcie to polegało na zostawianiu ulotek w drzwiach bądź na wycieraczkach bloków mieszkalnych i domów jednorodzinnych. Praca nieco niewdzięczna, bowiem nikt nie lubi aby zaśmiecać mu w bloku, jednak nigdy nie trafiłam na słowną konfrontację bądź niezadowolenie mieszkańców. Nie mając dostępu do skrzynek pocztowych, nie mogąc dostarczać ulotek do ręki, czy zostawić jej za wycieraczką samochodu biegałam po schodach do 10h dziennie. Plus tego taki iż po jednym dniu pracy, zakwasy miałam większe niż człowiek jest w stanie znieść, a po 4 dniach bieganiny 4 kg mniej wagi. Praca na akord płacona od ilości rozniesionych ulotek. Opłacało się to robić jednak nie dłużej niż tydzień. Nudziłam się monotonią.
Minus taki że raz pogryzł mnie pies. Szłam wtedy osiedlem i nawet nie zdążyłam jeszcze podejść do furtki posesji gdy mały kundel bez kagańca i smyczy należący do miejscowej lekarki idącej w moim kierunku zaszedł mnie i dziabnął! Reakcja właściciela? Totalna ignorancja! Kobieta nawet nie spytała czy może mi jakoś pomóc widząc ból na mojej twarzy. Zdąrzyłam tylko powiedzieć 'pani pies mnie ugryzł' a ona nic! Zupełnie nic, zero komentarza czy jakiejkolwiek reakcji. I to jest lekarz? W ogóle to jest człowiek? Zobaczyłam dokąd poszła a potem zarządałam zaświadczenia o szczepieniu na wściekliznę. Okazało się że kochay pupil już pogryzł pracownika poczty i jest znany w okolicy. Dostałam zastrzyk przeciwtężczowy i odszkodowanie z ubezpieczenia. Tak zakończyła sie moja tymczasowa kariera roznosiciela ulotek.

Pracownik urzędu skarbowego - Będąc na studiach licencjackich dowiedziałam się że mogę aplikować o pracę tymczasową w miejscowym urzędzie. Poleciła mi ją moja kuzynka. Polegała ona na wpisywaniu rozliczeń PIT do systemu komputerowego. Była to praca na akord, płacona od ilości wprowadzonych do systemu aplikacji. Pracowałam na samodzielnym stanowisku wymagającym skupienia, uwagi, dokładności, skrupulatności. Wynagrodzenie było adekwatne do wykonanej pracy. Wykazałam się pracowitością, osiągnęłam dobre statystyki i byłam z siebie zadowolona. Dzięki tej roli polepszyłam bezbłędne wpisywanie danych do systemu komputerowego oraz szybkość pisania na klawiaturze. W dzisiejszych czasach takie umiejętności są potrzebne każdemu. Do dziś niektórzy są pod wrażeniem jak szybko piszę na komputerze :) Lata praktyki.


blogerka.jpg


Korepetytor - będąc na pierwszym roku studiów filologii angieskiej postanowiłam udzielać korepetycji z tego języka. Miałam dwójkę uczniów szkół średnich i bardzo sobie ceniłam tą pracę. Pokazała mi jak wygląda praca dydaktyczna, nauczyła cierpliwości, opanowania. Zajęcie nadwyręża struny głosowe, należy więc dużo pić. Poczułam się na tyle pewnie że zaczęłam również uczyć w pobliskiej prywatnej szkole języka angielskiego na zastępstwach bowiem nie miałam jeszcze obronionego tytułu licencjata. Pomagałam także w sekretariacie tejże szkoły poznając tam wielu studentów, kadrę nauczycielką i właścicieli placówki. Sprawdziłam więc od strony praktycznej jak będzie wyglądać moja przyszła praca dydaktyczna, gdbym zdecydowała się pójść w tym kierunku.


nauczyciel.jpg


Wolontariusz ośrodka wychowawczego przy Domu Dziecka - na ostatnim roku studiów Resocjalizacji odbyłam 1-miesięczną praktykę studencką. Praktyka spodobała mi się na tyle, że postanowiłam kontynować pracę jako wolontariusz - pomoc wychowawcy - przez okres pół roku. Środki unijne umożliwiły mi też odbycie dodatkowego 3-miesięcznego odpłatnego stażu w tym miejscu gdyż miałam ukończone studia. Zarobek niższy niż zasiłek dla bezrobotnych ale chodziło mi bardziej o zdobycie doświadczenia i wiedzy potrzebnej w pracy wychowawcy. Rola wymaga specyficznych predyspozycji osobowościowo-charakterologicznych. Łatwo w niej bowiem o wypalenie zawodowe. Nauczyła mnie pracy z dziećmi z trudnościami wychowawczo-edukacyjnymi, najczęściej z rodzin patologicznych.
Z odpowiednim pedagogiczno-dydaktycznym podejściem praca daje dużo satysfakcji i zadowolenia. Pomagając innym pomagamy też sobie.
Praca nie będzie odpowiednia dla osób bez cierpliwości i odpowiedniego podejścia do dzieci. Jest to zawód z powołania.

Obsługa klienta Centrum Telefonicznego/Customer Service - praca którą wykonywałam w UK ponad 8 lat. Zajęcie albo na telefonie, bądź pisemne mailowe. Wysłuchiwanie problemów z niczego, robienia z igły widły, przepraszania za wszystko, że żyję, że spadł deszcz, że ktoś nie ma humoru. Uszczęśliwianie klientów na siłę, brania na barki problemów innych. Nauczyłam się słuchania, cierpliwości, umiejętności interpersonalnych, zrozumienia, epatii. Wkładałam w to dużą dawkę humoru i pozytywnej energii. Niestety niektórych ludzi nic nie zadowoli. Zawsze będą żądać więcej niż możesz dać. Dla wielu robienie 'problemów' to chyba hobby, sposób na zabicie nudy, znalezienie 'wolnego słuchacza'. Każdy będzie zgadywał twoją narodowość i nie istotne że dzwoni z jakimś tam problemem...hahaha
Przestałam mieć do tego siłę, wypaliłam się. Całego świata nie zbawię, nie uszczęśliwię każdego. Chcę żyć a nie przynosić problemów innych do domu.


call%2Bcentre.jpg


Blogerka - zawód albo pasja, hobby albo 'widzimisię' jak mówi wielu. Kto nie spróbował nie wie o czym mówi twierdząc że 'przewróciło Ci się w głowie', to 'fanaberia' albo 'weź sie do normalnej pracy'. Dla niewtajemnicznonych - jest to zawód jak każdy inny. 
Dla mnie była i jest to ogromna pasja i hobby. Oderwanie od codzienności, odskocznia, miejsce gdzie mogę się 'wyżyć'. Praca nad blogiem, sobą, regularność, autentyczność zaczęły przynosić też inne korzyści - pierwsze propozycje współprac.
Sieć, domena, blog to moje miejsce na ziemi, moje 'dziecko' i wszystko co dla mnie najważniejsze. Nie wyobrażam już sobie życia bez blogowania, pisania, to moja codzienność. Jednego żałuję, że nie zaczęłam wcześniej. 
Pasjonuje mnie moda, uroda, zdrowy tryb życia, zawód stylisty - szeroko pojęty temat zdrowia, podróży, kosmetyków, tego co dla nas dobre, co nam służy. To miejsce w którym zebrałam wszystko co dla mnie ważne i połączyłam w całość. Poznałam wiele osób zarażonych tą pasją, fotografów, stylistów, blogerów. Uczestniczyłam w wydarzeniach mody, spotkaniu stylistów czy kobiet dla kobiet. Poszerzyłam grono znajomych. Zaczęłam robić to o czym zawsze marzyłam - czyli fotomodeling i włączyłam to w pracę na blogu. Zachęciłam też inne dziewczyny do założenia bloga. Czy jestem influencerem? Tak :)
Ta rola bardzo wiele uczy i to codzienie m.in.: systematyczności, rozwijania siebie, swoich pasji, pokory, możliwości rozpoczęcia własnego 'biznesu' krok po kroku. Jesteś jednocześnie modelką, stylistką, wizażystką, makijażystką, fotografką, edytorką, planerką, kreatorką, influencerem, pisarką, bizneswoman, fotomodelką. To wielozadaniowa i wielowymiarowa praca dająca duże możliwości rozwoju, poznania siebie i innych, nawiązywania nowych kontaktów, podejmowania współprac. Jest niewątpliwie idealną opcją dla ludzi z pasją, odważnych, chcących się rozwijać, lubiących pisać, chcących dać coś z siebie innym, zainteresowanych zmianami, odkryciem własnego ja. 
Dla mnie nie ma odwrotu, pragnę więcej, lepiej, mocniej i nie wyobrażam sobie życia bez mojej pasji, bez mojej pracy.


blogerka1.jpg


Podsumowując, robiłam i dalej robię wiele rzeczy. Nie wyobrażam sobie życia bez rozwijania siebie i przekraczania swoich barier. Dalej się uczę, inwestuję w siebie, oddaje się moim pasjom. Niewątpliwie to co robiłam ukształtowało mnie i nauczyło wiele m.in.: szacunku do ludzi, do pieniądza, pracy zespołowej, priorytetów, polegania na samej sobie, tego że nie ma nic za darmo, że nic nie trwa wiecznie, zaradności, pracowitości - choć ją wyssałam z mlekiem matki. Nie wiem co mnie czeka za rogiem, ale jestem ciekawa to sprawdzić!
Czytelnikom tego bloga również życzę odnalezienia pasji, robienia tego co kochają i co daje Wam 100% satysfakcji xx

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.