Prawo na Uniwersytecie Łódzkim - moje wrażenia po 3 latach
Zobacz oryginał pon., 25/06/2018 - 19:55Niedawno włączyłam się w akcję #copomaturze i napisałam tekst, w którym przybliżyłam Wam moją drogę pomaturalnych decyzji. Wybór studiów to nie jest łatwa sprawa, szczególnie, że od razu po maturze, naprawdę mało kto, dokładnie wie o czym marzy i co chce robić w przyszłości. Ja nie miałam pojęcia i trochę przypadkiem wylądowałam na prawie. W zasadzie to po prostu nie miałam lepszego pomysłu, a to rozwiązanie wydawało mi się całkiem rozsądne - dobrze napisałam maturę, łatwo mi przychodzi przyswajanie wiedzy i nauka na pamięć, a do tego jestem wygadana, więc w zasadzie czemu nie? I czasami, gdy nadchodzi kryzys (a nadchodzi regularnie), to trochę zazdroszczę tym, którzy od dziecka marzyli o tym, żeby być częścią wymiaru sprawiedliwości. Chyba im trochę łatwiej, bo nie zadają sobie pytania - jak to się w ogóle stało, że ja tutaj jestem? Jest wiele momentów, w których nie lubię moich studiów i podobno to widać, gdy o nich piszę, ale dobrze wiecie, że gdybym zupełnie nie widziała sensu w studiowaniu, to bym zrezygnowała, bo nie lubię średnich rozwiązań. Ale do rzeczy - jeżeli stoisz przed wyborem kierunków studiów i zastanawiasz się nad prawem, to opowiem Ci dzisiaj, jak z mojej perspektywy wyglądają studia prawnicze na Uniwersytecie Łódzkim. Postaram się odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytania i podzielić się praktycznymi informacjami.
Faktycznie, nauki jest dużo. Nie oszukujmy się, że nauczysz się do egzaminu w 2 dni (chociaż takie oczywiście też bywają), bo zazwyczaj 2 tygodnie to nadal za mało. Trzeba pracować i dużo się uczyć, ale nie są to jakieś ilości, których nie da się opanować i trzeba nie spać całymi nocami.
Może nie będę do końca obiektywna, bo jestem z tych, którym nauka przychodzi łatwo, ale przez całe studia nie uczyłam się nigdy dłużej niż do 19:30. No dobra, parę razy zdarzyło mi się później, ale to dlatego, że chciałam, a nie musiałam.
Czy trzeba się uczyć na pamięć?
Specyfika studiów
Dla kogo jest prawoMyślę, że żeby skończyć prawo trzeba być wytrwałym i nie poddawać się łatwo. Jeżeli nie jesteś fanem historii, to pierwszy rok będzie męczarnią, bo składa się prawie w całości z historii. Musisz być gotowy na dużą ilość nauki i mnóstwo stron do przeczytania. Na to, że niejednokrotnie trzeba będzie nauczyć się czegoś na pamięć, albo przebrnąć przez coś, co zupełnie Cię nie będzie interesowało. To się da zrobić, tylko trzeba się spiąć i widzieć w tym cel. Ktoś się mnie kiedyś zapytał - to co ty robisz na tych studiach, skoro są dla ciebie takie nudne? Ja po prostu widzę swoje możliwości po studiach i one są moim celem. Jeszcze nie wiem dokładnie, który z zawodów prawniczych to właśnie ten, ale czuję, że niezależnie od wybranej drogi, będę dobrym prawnikiem i będę się w tym realizować. I to właśnie mój cel, który sprawia, że nadal studiuję, choć chciałam to z płaczem rzucić w cholerę nie raz. Ale powiem Ci na pociechę, że z roku na rok jest coraz lepiej i podczas tej sesji już nie myślałam o tym, żeby rzucać studia, nie sprawdzałam kierunków, które oferuje moja uczelnia, a popłakałam się tylko raz.
Prawo na UŁ
Jak to wygląda konkretnie na UŁ? Z takich ważniejszych rzeczy - przez pierwsze trzy lata mamy wszyscy te same przedmioty, możemy sobie wybrać jakiś jeden fakultet i ewentualnie jakieś dodatkowe laboratoria, czy coś w tym stylu, ale generalnie wszyscy idziemy tym samym programem. Od czwartego roku możemy wybierać specjalizacje (do wyboru są: karna, cywilna, publiczna, europejska i gospodarcza). W ramach specjalizacji mamy określone przedmioty, ale mamy nadal przedmioty wspólne dla całego kierunku. Plan jest więc dość sztywny, np. na UJ swoboda wyboru jest szersza, ale ma to też swoje wady. Na zajęcia zapisujemy się przez system USOS i nie mamy stałych grup. Z jednej strony jest to fajne, bo można poznać wiele osób, ale z drugiej strony bez stałych grup dużo trudniej jest nawiązywać przyjaźnie, bo może być tak, że spotkasz kogoś przez pięć lat tylko na jednych zajęciach. Poza tym walka o miejsca na USOSie rządzi się swoimi prawami i teoretycznie możesz samodzielnie ułożyć sobie plan, ale może okazać się tak, że nie zdążysz kliknąć i zajęcia się pokrywają w czasie i później trzeba kombinować.
Jeśli chodzi o zajęcia i wykładowców, to myślę, że jest jak wszędzie, czyli bardzo różnie. Są świetne zajęcia, które rozwijają, uczą myśleć i dużo wnoszą, a są takie, na których już naprawdę nie wiesz, co robić, żeby nie umrzeć z nudów, bo skończyły się pomysły na hasła do rysowanych kalambur. Są normalne egzaminy, na które jak się na uczysz, to zdasz, a są takie, które bardziej przypominają loterię niż sprawiedliwie oceniany egzamin, ale wszystko jest do przejścia.
Czy poszłabym na prawo drugi raz?
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.









