Podróżuję w poszukiwaniu siebie... / Sardynia
Zobacz oryginał pon., 16/04/2018 - 21:18Tego wieczoru uparłam się, że chcę wyjść na zachód słońca. Wrzuciłam potrzebne rzeczy do torebki i nim się obejrzałam byliśmy w samochodzie. Do najbliższej plaży mieliśmy kawałek i idąc na nogach na pewno przegapilibyśmy moment, kiedy rozżarzona kula wpada wprost do morza. W końcu trwa to tylko kilka minut i pozostawia piekielnie dobre uczucie niedosytu. Koi serce. Wypełnia ciepłem. Na miejscu byliśmy chwilę później. Z parkingu biegłam tak szybko, że nie pamiętam co mijałam po drodze. Zatrzymałam się dopiero na ogromnych skałach. Kiedy dotarł Mateusz stałam tyłem. Wpatrywałam się w otchłań morza i w myślach wymieniałam wszystkie wdzięczności, które w sobie noszę. Nawet nie usłyszałam, kiedy za pierwszym razem krzyknął, że "dzisiaj zachodu słońca nie będzie. Słońce schowało się za chmury". "To nic" - wykrzyknęłam. "Chodź do mnie..."
Czytaj więcej »
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



