Lista blogów » Lumpola Style

HOT 2018 - ULTRAFIOLET W DODATKU !- PARTICULARLY ULTRAVIOLET

Zobacz oryginał

To nasze trzecie już wyzwanie grupy PHENOMENAL US, tym razem ultrafioletowe.
Realizacja poprzednich wyzwań wypadła wspaniale z czego ogromnie się cieszę :)
Jeżeli chcecie przejrzeć realizacje poprzednich wyzwań PHENOMENAL US i  być zawsze na bieżąco zapraszam na blog: https://dreamteamchallengemoda.blogspot.com/ 
Aktualne posty dotyczące dzisiejszego wyzwania znajdziecie pod hashtagami:
#phenomenalusinultraviolet #phenomenalus #phenomenalusparticularlyinultraviolet #phenomenaluschallenge

1%2Bszlafrok%2B9%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jpg



"Dzięki przebłyskom niedorzeczności rodzi się szczególny rodzaj piękna, którego istota tkwi w niedoskonałości. Z biegiem czasu ewidentne przykłady partactwa stają się integralną częścią krajobrazu. Patrzymy na rezultaty czyjegoś żenującego błędu i mamy poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu". Erik Kessels ALE WTOPA

Odnoszę wrażenie, że doskonałą ilustracją tego cytatu jest moja kosmiczna stylówka i jej nieudane zdjęcia. Wasza wspaniała reakcja na nie była dla mnie niezwykle miłym i inspirującym, ale jednak zaskoczeniem. Była także potwierdzeniem tej teorii i niestety omal nie wpędziła mnie w tarapaty. Pomyślałam, że skoro jest tak cudnie, to następnym razem, jeśli taki nastąpi, musi już być idealnie. Prawie nie wpadłam w pułapkę pragnienia doskonałości, przewrotnie, bo po sukcesie niedoskonałości. Słyszałam, że nie należy lękać się doskonałości, bo jej osiągnięcie jest i tak niemożliwe, ale dążenie do niej, poprawia podobno ogólnie formę, dlatego warto je praktykować. Ach ta forma, a co z  treścią? ;) Po 2 dniach kombinacji jak ugryźć "doskonale" kolejne wyzwanie, przymierzając z bólem głowy różne wersje ultrafioletowej stylówki, wiecznie z nich niezadowolona, obudziłam się w środę rano wyczerpana do szpiku kości, czyli zupełnie bez tej całej obiecywanej formy i z myślą, że nic nie muszę, nie muszę nawet brać udziału w tym wyzwaniu, nawet jeśli ktoś na mnie liczy, odpuszczam, olewam, wyświetlił się taki pasek z napisem THE END. No i poczułam ogromną ulgę. Coś takiego, czyli takie wyczerpujące szaleństwo w poszukiwaniu ideału, przydarzyło mi się blogowo pierwszy raz i oby ostatni!, bo życiowo popełniałam to milion razy zawsze z fatalnym dla mnie skutkiem.

We wtorek też przeczytałam na FB, jak jedna z bardzo aktywnych fejsbukowiczek zastanawiała się, czy jest uzależniona, skoro dała radę 10 godzin bez niego. W komentarzu inna dziewczyna napisała jej, że o braku uzależnienia nie świadczy nawet długotrwała abstynencja, tylko umiejętność dawkowania sobie tego narkotyku w malutkich porcjach, ale za to codziennie. Jeśli mamy na myśli FB to na przykład upraszczając, jest to 5-10 minut raz dziennie. Bardzo dało mi to do myślenia i w tę sławną środę, tę "nic nie muszę" i w żadnym wypadku "wszystko mogę" wylogowałam się z FB na wszystkich maszynach, nie zaglądałam na blogi, zrobiłam sobie totalny reset. W efekcie spałam całe popołudnie i noc kamiennym snem bez dna, jak bardzo zabita, tak, że nie potrafiłam się obudzić. Mój organizm wypoczywał, bo nie musiał być w stanie czuwania i wiecznej gotowości. Daleka jestem od przypinania sobie orderu i namawiania, że to super, hiper, tak róbcie, dużo bliżej mi do "róbta co chceta". No więc, w tę sławną środę odmówiłam sobie konieczności zrobienia idealnych zdjęć, idealnej stylówki ultrafioletowej, odmówiłam sobie jakiejkolwiek konieczności. Ale ponieważ następnego dnia po główce zaczęło mi się tłuc kilka drobnych tematów na posta, a ona ta pierworodna stylówka jest trochę ich ilustracją, to postanowiłam podjąć ryzyko i zrobić jej zdjęcia, ale znów w taki niewymuszony chałupniczy sposób, licząc poza wszelką logiką, że cokolwiek będzie na nich widać.

Czytałam ostatnio artykuł o tym, po czym poznać, że ktoś epatując firmowymi logo, nosi oryginały, a ktoś inny podróbki. Podobno świadczy o tym "preferowany" środek lokomocji. Jeśli ktoś obnosi się w tramwaju z logo Gucci, czy Louis Vitton to na pewno jest to podróbka, pomijając kuszenie złodzieja, bo ludzie z klasą i kasą, wiedzą, że do tramwaju trzeba zabrać po prostu siatę zakupową, taką od Balenciaga oczywista ;) Z oryginałami za to obwozimy się limuzynami, karocami i prywatnymi helikopterami. Ponieważ jestem dużo bliżej środków masowej komunikacji niż limuzyn, czerwonego dywanu i telewizora, dziś prezentuję Wam moją nieudolną podróbkę Gucci, albo udolną bo wyraziście inną i za 25 zł, z logo złożonego z 2 olimpijskich kółek, albo dwóch literek "O" .Ja nazywam ją czule "mój Olucci" :) Mój Olucci, ponieważ Tomek Jacyków uważa, że wyraźne loga i nazwy powinni nosić Ci, co jeszcze się nie dopracowali własnego nazwiska. Podobno, kiedy masz już to "swoje" nazwisko, to Ci to nie przystoi. Dla mnie to wszystko, o czym teraz piszę, jest poważną abstrakcją, te wszystkie rady i zasady. Wolnoć Tomku w swoim domku i w tramwaju też ;) Powtarzajac za de Mello uważam, że nie jestem ani limuzyną, ani logami na ciuchach, ani zawodem, który wykonuję, nie jestem swoim sukcesem, czy porażką, nazwiskiem, nawet imieniem. W każdej chwili to wszystko może mi zostać zabrane i zostanę wtedy JA, to moje, jak to nazywa Sivka prawdziwe JESTESTWO i ten nieprzystojny rym do niego ...  Dlatego tak pomaga mi multimedialny reset i dlatego też skupmy się teraz na meritum. 

Trochę o stylizacji

Postanowiłam więc wrócić do pierwszej wersji mojego ultrafioletu. Ultrafioletem w dodatku jest tutaj akrylowa, ale przemiła w dotyku tunika rozmiar 50, ujarzmiona złotym matowym paskiem. Prawda, że nie wygląda na swój rozmiar? Ja też podobno nie wyglądam na zdjęciach na moje 40 górą i 42 dołem przy 169 cm wzrostu, a może się tylko łudzę. Nie pocieszajcie i nie zaprzeczajcie, daremne żale, próżny trud! Bo ja rosnę i rosnę, zimą, latem, na wiosnę :) Dlatego jagodowy ciepły szlafrok, jest zapobiegawczo w tym samym rozmiarze 50. Moja słabość do szlafroków w roli okryć wierzchnich już chyba nikogo nie dziwi :) Następnie czarne kuloty, czarna lakierowana ozdabiana złotą wycinanką torebka Olucci, oraz fantastyczne nowe misiate botki w panterkę. Aaaaa i wisior ze złotymi kółkami i czarną kulką. Zastanawiałam się, dlaczego takie cudne nowe botki wylądowały w sh? Zorientowałam się dopiero w domu, gdy przejrzałam się w obu na raz w lustrze. W jednym bucie jedna z części jest wszyta z odwrotnym kierunkiem włosa i po prostu przy pozostałych ta część wygląda ciemno. Najpierw mnie to bardzo zasmuciło, pomyślałam, że wyretuszuję i będę się tak ustawiać do zdjęć, żeby nie było widać, zapominając o tym, że na moich zdjęciach i tak przeważnie nic nie widać :) A potem przypomniał mi się znów Eric Kessels i jego słowa: "Podważaj powszechnie przyjęte założenia. Spraw, żeby ludzie przyjrzeli się czemuś po raz drugi, żeby ponownie coś przemyśleli. Wszelkie prawdy należy podawać w wątpliwość". Znów poczułam ulgę, pomyślałam, że może tak właśnie ma być, może to jest w tych butach właśnie ciekawe i znów dopasowałam odpowiednio wygodną teorię do mojej praktyki haha ;) Tym sposobem wróciłam do początku posta, takie moje rondo a'la ALE WTOPA  :) AMEN 

Zdjęcia wyszły tak, że wolę nie mówić i nawet święty Erik tu nie pomoże. Ledwo z dwustu totalnie ekstremalnie poruszonych z braku światła wybrałam te kilka, na których cokolwiek widać, bo już chciałam tym wszystkim po prostu rzucić do kąta na karnego jeżyka .Te co wybrałam i tak musiałam podrasować, żeby na pierwszy plan nie wychodziły moje ściany z demobilu, bo to akurat wyszło wyraźnie ;) Natomiast szczęśliwie buty wyglądają całkiem dobrze, w sensie, że nie widać tego, o czym pisałam wcześniej. Tak jakoś wyszło, że ten mój ultrafiolet na zdjęciach czasem jest fioletowy, a czasem bardzo niebieścieje. W sumie chabrowy to też ładny kolor. Dziś Olusia jest z siebie baaaardzo niezadowolona i udziela się tutaj tylko ze względów bardzo ważnych, bo serdecznie towarzyskich, oprócz tego, że się rozgadała potwornie i pokazuje swój niezbyt dyplomatyczny stosunek do pewnych spraw ;) Jakby co, to jej tu nie było, Wy róbta co chceta, a ja zastrzegam sobie prawo do nie podejmowania żadnej dyskusyjnej rękawicy, ale to już dawno wiadomo, podobnie jak to o szlafrokach :)


Zapraszam do obserwowania i do polubienia mojej strony na fb LUMPOLASTYLE
chociaż nie wiem jaki to ma sens przy aktualnej polityce FB.

Oczywiście dziś wszystko co mam na sobie pochodzi z second-handów :)
Oczy wiście! powiedział facet wieszając oczy na klamce ....
Ja dziś powiesiłam na klamce tylko torebkę ;)


1%2Bszlafrok%2B14%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B8%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jpg

1%2Bszlafrok%2B15%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B4%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jpg

1%2Bszlafrok%2B21%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B26%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B27%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp


1%2Bszlafrok%2B28%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B6%2Btak.jpg

1%2Bszlafrok%2B29%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B30%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B32%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B31%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jp

1%2Bszlafrok%2B2%2Btak%2Bgotowe%2Bok.jpg

torebka.jpg

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.