Lista blogów » SIMPLY THE BEST

Zestaw Benefit The Bronze of Champions - recenzja

Zobacz oryginał
IMG_7395.jpg
Hej Dziewczyny :)

Właśnie przeglądając rozpiskę zaplanowanych postów, odkryłam ten, który zaczęłam przygotowywać... półtora roku temu! Pora, aby ujrzał światło dzienne.


Z kosmetykami Benefitu wcześniej nie miałam zbyt dużej styczności, dlatego lubię kupować takie zestawy na sam początek, aby wypróbować kultowe produkty znanych marek.

Tutaj najbardziej ciekawił mnie bronzer Hoola, tusz do rzęs oraz rozświetlacz.


W zestawie znajdziemy właśnie tę trójcę, oprócz tego dwa cienie do powiek, błyszczyk oraz mini pędzelek do nakładania bronzera.


Jak się u mnie sprawdziły?

IMG_7401.jpg
Cienie do powiek: hit nad hitami. Rozświetlający cień w kremie to coś, czego długo szukałam po wykończeniu cienia z Sephory (niedostępny już od kilku lat). Jest mocno rozświetlający i mocno błyszczący, ale ja właśnie do delikatnego makijażu taki lubię :).

Ciemniejszy cień to świetne uzupełnienie i właściwie nic oprócz tego duetu plus tusz do rzęs nie jest nam potrzebne, możemy nawet zrobić z tego makijaż wieczorowy.


Bronzer: Trwały, wydajny, matowy, tylko... No niestety, na mnie pomarańczowy. Jeżeli macie ciemniejszą karnację - polecam wypróbować, bo nie bez powodu posiada dużą grupę jego fanek, ale na pewno nie wtedy, kiedy jesteście takie białe jak ja :D.

IMG_7404.jpg


IMG_7413.jpg
Rozświetlacz: Najlepszy produkt z całego zestawu. Będzie pasować do większości karnacji, ma przepiękny, lekko szampański odcień, trwały, nienachalny. Pomimo iż używałam go bardzo często, wciąż go mam i jeszcze trochę poużywam. Pewnie wrócę do niego jeśli będę używać normalnych podkładów, ponieważ w tym momencie mija się z celem nakładanie czegoś kremowego na suchy podkład mineralny ;).


Błyszczyk: tutaj nie ma szału ;). Transparentny, lekko nudziakowy, nie klei się, co jednocześnie oznacza, że nie jest zbyt trwały. Wrzucam go od czasu do czasu do torebki aby wykończyć, ale uważam, że znajdziemy lepsze.


Tusz do rzęs: Bardzo dobry tusz, ale nie zrobił na mnie żadnego piorunującego wrażenia. Takie same efekty osiągam tuszami tańszymi, więc bez sensu w tym przypadku przepłacać.

IMG_7415.jpg
Podsumowując: nie były to może najlepiej wydane pieniądze na kosmetyki w moim życiu, ale na pewno dobrze wypróbować co nieco przed zakupem pełnych produktów. Markę Benefit bardzo lubię i w przyszłości przymierzę się do jakiegoś zestawu z ich kultowym różem ;).

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.