Migawki ze stolicy
Zobacz oryginał ndz., 02/10/2016 - 18:48
Do tej pory nie lubiłam naszej stolicy. Wydawała mi się wielka, zbyt wielka, wiecznie pędząca, zbyt szybka, zbyt głośna, zbyt zatłoczona i generalnie nieciekawa. Lubię duże miasta, w których się dużo dzieje, ale Warszawa mnie do tej pory przytłaczała. Podejrzewam, że nie wywarła na mnie dobrego wrażenia, bo do tej pory odwiedzałam ją przy okazji szkolnych wycieczek i egzaminów do szkoły aktorskiej. Nie są to więc najbardziej pozytywne skojarzenia, ani też takie okazje, które pozwalałyby lepiej poznać miasto, bo wielogodzinne zwiedzanie Zamku Królewskiego jest średnią atrakcją dla mnie. Postanowiłam więc dać naszej stolicy jeszcze jedną szansę, więc wracając znad morza, spędziliśmy dwa dni w Warszawie, próbując ją odczarować.
Piękna jesienna pogoda sprzyjała włóczeniu się po Łazienkach i zabawom z wiewiórkami. Pierwsze miejsce na naszej liście 'do zobaczenia' pozytywnie mnie zaskoczyło. Byłam tam ostatni raz, jak miałam jakieś 7 lat, wiec niewiele pamiętałam. I powiem Wam, że fajnie tam- cicho, spokojnie, aż ciężko uwierzyć, że to niemalże w środku miasta.
Wybraliśmy się też do Wilanowa, który w tej początkowo jesiennej aurze zachwycał, chociaż podejrzewam, że jest tam równie pięknie o każdej porze roku.
Drugi dzień już nas nie rozpieszczał pogodą, więc najpierw obejrzeliśmy czołgi w Forcie Czerniakowskim. Nie moja bajka, ale każdy musi znaleźć coś dla siebie, więc nie narzekałam. W ramach kompromisu wybraliśmy się do Zachęty, w której była kapitalna wystawa pt. Bogactwo, a wstęp dla studentów za całą złotówkę, więc żal by było nie skorzystać. Do tego klasyczny spacer po Starówce i do domu. Muszą przyznać, że było całkiem miło. Fajne to miasto do połażenia, pozwiedzania. Pogoda była na tyle sprzyjająca, że korzystaliśmy sobie też z rowerów miejskich. Bardzo pozytywnie, ale jednak pod kątem turystycznym. Pod kątem mieszkania nadal wolę spokojniejsze miejsca.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.














