Lista blogów » wersquu

TLEŃ - wieś wspomnień

Zobacz oryginał
pizap.com14683587300941.jpg

Hej kochani!
Trwają wakacje, a ja nareszcie pojechałam w innym kierunku, niż na moją działkę. Rodzice zadecydowali, że zwiedzimy niedużą wieś Tleń poza Bydgoszczą, położoną w centrum Borów Tucholskich. Mój tata jako mały dzieciak, a potem coraz starszy harcerz spędzał tam każdego lata cały miesiąc na obozie. Wiąże z tym miejscem wiele pięknych wspomnień. Zbieranie grzybów, budowanie namiotów, gra w podchody, gotowanie w kuchni harcerskiej i wiele, wiele więcej. W późniejszych latach swojego życia zdarzyło mu się nawet zabierać pod namioty swoją dziewczynę, a dziś już żonę - moją mamę. Obydwoje zwiedzając Tleń wyglądali na bardzo szczęśliwych i co rusz przypominali sobie jakieś stare historie, którymi z chęcią dzielili się ze mną i z moim bratem. Ogromnie cieszyłam się, że taki spacer bardzo ich uszczęśliwił. 

11.JPG

14.JPG

12.JPG

Przeszliśmy gdzieś z 3 km w dwie strony, aby obejrzeć starą bazę harcerską taty. On sam mówił, że dużo się zmieniło. Spotkaliśmy tam nawet leśniczego, który powiadomił nas, że ostatni obóz odbył się tam w 2006 roku, a potem harcerze się wynieśli. Mój tato spędził w Tleniu ostatnie wakacje 20 lat temu, czyli w 1996 roku. Widząc jego zawód zaczęłam zastanawiać się nad harcerstwem. Szczerze mówiąc to sama nigdy nie pałałam entuzjazmem, ażeby się do nich przyłączyć, gdyż nie pociągało mnie coś takiego. Tylko mam wrażenie, że harcerstwo wraz z czasem powoli zanika. Dzieciaki już nie bawi surwiwalowy obóz w namiotach, a siedzenie w ciepłym domu, w wygodnym fotelu przy komputerze. Szkoda, bo jak mój tata mówił : "Nigdzie nie przeżyłem więcej przygód, niż właśnie na obozach harcerskich."
Podczas spaceru lasem natknęłam się na jagody, które z chęcią zbierałam. Mojej mamie udało się nawet zauważyć kurki rosnące blisko ścieżki. Wszystko to dokładnie dokumentowałam na moim snapchacie ---> wersquu

2.JPG

13.JPG

6.JPG

Pogoda dopisała i nie było ani zbyt ciepło, ani za zimno. Tło do zdjęć było tak ładne, że nie mogłam odjechać bez chociażby króciutkiej sesji. Zrobienie jej przypadło mojemu tacie, który zbyt często lubi grzebać przy moim aparacie. Zdjęcia nie są na tym stopniu profesjonalizmu, jak u mojej fotograf - Kariny, ale uważam, że mój tatuś spisał się dobrze i jestem zadowolona z efektu tej sesji.

17-001.JPG

16-001.JPG

5.JPG

10.JPG

Spodziewałam się, że będziemy dużo chodzić, więc wybrałam coś wygodnego i stylowego zarazem. Przewiewna koszula, którą upolowałam na promocji w H&M idealnie spełniła swoje zadanie. Nie zmarzłam, ale też nie spociłam się w niej. Włożyłam ją do spodenek z wysokim stanem, które zrobiłam samodzielnie ze starych dzwonów mojej mamy. Wystarczyło postrzępić dół, zrobić dziury na tylnych kieszeniach oraz doszyć ćwieki i gotowe. 

4.JPG

3.JPG

16.JPG

Oczywiście, nie obyło się bez małej i poręczniej torebki, do której wsadziłam najpotrzebniejsze rzeczy. Mimo, iż jest ona bardziej elegancka, niż sportowa, to uważam że świetnie pasowała do tego outfit'u. Jako dodatki - wybrałam czarny, welurowy choker i biały, wykonany z żyłki. Dobrałam także wygodne obuwie - borowe trampeczki Converse All Star. 

7.JPG

8-001.JPG

8.JPG

9.JPG

Koniecznie dajcie znać, co myślicie o tym outfi'cie oraz czy mój tata podołał wyzwaniu - robieniu sesji ?

Koszula|H&M|     Spodenki|Handmade - DIY|     Buty|Converse All Star|     Choker welurowy |Aliexpress.com|     |Choker na żyłce |Aliexpress.com|



Zapraszam do pozostałych postów:



13224251_703552409785977_362833617_o.jpg
Najnowsze wieści z mojego życia codziennego i sekrety bloga na snapie: wersquu





Zaloguj się, żeby dodać komentarz.