Snowboard, Tirol – Austria
Zobacz oryginał pt., 19/02/2016 - 18:12Jak wiecie z facebooka i instagramu spędziłam ostatni tydzień w Austrii, a dokładniej Tyrolu. Wzięliśmy się z tym Panem <—KLIK i to nie jest kolejna reklama, po prostu polecam gościa, bo zna się na rzeczy i co najważniejsze wyjazd nie wyszedł nam drogo, bo gdy podliczymy koszty za pobyt w Polsce zapłacilibyśmy podobnie tylko na podrzędnych ośrodkach. Apartament w, którym się zatrzymaliśmy TUTAJ<–KLIK był z aneksem kuchennym, salonem, balkonem, własną sypialnią i łazienką dodatkowo do stoku jest 300 m może trochę więcej.
To był(jest) mój drugi sezon, także jak się domyślacie nie umiem jeszcze idealnie śmigać. Trochę się obawiałam, że nie dam rady, ale wiecie co? W końcu mogę śmiało powiedzieć „potrafię jeździć na snowboardzie”. Dlatego jeżeli jesteś osobą początkującą to się nie bój, bo dużo łatwiej jest się nauczyć na ich długich, szerokich, pełnych śniegu placówkach niż u nas w Polsce gdzie większość czasu spędzamy na wyciągu. Pomimo, iż był luty, sezon i wszyscy mieli ferie, nie było dużej ilości osób, a nawet się zdarzało, że sama jeździłam na trasie i gdzieś tam z przodu/z tyłu mój partner.
Jeżeli chodzi o „drogie” jedzenie w Austrii, bo euro itp. to Was troszkę rozczaruję, ponieważ ceny produktów porównywalne jak u nas w supermarketach, a nawet większy wybór asortymentu. Zrobiliśmy zakupy na 4 dni za niecałe 35 euro na dwie osoby, także nie ma się czego obawiać, jedynie możemy się spotkać na stoku z wygórowanymi cenami, ale uwierzcie wszędzie tak jest.
Kolejna sprawa, o której chciałam Wam powiedzieć to pakowanie, był to nasz pierwszy wyjazd, dlatego zabraliśmy duże walizki wypchane ubraniami na każdą okazję – nie było to konieczne. Z mojego punktu widzenia wystarczą same rzeczy sportowe, bo gdy wraca się do mieszkania po 8h jazdy to kąpiel i spanie są jedynymi czynnościami na jakie ma się ochotę. Poza tym w miejscu gdzie się zatrzymaliśmy nie było żadnych klubów, a nawet gdyby były nikomu by się do nich nie chciało iść. Również niepotrzebnie zabraliśmy laptopa i seriale, oglądnęliśmy jeden odcinek w dodatku na siłę, bo tak nas łamało.
Myślę, że wszystkie najważniejsze spostrzeżenia Wam napisałam, mam nadzieje, że zdjęcia przybliżą to jak wyglądały te kilka dni tam. Miłego oglądania!

Przygotowałam również dla Was krótki film.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.
































