Skrajności
Zobacz oryginał ndz., 03/04/2016 - 08:30
Upodobania zmieniają się z czasem.
Kiedyś praktycznie nie piłam kawy, napawała mnie szczerym obrzydzeniem i dziwiłam się światu, skąd tyle zachwytów - jedyne co kochałam, to herbata. Zwykła czarna, earl grey, smakowa, zielona, czerwona. Gdzieś w okolicy studiów zaczęły się wyjścia ze znajomymi, te "kawiarniane"w moim przypadku to małe cappucino lub podwójne latte. Lekkie, słodkie, rozbielone.
W pierwszej i drugiej pracy kawę nadal piłam sporadycznie,
W obecnej jest to już prawie rytuał - przychodzę na siódmą, piję wodę z witaminą C i magnezem, rozkręcam się, wchodzę na pełne obroty i punkt dziewiąta czas na małą przerwę i kubek kawy. Filiżanka to za mało, musi być duży kubek, który ja nazywam "kubełkiem". Świeżo zmielonej, parzonej w ekspresie, z dużą ilością mleka i odrobiną cukru. Daje mi to kopa na resztę dnia!!
Kiedyś też praktycznie nie nosiłam beżu. Wydawał mi się mdły, nieciekawy, taki dla kobiet po trzydziestce i więcej. Wiecie, poważny.
Kupiłam więc tą koszulę przypadkiem wiele lat temu, wylicytowałam na Allegro za niecałe 2 złote, podobała mi się kokardka i wzór, a i marka zacna:Tommy Hilfiger (mają dobrą jakość ubrań).
Klepnęłam cenę tak sobie, nikt nie przebił i za śmiesznie pieniążki stałam się posiadaczką fajnego ciucha.... który potem zakładałam bardzo sporadycznie i przewisiał kilka lat na wieszaku. Przy każdych porządkach w szafie kilkukrotnie już miałam się jej pozbyć i jakoś zawsze zostawała.
Teraz się z tego cieszę, jestem już kobietą po trzydziestce i stonowane kolory podobają mi się coraz bardziej. Koszulę doceniłam, a poza tym idealne komponuje się ze szpilkami i torebką, moimi nowymi nabytkami.
Powstał więc zestaw grzeczny, "zawiązany pod samą szyję", ale nieco buntowniczy dołem, z poszarpanymi, przykrótkimi nogawkami spodni. Za radą Ewy obcięłam je jeszcze krócej niż ostatnio i rzeczywiście, ten efekt bardziej mi się podoba.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



