MAKIJAŻ PERMANENTNY POWIEK – ZABIEG I EFEKTY
Zobacz oryginał pon., 14/03/2016 - 21:05Hej Dziewczyny! ♥
Dzisiaj mam dla Was kolejny wpis z cyklu #BEAUTY, w którym zaprezentuję Wam zabieg makijażu permanentnego powiek. Przyznam szczerze, że od dawna myślałam o zabiegach, które poprawią zarówno mój wygląd, jak i samopoczucie oraz ułatwią mi życie (zwłaszcza poranne rytuały), jednak dopiero pół roku temu przestałam się ich bać i zdecydowałam, że czas wziąć się za siebie.
Zaczęło się od makijażu permanentnego powiek mojej mamy, następnie przyszła pora na przyjaciółkę, która zdecydowała się na kolorowanie ust. Efekt? Nie trzeba było mnie długo namawiać! Postanowiłam skontaktować się z Izą z salonu Glamour w Przemyślu (tutaj ją znajdziecie), która jest odpowiedzialna za makijaż i wszelkie pozostałe zabiegi upiększające mojej mamy. Wiedziałam, że będę w dobrych rękach. Umówiłyśmy się na pierwszą wizytę – makijaż permanentny górnej powieki. :)
Zabieg zaczął się od konsultacji, podczas których ustaliłyśmy kształt kreski (mam opadające powieki) oraz oczekiwany efekt. Iza opowiedziała mi o wszelkich za i przeciw, o pielęgnacji świeżych ran, o ewentualnych poprawkach. Następnie przystąpiła do działania i narysowała mi pisakiem kreski, które od razu zaakceptowałam. Makijaż permanentny powiek – czas start!

Zabieg makijażu permanentnego jest bardzo podobny do wykonywania tatuażu, jednak maszynka w tym wypadku jest nieco mniejsza. Dźwięk wydaje identyczny. ;) Iza przed zabiegiem nałożyła mi na powieki preparat znieczulający, który początkowo działał, jednak szybko okazało się, że w moim przypadku wywołuje reakcję alergiczną (jestem uczulona na wszystko:P), a co za tym idzie – moje powieki zaczęły puchnąć. W dodatku łzawiłam. Pewnie zastanawiacie się czy bolało. Przyznam szerze, że tak, choć wiadomo, że każdy ma inny próg bólu. Był to mniejszy ból niż tatuowanie na żebrach czy laserowe usuwanie blizn. Początkowo zupełnie mi nie przeszkadzał, jednak z czasem robił się trochę uciążliwy. Na szczęście Iza doskonale poradziła sobie z moimi trudnymi powiekami i pierwszy zabieg miałyśmy za sobą.

Powieki zagoiły się po ok. 5 dniach, zobaczyłyśmy efekty i postanowiłyśmy umówić się na poprawki. Iza tym razem zaaplikowała mi zupełnie inny preparat znieczulający, który rzeczywiście działał i nie odczuwałam podczas zabiegu żadnego bólu. Jedyny minus – delikatnie opuchnięte oczy przez następny dzień. Mój organizm chyba nie lubi tego typu preparatów. ;)
Popatrzcie na moje miny podczas zabiegu… :D


Powieki po zabiegu już doszły do siebie, kreski są przepiękne, idealnie równe, ładnie napigmentowane i nie mam potrzeby malować ich na co dzień. O tym właśnie marzyłam! Rano wstaję i wyglądam całkiem nieźle bez makijażu – bo mam kreski. Mój poranny makijaż to podkład, korektor, puder, róż, cień do brwi i tusz do rzęs – bo mam kreski. Dla mnie kreski na stałe na powiekach to ogromny komfort, ponieważ nie muszę ich tysiąc razy poprawiać, gdy jedna wyjdzie nieco inaczej niż druga (wiadomo, każdemu się zdarza). Nie muszę ich malować rano totalnie zaspana, one cały czas są na swoim miejscu.

Podsumowując…
Jestem bardzo zadowolona z zabiegu i cieszę się, że wpadłam w ręce profesjonalisty z ogromną ilością certyfikatów świadczących o wysokich kwalifikacjach. Iza jest dla mnie absolutnym mistrzem! Za każdym razem, gdy jestem w domu i widzę brwi mojej mamy (świeżo po makijażu permanentnym), mówię do niej „Mamo, ale masz piękne brwi”, a ona śmieje się, bo mówiłam to już tysiąc razy! :) Myślę, że to najlepsza recenzja makijażu permanentnego wykonanego przez Izę. Zdradzę Wam jeszcze mały sekret… planuję umówić się również na zabieg makijażu permanentnego brwi! Mam już cholernie dość codziennego malowania ich cieniami i marzy mi się oszczędność kilku minut w ciągu dnia. Gdy tylko zdecyduję się na taki zabieg, na pewno dam Wam znać jak mi poszło i zaprezentuję Wam efekty. :)
Efekty mojego zabiegu makijażu permanentnego powiek:

Dziewczyny, dajcie znać co sądzicie o tego typu zabiegach. Zdecydowałybyście się na makijaż permanentny? A może już macie go za sobą? :)
Buziaki ♥
zdjęcia: Klaudia, postprodukcja: Amelia
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



