Powroty
Zobacz oryginał ndz., 06/03/2016 - 20:38Dwa lata temu, kiedy kiełkowała w mojej głowie myśl o założeniu bloga, nie sądziłam, że stanie się on tak integralną częścią naszego życia. W tej chwili nie ma dnia, w którym nie myślałabym o moich czytelnikach, o nowych tematach, zdjęciach, wpisach. To już zostało w mojej głowie na stałe. Blog to moje drugie dziecko. Ale przez ostatnie dni mocno je zaniedbałam.
Dawno temu postanowiłam, że blog to będzie tylko i wyłącznie pozytywna strona naszego życia, dlatego do tej pory co by się nie działo, Wy widziałyście tu tylko i wyłącznie uśmiech i dobry humor. Ale życie pokazało mi, że nie zawsze tak się da, nie zawsze jest radośnie i wesoło, nie zawsze się cudownie układa, nie zawsze mogę przykleić uśmiech i iść do przodu. Dlatego na blogu powstałą wielka dziura i przerwa. W momencie, w którym nie potrafiłam się uśmiechać, po prostu się wyłączyłam. Ostatni czas był dla nas pełen niespodziewanych zwrotów akcji, problemów, smutku i łez. Ale chcę to zamknąć za sobą i cokolwiek nie będzie się dalej działo, ja przełączam się na tryb pozytywnego myślenia. Zaczynam wierzyć w to, że ściągamy myślami, to czego naprawdę pragniemy, dlatego hiper intensywnie myślę o pełnym powodzeniu i szczęściu, jakie będzie spotykać naszą rodzinę.
Codziennie budzę się rano i dziękuję za to, co już mam. Dziękuję za kochaną rodzinę, na którą ZAWSZE możemy liczyć, za cudownego męża, który nie opuszcza mnie na krok i w zdrowiu, i w chorobie, a przede wszystkim za piękną, mądrą i rezolutną małą dziewczynkę- Liwię, dzięki której nasze życie widzę w kolorowych barwach. Cokolwiek by się nie działo, my mamy siebie, a to największy skarb.
Mam postanowienie, że nie zawracam sobie głowy złymi myślami, stawiam sobie fajne cele, wierzę w szczęście i w to, że los się odwróci i wyjdziemy na nasze. Na pewno tak będzie. Dlatego wracam pełna nadziei na jutro, wracam do blogowania, do moich ulubionych zdjęć, do radości i energii jaką daje mi Liwcia. Pozbieranie się w sobie i powroty to ciążka sprawa, przynajmniej dla mnie, ale zbieram się w sobie i jestem.
Wracam.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.








