Lista blogów » Neonowa Strzała

Czy wygodnie idzie w parze z modnie?

Zobacz oryginał
IMG_1685%2BNS%2Bkopia.JPG
IMG_1712%2BNS%2Br.JPG
 parka Pull&Bear | koszula H&M | spodnie Zara | torebka Mohito | buty Adidas


zdjęcia: Scal widoczne

Maraton fashion week'ów trwa, a co z tym idzie, w Internecie pojawia się mnóstwo inspiracji stylizacji fashionistek z całego świata. Nie ukrywam, zawsze w takim okresie, czyli w lutym z przełomem marca oraz we wrześniu z przełomem października, sama zastanawiam się, co ja bym na taki fashion week założyła. Raz dochodzę do wniosku, że moja garderoba, na takie wielkie modowe święto, trwające ponad miesiąc, nie jest gotowa (Anna Dello Russo przebiera się na każdy pokaz w inną stylizację i tak napomnę, choć domyślam się, że jesteście tego świadomi, jest stałą bywalczynią we wszystkich stolicach mody), innym razem sobie myślę, że może jakoś dałabym radę (w głowie brzmi to optymistycznie, za to gdy już to wymawiam na głos, sytuacja nie wygląda tak kolorowo i pozytywnie, jak chociażby moja torebka). Może lecąc jedynie na fashion week do jednego z czterech miast, bo na wszystkie (ba! dwa już byłyby problemem) z pewnością nie byłoby mnie stać ani materialnie, ani pomysłowo (choć jestem nadziei, że sypałabym pomysłami, jak głupimi żartami) - przecież wypadałoby zachwycić ponad setkę fotografów mody ulicznej, by znaleźć się na łamach magazynów i portali modowych z całego świata, a co za tym idzie, chociaż w jednym sezonie dołączyć do elity ludzi najlepiej ubranych na fashion week'u w Nowym Jorku/Londynie/Mediolanie/Paryżu (niepotrzebne skreślić). Takie wyróżnienie jest tak naprawdę ogromną furtką do dalszego rozwoju, zatem myślę, że każdy, kto interesuje się modą i wiążę z nią przyszłość, w jakimś stopniu, w głębi duszy, marzy, aby znaleźć się wśród tych kilkudziesięciu osób. Ja też, choć wiem, że za tym idzie niezłe poświęcenie (zakładam już tu, że stać mnie na taki wyjazd i kwestią nie są pieniądze umożliwiające mi udział w takim święcie mody) i wiąże się ono właśnie z tym, co na sobie prezentujemy. Nie, nie musi to być kurtka z metką Phillip Lim, sweter Alexander Wang, czy płaszcz Altuzarra. Nie musi być to również torebka z metką Anya Hindmarch (choć moja nieco stylistyką nawiązuje do jej produktów), ani zestaw Gucci, czy brelok Karla Lagerfelda marki Fendi. Nie trzeba się również pokazać w hipisowskiej sukience Chloe, lateksowych kozakach marki Dior, czy z Chanel 2.55 na ramieniu. Nie trzeba, choć szansa zabłyśnięcia w tych projektach jest znacznie większa. Ale można być również zauważonym mając na sobie metkę Zary, H&M, czy zwyczajnie bezmetkowe ubranie, bo liczy się jedno - POMYSŁ. A tych jest wiele. Jedne totalnie skrajne, gdzie czasem zastanawiam się, gdzie moja wyrozumiałość, a stylizację bardziej uważam za przebranie, niż ubranie (swoją powinność w końcu to ubranie - przebranie spełniło, bo propozycja z NY/Londynu/Mediolanu/Paryża dotarła i do mnie, do Białegostoku), a niektóre stylowe - totalnie zwalające mnie z nóg (i tu chodzi o stylizacje, które zachwycają mnie miksem stylów, kolorów, wzorów i faktur, a także zestawy określane mianem casual, ale jednak mające w sobie coś takiego, że zapadają w pamięć i inspirują). Nie dałabym sobie ręki uciąć, że choć jeden fotograf chciałby mnie złapać, bo częściej stawiam na mój komfort i wygodę, próbując uzyskać przy tym coś ciekawego, niżeli wyznaję zasadę chcesz wyglądać modnie - cierp. Zatem, nie mogłabym się złościć, gdybym widziała, że jakiś fotograf sunie w moją stronę, kompletnie mnie nie zauważając, bo za mną stoi Anna Dello Russo w futrzaku, czy Jessica w sukience COS (ta stylizacja budzi we mnie ogromny podziw!). W końcu, wygrywają tu po całej linii pomysłowością i poświęceniem ;)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.