Na czarno
Zobacz oryginał śr., 06/01/2016 - 08:30
Kurtka.
Ciuch, który kojarzy mi się z... podstawówką.
To czas, gdy jesteś wystarczająco duży, by przestać nosić kolorowy kombinezon, idealny na ślizgawkę, wojnę na śnieżki i budowanie igloo. Ale taki niepoważny! Kiedy zaczynasz chodzić do szkoły i osiągasz jakże słuszny wiek lat siedmiu, koniecznie musi być kurtka! O ile dobrze pamiętam, moja pierwsza była czerwona, a jakże!
Potem, w wieku lat nastu, z kolei to okrycie wierzchnie zaczyna kojarzyć się z dzieciństwem, a ty chcesz już wskoczyć w "dorosły" płaszcz, poczuć na własnej skórze jak to jest.
W mojej szafie wisi ich wiele, za to kurtek jak na lekarstwo, jedynie dwie sportowe, stricte na narty.
Jakoś tak się złożyło, że parki już dawno się pozbyłam, ileż można ją nosić. Jednocześnie nie miałam dla niej żadnej fajnej alternatywy, bo wszystko co mierzyłam predestynowało mnie do miana podróbki ludzika Michelin. A jak wiecie, podrób nie znoszę :)
Cóż więc się stało, że dzisiaj prezentują wam całkiem nową (i całkiem zwyczajną) kurteczkę?
Otóż...
Moda kończy się dla mnie, kiedy temperatura spada poniżej -10 stopni :)
Jakkolwiek świętokradczo to brzmi w ustach blogerki, kiedy zaczynam przymarzać do podłoża, to znak, że należy odstawić fikuśne fatałaszki i założyć na siebie coś, co zapewni ciepło. A nic tak nie grzeje, jak "puchówka" z naturalnym pierzem wewnątrz. No i jest wygodna "do samochodu", dwa długie płaszcze zaliczyły już czyszczenie, ubrudzone przy oskrobywaniu szyb i wsiadaniu. Chwilowo precz z nimi, bo nie zarobię na pralnię.
A poza wszystkim, to kupiłam ją zupełnie spontanicznie w zeszły weekend, kiedy podjechałam do H&M rzucić okiem na wyprzedaż. Nic fajnego nie było, ale ten fatałaszek wpadł mi w oko, bo i futerko ładne, dodatki złote jak lubię, pikowania ukośnie, a nie dodające kilogramów - poziome. Były dwie ostatnie, przecenione z 299 na...75 zł. Długo się nie zastanawiałam.
Ot i cała filozofia :)
P.S. Nareszcie w Częstochowie spadł śnieg!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



