Lista blogów » mummystyle

My

Zobacz oryginał
Hejka. Już na początku chciałam Wam napisać co mnie zainspirowało do napisania tekstu o nas. Nie tylko wspólny wypad do Warszawy napędził mnie na ten post ale jeszcze jedno... znalezione na fejsie, przeanalizowane, przemyślane... takie oto mądre zdania...

Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u.png

Po dłuższym przetrawieniu tych mądrości doszłam do wniosku, że to raczej o nas... może być... chyba... z tym, że nie na pewno... hahahaha ;)

***MY***

Niby tacy dorośli.... mamy już dzieci, dom, pracę i kredyt... Wszystko już jest takie poważne, dorosłe... Sami sobie już gotujemy, sami sprzątamy, prowadzimy gospodarstwo domowe... z naciskiem na gospodarstwo... moje dzieci po szkole wpadają do domu z ubłoconymi buciorami krzycząc, że chcą obiad, bajkę albo deser... z resztą one krzyczą wszystko :/ zupełnie jak bydło!!! Dobra, nie będę taka okropna.... moje kochane bydełko...

3567-t2.jpg

Wracając do pierwszych zdań wpisu... że my niby tacy na dość wysokim poziomie dorosłości jesteśmy, skoro już rodzinę tworzymy, dzieci wychowujemy... nie do końca ;)
Wybraliśmy się ostatnio na wycieczkę do Warszawy. Sami!!! Dzieci z babcią
a starzy szaleją.
Wycieczka nie byłaby taka fajna i wesoła gdyby nie wycieczki. Ale nie o same zwiedzanie tu chodzi...
 
6.jpg
 
Jazda autobusem, pociągiem, metrem.. to dopiero były atrakcje. My dorośli a cieszymy się jak dzieci, płaczemy ze śmiechu, losujemy kto pójdzie skasować bilety... ludzie patrzą jak na wariatów a my mamy wszystko gdzieś...  


7.jpg
 
To zupełnie tak jak kiedyś... autobusem śmigaliśmy do szkoły, gdzie się z moim mężem poznaliśmy. Pociągiem raczej razem nie jeździliśmy ale za to metrem zjeździliśmy cały Nowy Jork i Boston. Miałam tu pisać o naszych wspomnieniach, co robiliśmy, gdzie tym metrem jeździliśmy ale właśnie wymyśliłam, że opiszę to w innym poście.
 
8.jpg

Naprawdę fajnie nam było siedzieć na placu zamkowym przy obiedzie, piwie i winie
i wspominać co i jak i gdzie i kiedy i po co i dlaczego.... Nasze wspólne wyjazdy, wspólne zabawy, praca... Nasze wspólne zwiedzanie, imprezy i poznawanie nowych ludzi. Potrafimy usiąść jak przyjaciele i pogadać, pośmiać się i powygłupiać. Zawsze staraliśmy się być nie tylko parą ale właśnie przyjaciółmi... nie o to właśnie chodzi w związku? Żeby nie tylko razem płacić rachunki i wychowywać dzieci? Trzeba też się umieć razem śmiać i płakać, tulić się i bawić...

FB_IMG_1442256507074.jpg

Jeśli o wcześniej wspomniane płakanie chodzi to nie tylko ze śmiechu trzeba umieć razem płakać... trzeba umieć razem rozmawiać o wszystkim i o niczym, przeżywać
i trawić wszystkie swoje doły i depresje... Wiadomo, że czasem jest ciężko, złość a nawet wściekłość biorą górę!
Nie zawsze jest przecież kolorowo...

5.jpg

Przeżyliśmy ze sobą bardzo dużo. Wyjazdy i rozłąki, dwa porody, choroby, nieprzespane noce, krzyki i wrzaski... pewnie jeszcze dużo przed nami i czasem aż strach się bać co będzie! Ale wiemy, że wszystko przetrwamy. Bo chcemy być razem dla dzieci,
bo chcemy być razem dla siebie.
Choć czasem mam wkurw niesamowity i mam ochotę udusić mojego męża a najlepiej to wystrzelić go w kosmos, żeby przypadkiem już nie wrócił, to w głębi serca wiem, że zatęskniłabym za nim już po kilku... dniach...? tygodniach?... miesiącach???? hmmm ;)
Z resztą już to przerabialiśmy i okazało się, że jednak razem najlepiej :)
Jest też takie powiedzenie... razem źle, osobno jeszcze gorzej....
Wiecie, że chyba coś w tym jest... ;)


3.jpg
 
Wszystko to kwestia rozmowy i wyjaśnienia! 
Chyba każdemu z nas zależy na jak najlepszych stosunkach w związku...
(nie tylko dosłownie hahahaha) i na tym, żeby się dogadywać, na tym żeby było po prostu fajnie!
No i tu pojawia się kwestia kompromisu... na który nie zawsze... przyznaję chcę pójść... Czasem każde z nas chce postawić na swoim bo przecież każde z nas wie lepiej :)
W takich momentach trzeba sięgnąć po rozum do głowy...
Czasem sięgam ja, czasem sięga on... :)
Jest gitara :)  


4.jpg1.jpg



 
 
 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.