Lista blogów » Szafeczka

Czego zazdroszczę dzieciom

Zobacz oryginał

W poprzednim wpisie przytoczyłam dwa zdania mojego instruktora. Te zdania zapoczątkowały potok myśli, który pomknął w kierunku rozmyślań nad „matczynym lękiem” i tym jak zmieniamy się po narodzinach dziecka. Zmieniamy się i jakbyśmy się przed tym nie broniły, to tak już jest.

Czasem tęsknię za szaleństwami z przed macierzyństwa, za tą „wolnością” i spontanicznością, ale zdecydowanie częściej patrząc na moją córkę po prostu jej zazdroszczę. Czego? Jest kilka takich rzeczy, a o nich poniżej :)

Szkoła
Na początku szkolnej przygody dziecka zawsze jest radość i ogromna chęć nauki nowych rzeczy. Później często okazuje się, że szkoła to jakaś masakra… Potrafi przygnębić, zmęczyć, rozwścieczyć, a nawet upokorzyć… a mimo to z perspektywy czasu wspomina się ją z niekontrolowanym uśmiechem na twarzy. To często najlepsze wspomnienia jakie mamy! W porównaniu z „dorosłością” szkoła jest prawdziwą beztroską… i szkoda, że doceniamy to tak późno.

Wakacje
Jak szkoła to i wakacje! O ile bardziej motywuje perspektywa dwóch miesięcy wakacji od… dwóch tygodni. Dwa miesiące! Niezliczona ilość przygód, możliwości, zabaw i spotkań z przyjaciółmi. Tak, wakacji zazdroszczę pełną parą!

Ubiór
W szafie miejsca co raz mniej, a zawsze czegoś brakuje… i tak ciężko się w coś ubrać. Dzieci nie mają tego problemu. Bluzka może być „na lewą stronę”, a na nogach dwie różne skarpetki. To nieważne! Ja sięgam pamięcią, to nie było przedstawienia w przedszkolu, żeby ubranie na córce wyglądało tak jak powinno ;)

Święta
Dla nas to okres przygotowań, zakupów, planowania… na szczęście przychodzi później chwila wytchnienia i czasu dla rodziny. Ja jednak zazdroszczę dzieciom tej magicznej atmosfery, która nam dorosłym udziela się zdecydowanie mniej. Dla nich to prawdziwa magia!

Prostota
Na każde pytanie przecież musi być odpowiedź. Pieniądze na przykład bierze się z bankomatu, albo przynosi listonosz. Każdy spór kończy się szybciej niż się zaczął, a urazy nikt nie chowa dłużej niż 15 minut. My dorośli mamy skłonności do komplikowania sobie życia, często na siłę. Zazdroszczę dziecięcego podejścia i staram się znaleźć złoty środek.

Brak pośpiechu
Ostatnio o tym pośpiechu wspominałam we wpisie. Uwielbiamy się spieszyć, nakręcać się i wmawiać sobie, że nie mamy czasu. Dzieci zawsze mają czas… przede wszystkim dla najbliższych.

Łatwość nawiązywania kontaktów
Wystarczy kilka minut zabawy w piaskownicy, a ona już ma nową przyjaciółkę. Już zapraszają się wzajemnie do domów i umawiają na kolejne spotkanie. Oczywiście w naszym dorosłym życiu ciężko o taaaaką otwartość na nowo poznanych ludzi, jednak troszkę jej nam nie zaszkodzi.

Bezpośredniość
Tego zazdroszczę jak cholera! Żeby czasem zamiast tej naszej dojrzałości i poprawności powiedzieć to co się ma szczerze na myśli. Dzieci raczej nie mają z tym problemu ;) Dziecko Twojej przyjaciółki Cię nie lubi? Na pewno da to po sobie poznać. Nie smakuje Twoja zupa? Nie ma taryfy ulgowej ;)

Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, ale niewielu z nich pamięta o tym. To cytat z jednej najpiękniejszych książek jakie zostały kiedykolwiek napisane. To że zazdrościmy czegoś dziecku to pierwszy krok ku temu, aby sobie o tym przypomnieć. Nie można oczywiście przesadzić i zdziecinnieć na starość… ale warto pamiętać o dziecku, które jest w każdym z nas. No i cieszmy się razem z naszymi dziećmi, dbajmy o to, aby każdy ich dzień był jeszcze ciekawszy i jeszcze piękniejszy!

3Z1A5017-1024x683.jpg3Z1A4860-1024x683.jpg3Z1A4925-1024x683.jpg3Z1A4913-1024x683.jpg3Z1A4978-1024x683.jpg3Z1A4871-1024x683.jpg3Z1A4854-1024x683.jpg

The post Czego zazdroszczę dzieciom appeared first on szafeczka.com.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.