Lista blogów » Amour-15

PRZEGLĄD SZEŚCIU TUSZY DO RZĘS

Zobacz oryginał

Cześć!

W ramach projektu Moje kosmetyczne zbiory planuję pokazać Wam moje wszystkie produkty do oczu, ale najpierw chcę zrobić mały wstęp i dziś opowiem Wam o moich tuszach do rzęs których aktualnie używam. Jesteście ciekawe które najbardziej polubiłam? Zapraszam do dalszej części! 
tusze.png



1.png1. Max Factor 2000 calorie to mój ukochany tusz, który moim zdaniem daje bardzo subtelny efekt (przynajmniej na moich rzęsach) i to po niego sięgam najczęściej. Powoli zaczyna mi wysychać więc na pewno sięgnę po kolejny, jego regularna cena to ok. 30 zł, ja kupiłam na jakiejś promocji za 20 zł. Tusz wcale mi się nie osypuje, nie skleja moich rzęs, trzyma się calutki dzień, nie uczula - same superlatywy! Niektórym może przeszkadzać szczoteczka, która nie jest sylikonowa.

av.png
2. Avon Infinitize to dla mnie tusz numer dwa, który niestety kiepsko wyszedł na zdjęciach. Ten tusz albo się kocha, albo nienawidzi, przede wszystkim we względu na śmieszną szczoteczkę (zdjęcia poniżej), którą ciężko się posługuje. Mnie osobiście ona łaskocze, a jej obsługa zajęła mi trochę czasu, ale mimo wszystko polubiłam ją przede wszystkim za bardzo naturalny efekt. Minimalnie się osypuje pod koniec dnia, ale jestem jej to w stanie wybaczyć. Kosztuje ok. 20 zł, ale jak to w Avonie bywa można na nią trafić i za dyszkę.
tofaceed.jpg

3. Too faced Better than sex jest trzeci w kolejce. Może i byłby pierwszy, jednak do dwóch wcześniejszych jestem już bardzo przywiązana :D Mam wersję podróżną tego tuszu i powinna pojawić się osobna recenzja na jego temat. Szczoteczka również nie sylikonowa, dość duża, ale jak dla mnie jest dobra. I ten efekt - dla mnie bomba!




loreal.png
 4. Loreal Volume Million Lashes So Couture to wychwalany przez większość osób, u mnie poza podium. Nie podoba mi się na moich rzęsach jakoś szczególnie mocno, może jeszcze jest za mokry i z czasem go pokocham, póki co nie wiążę z nim przyszłości. Utrzymuje się bardzo ładnie, dobrze wydłuża, ale dość skleja moje rzęsy i brak mi efektu WOW. Kupiłam go na promocji za jakieś 24 zł więc nie szkoda mi pieniędzy aż tak bardzo, gdybym jednak zapłaciła za niego tyle ile normalnie kosztuje byłabym zniesmaczona.

wibo.png
5. Wibo Growing Lashes to kolejna kultowa maskara, która u mnie sprawdza się bardzo średnio. Dużo lepiej wygląda na moich rzęsach Lovely (ta żółta). Wibo niestety się szybko osypuje, tworzy taki tępy efekt, mimo, że dobrze rzęsy rozdziela, to nie podoba mi się do końca jak wygląda na oku. Chcę ją zdenkować, ale sięgam po nią bardzo sporadyczne i pewnie w końcu wyschnie. Całe szczęście kosztuje niedużo, bo jedyne 10 zł.



debby.png
5. Debby What lashes! to maskara którą otrzymałam na spotkaniu blogerek, a marka Debby dostępna jest w Super Pharmie. Może dlatego, że maskara jest świeża, ale niestety bardzo posklejała mi kilka rzęs, reszta prezentuje się bardzo ładnie. Nie wiem co o niej myśleć, bo użyłam ją dwa razy, więc może jak troszkę przyschnie to przestanie sklejać rzęsy. Wtedy może okazać się całkiem fajną maskarą :)





Jak widzicie u mnie produkty wychwalane sprawdzają się średnio (noo, poza Max Factorem, który dla mnie jest mistrzem). Jeśli miałabym ocenić same szczoteczki, to na pierwszym miejscu byłby również Max Factor, a następnie: Loreal, Too faced, Debby, Wibo, Avon. Zbliżenia na szczoteczki:
IMG_0083.JPG
IMG_0084.JPG

To już tyle podstawowych informacji o moich obecnie używanych maskarach. Oceniłam swoje odczucia i efekt na żywo, niestety nie każde zdjęcie oddało to, jak tusz prezentuje się naprawdę, ale nic z tym nie zrobię. Czekam na Wasze posty do projektu kosmetyczne zbiory oraz na nazwy Waszych ulubionych tuzy do rzęs!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.