Lista blogów » Blogomodzie.com

Czy musli na pewno jest zdrowe? Nic bardziej mylnego!

Zobacz oryginał
Dla osób, które przechodzą na dietę, albo po prostu chcą zadbać o siebie i polepszyć jakość tego, co spożywają, prawie zawsze jednym z pierwszych pomysłów jest wprowadzenie pysznego i zdrowego muesli na śniadanie. Idea świetna, gorzej niestety z realizacją, bo choć sklepowe półki uginają się od różnych odmian smacznych i zdrowych płatków, w rzeczywistości niewiele z nich ma cokolwiek wspólnego, poza nazwą, z byciem „fit”.
 
2.jpg
 
 
Weźmy pierwsze lepsze płatki musli, reklamowane w telewizji. Smak czekoladowy, jakieś cuda niewidy – crunchy, granola, kawałki czekolady, orzechy, miód. Nic tylko wsuwać. Patrzymy na etykietkę: zawartość kalorii w 100 g – prawie 500, albo nawet i 600. Tyle samo, co zwyczajne, słodkie płatki. Ba, tyle samo nawet, co czekolada czy inne, grzeszne przyjemności. A przecież miało być fit! Producent podaje także wartość kaloryczną dla jednej porcji 30 gram – no dobrze, to tylko niecałe 250 kalorii, ale powiedzmy sobie szczerze: kto z wagą, sumiennie, odważy sobie codziennie te 30 gram? I kto zdaje sobie sprawę, jak mała jest to porcja? I ile jest w niej cukru?
 
1.jpg
 
 
Dobre muesli powinno mieć koło 300–370 kcal na 100 g płatków. Unikajmy muesli powyżej 400 kcal, a jeśli już się zdarzy – zmieszajmy je z otrębami (mają niską zawartość kaloryczną i opóźniają wchłanianie cukrów).
 
Spójrzmy teraz na skład: pełnoziarniste płatki zbożowe o smaku cappucino (67,8%), (płatki owsiane i pszenne, cukier, syrop glukozowy, olej palmowy, emulgator lecytyna sojowa, aromat, barwnik – karmel amoniakalny). Robi się ciekawie, zwłaszcza, że na kolejnych pozycjach mamy: granole zbożowe (płatki owsiane, cukier, grys ryżowy, mąka pszenna, cukier, ekstrakt słodowy jęczmienny, sól, olej palmowy, mąka pszenna, syrop glukozowy, miód aromat), kuleczki zbożowe (mąka pszenna, mąka kukurydziana, ekstrakt słodowy jęczmienny, sól, olej palmowy, regulator kwasowości – fosforan trójsodowy, przeciwutleniacz – mieszanina tokoferoli) a także płatki kukurydziane w polewie z ciemnej i białej czekolady (grys kukurydziany, cukier, sól, ekstrakt słodowy jęczmienny, mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych, ciemna czekolada (cukier, miazga kakaowa, masło), biała czekolada (cukier, tłuszcz kakaowy, śmietana w proszku) i tak dalej…
A teraz zagadka matematyczna: ile razy w powyższym składzie wymieniony był cukier i ile może się go znajdować w owym musli? 
 
IMG_6674%2Bas%2BSmart%2BObject-1.jpg
 
Przed zakupem warto czytać dokładnie skład – unikamy w nim cukru (ciężko trafić na musli, w którym nie będzie jego dodatku, ale wierzcie mi, DA SIĘ), syropów glukozowych i glukozowo-fruktozowych (tak naprawdę wychodzi na to samo, choć czasem producenci wykorzystują to, reklamując na etykiecie, jakoby produkt „nie zawierał cukru”), oleju palmowego i innych dziwnie brzmiących nazw. Przy dobrym musli cały jego skład powinien być prosty i zrozumiały: orzechy, suszone owoce, płatki z ziaren zbóż (i to różnorodnych zbóż, nie tylko pszenicy!!!)
9.jpg
 
 Najlepszy pomysł to oczywiście samodzielne przygotowanie musli – dużo tańszy, ale także pewniejszy: wiemy, co jest w składzie. Najprostszym sposobem jest zakup zwyczajnych płatków owsianych i żytnich, a następnie zmieszanie ich z orzechami i suszonymi owocami (albo gotową mieszanką bakalii). W dobrych delikatesach można znaleźć rzeczywiście bezcukrowe, wartościowe mieszanki (z dodatkiem owoców goi, miechunki, orzechów macadamia czy płatków kokosowych), niestety ich minusem jest dość wysoka cena. Jeśli macie w pobliżu Auchan, polecam tam kupować bakalie – w stoiskach na wagę są one najtańsze (np. jagody Goi – niecałe 40 zł za kilogram, gdzie ceny pakowanych jagód wahają się nawet do 120zł za kg), a dostępne są także całkiem wartościowe, gotowe mieszanki (sama kupuję miks płatków pszenicy, żyta, jęczmienia, orkiszu i owsa w workach, które starczą mi na pół roku – o taki http://sklep.pekpol.pl/pl/artykuly-sypkie/208-mix-sniadaniowy-z-5-platek-zboz-3-kg-szczytno-5906827011951.html i trzymam w dużym słoju po odżywce białkowej, wymieszany z mieszanką „fit” (owoce goi, słonecznik..)
Niestety, takie muesli nie będzie tak słodkie i smaczne jak te wszystkie „granole”, ale przynajmniej będzie naprawdę fit. Takie kupne musli, naładowane cukrem i czekoladą możemy potraktować najwyżej jako słodką przekąskę – chociaż i tak lepszym wyborem byłaby garść bakalii (np. mieszanki studenckiej).
A Wy, macie swoje ulubione, zdrowe muesli? Albo fajny dodatek do domowej mieszanki? Podzielcie się!
milegodnia.png

Post Czy musli na pewno jest zdrowe? Nic bardziej mylnego! pojawił się poraz pierwszy w Blog o modzie.

blogomodziecom?d=yIl2AUoC8zA blogomodziecom?d=qj6IDK7rITs blogomodziecom?i=ZYJK0D97cv0:w3MehLKWVSs

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.