Witajcie;* Dzisiaj krótka relacja z Los Angeles. A właściwie nie taka krótka, bo zdjęć trochę wyszło. Starałam się nawet zrobić małą selekcję, jednak średnio się udało:) Może na sam początek coś na temat pogody. Tutaj już całkiem inaczej niż w san Francisco, było również słonecznie ale zdecydowanie cieplej i co najważniejsze nie było wiatru. Zaczynamy:)
Rodeo Drive. Jedna z najdroższych ulic na świecie (tak właściwie to druga najdroższa zaraz po Nowojorskiej Fifth Avenue). Znajdziemy tutaj wszystkie najważniejsze domy mody m.in Chanel, Prada, Dior, Michael Kors, Versace, Valentino jak i ekskluzywne hotele i restauracje. Muszę przyznać, że ulica zrobiła na mnie wrażenie, stąd tyle zdjęć z tego miejsca. Podzielona jest na część przejezdną, gdzie są największe sklepy jak i krótki deptak z ławeczkami i mniejszymi butikami.













Mała ciekawostka o której dowiedziałam się będąc na miejscu. Na Rodeo Drive jest restauracja, gdzie rezerwację na stolik robi się pół roku wcześniej. Nie ma menu, a goście jedzą to co przygotował dla nich w tym dniu kucharz. Oczywiście za tę przyjemność płaci się podobno nie małe pieniądze:)
Plaża w Santa Monica. Na pierwszy rzut oka skojarzyłam ją z popularnym serialem z mojego dzieciństwa Słoneczny Patrol. I faktycznie serial kręcony był tuż obok na plaży Pacific Palisades. W szczególności spodobały mi się budki dla ratowników, które są dokładnie takie same jak te z serialu. Plaża jest tak szeroka i gorąca, że przejście po piasku bez klapek graniczyło wręcz z cudem. Ocean Spokojny niestety bardzo zimny. Jednak na plaży czekają również inne atrakcje jak Diabelski Młyn i Rolecoaster.




Beverly Hills to jedna z bogatszych dzielnic LA znana m. in z serialu 90210. Znajduje się tutaj wiele domów gwiazd muzyki takich jak Madonna, Katy Perry, Britney Spears czy aktorów wśród których są Eddie Murphy czy Tom Cruise. Natomiast najdroższe nieruchomości znajdują się nie w BH a innej dzielnicy LA Bel Air, gdzie mieszkał Michael Jackson. Wielu rezydencji nie widać, otoczone są wysokimi ogrodzeniami i żywopłotami. Dlatego zdjęć jest niestety tylko garstka, trzeba jednak przyznać, że jest tam pięknie i bardzo zielono.
Downtown. Wizualnie wydaje mi się, że jest mniejsze od tego z San Francisco. Wieżowce jednak zawsze robią na mnie duże wrażenie. Na dole mały skrót zdjęciowy. Los Angeles jest drugim największym miastem w USA, dlatego spędzając tam dwa dni nie byłam w stanie zobaczyć wszystkiego. Hollywood raczej na minus, jednak plażę czy Rodeo Drive zdecydowanie oceniam na plus.
Szykujcie się na niesamowite Las Vegas w następnych kilku postach:)
pozdrawiam, A;*