Lista blogów » lifeINblond
Skin Match 4ever Bronzer
Zobacz oryginał pon., 05/01/2015 - 15:52Każda kobieta, która tak jak ja cechuje się jasną, wręcz porcelanową cerą przyzna, że bywa ona kłopotliwa. Pomijam tutaj kwestie pielęgnacyjne, które są tematem na osoby wpis. Dziś chciałabym zająć się doborem kosmetyków kolorowych do naszej twarzy. O ile wybór podkładów, czy pudrów jest naprawdę duży i przy odrobinie wysiłku możemy znaleźć odcień, który nie będzie odcinał się od białej szyi, to dobranie nienachalnego bronzera jest już o wiele trudniejsze. Zdecydowana większość kosmetyków do konturowania na które się natykam ma dość ciemne i przeważnie ciepłe tony ( czyli takie z domieszką pomarańczowego). Moim zdaniem zupełnie nie służą one chłodnemu typowi urody, dając bardzo nienaturalny efekt. Łatwo też samemu zrobić sobie krzywdę źle dobranym bronzerem. Jeśli nie będzie on współgrał z naturalnym kolorytem naszej buzi, widoczne będą odcięcia w miejscach konturowania, niezależnie od tego, jak rozblendujemy kosmetyk. Wiele produktów brązujących wzbogaconych jest też o rozświetlające drobinki, na które jestem szczególnie wyczulona. Z uporem maniaka poszukiwałam więc chłodnego, a przy tym jasnego bronzera, dzięki któremu będę mogła podkreślić swoje rysy, bez zbędnego przerysowania i efektu "skwarka".
Dla zobrazowania:
Koniec końców godny uwagi kosmetyk znalazłam w ... Rossmannie! Zupełny przypadek sprawił, że wylądował w moim koszyku podczas ostatnich wielkich promocji. Kusząca oferta 2 w cenie 1 sprawiła, że przystanęłam przy szafie Astor. Tam właśnie trafiłam na Skin Match 4ever Bronzer. Na pierwszy rzut oka wydawał się wpisywać w to, czego szukałam. Jak sprawdził się w rzeczywistości?
Skin Match występuje w dwóch wersjach kolorystycznych- dla blondynek i brunetek. Mój wybór, nietrudno się domyślić, padł na 001 Blonde. Cała paletka jest kompozycją czterech zbliżonych do siebie chłodnych odcieni, co bardzo przypadło mi do gustu. W zależności od pożądanego efektu możemy użyć pojedynczego koloru, bądź swobodnie przeciągnąć pędzlem po wszystkich czterech. Żadna opcja nie przyprawi nas o pomarańczowe plamy! Bronzer sam w sobie jest dość jasny, ale jego intensywność możemy swobodnie stopniować. Co ważne, jest on całkowicie matowy, a więc nie zawiera brokatowych, błyszczących drobinek. Idealnie nadaje się zatem do codziennego makijażu. Nawet przy mocniejszym konturowaniu prezentuje się bardzo subtelnie. Pięknie wydobywa i podkreśla kości policzkowe. Nadaje bladej cerze o wiele zdrowszy i bardzo naturalny wygląd. Nie mogę również narzekać na jego trwałość. Bez problemu utrzymuje się przez kilka godzin i nie wymaga przy tym poprawek. Co więcej, pomimo iż używam go od blisko trzech miesięcy, zużycie jest minimalne ( jak widać na zdjęciu). Pachnie przyjemnie, lekko pudrowo. Samo opakowanie również jest solidne. Producent oddaje w nasze ręce paletkę wyposażoną w lusterko i podręczny pędzelek, który niekoniecznie sprawdzi się przy wykonywaniu makijażu w domowych warunkach, ale podczas wyjścia, kiedy nie mamy dostępu do porządnych pędzli może okazać się bardzo przydatny. Jedyna wada jakiej się dopatrzyłam, to ścierające się napisy, które już po krótkim czasie znikają i sprawiają, że pudełeczko prezentuje się o wiele mniej estetycznie.
Na zakończenie cena- niecałe 40 zł.
Koniecznie napiszcie, czy macie jakieś doświadczenia z tym bronzerem.
A może macie swoich ulubieńców godnych polecenia? :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




