Na pomysł tego dwuczęściowego wpisu wpadłam po kilkumiesięcznym śledzeniu zdjęć na
Pintereście. Przeglądając cudowne toalety z lat dwudziestych, zauważyłam pewne powtarzające się schematy: materiały, odszycia czy wzory. Patrząc zaś na moją garderobę zdałam sobie sprawę, że wiele znajdujących się w niej ubrań można z powodzeniem połączyć w zestawy nawiązujące do stylistyki tamtych lat.
......
W pierwszej części wpisu postanowiłam wziąć na tapetę dziesięć ciekawych trendów, które były - mniej lub bardziej - popularne w latach dwudziestych, a potem, w części drugiej, skonfrontować je z zawartością swojej szafy.
......
Poszperałam też trochę w książkach o modzie lat dwudziestych (coby wpis był bardziej merytoryczny), ale będę bardzo wdzięczna jeśli macie namiary na różne publikacje dotyczące tego ciekawego czasu w modzie, bo przyznam, że te moje traktowały temat trochę pobłażliwie.
No to zaczynamy!
1. Aksamit
/Łososiowa suknia na dole po prawej - Jean Patou,1924, zbiory MET/
Aksamit był eleganckim materiałem z którego szyto płaszcze i wieczorowe kreacje. Wykorzystywali go projektanci z najwyższej półki, bo byłą to jedna z tych tkanin, które świetnie nawiązywały do przedwojennych upodobań elegantek. Z aksamitu szyto obszerne, bogato zdobione ubiory o prostej linii, które maskowały kobiece kształty. Nowością dekady było wynalezienie (dosłownie!) aksamitu
Burnout, którego włókna były częściowo chemicznie wypalone, a pozostała część tworzyła wzory na półprzezroczystym tle.
2. Cekiny
/wdzianko na górze ok. 1928/ pomarańczowa sukienka na dole po prawej - 1925/
Prosta w formie, wciągana przez głowę sukienka-tunika, nie posiadająca zapięć, a jedynie duży dekolt, miała być wieczorowym dopełnieniem wizerunku kobiety chłopczycy, tak popularnego w latach dwudziestych. Paradoksalnie, zmniejszenie się rozmiaru sukni i uproszczenie jej kroju (w stosunku do kreacji sprzed wojny) sprawiło, że bogate dekoracje okresu belle epoque, potrzebujące powierzchni i odpowiedniej ilości tkaniny, zastąpiono fantazyjnymi, mieniącymi się wyszywankami, które świetnie dopełniały prostego kroju wieczorowej sukienki. A czy mogło być coś milszego dla oka niż wirująca w rytmie charlestona kobieta w pięknej sukience?
3. Obniżona talia
Szczerze? Jeżeli miałabym wybrać jeden tylko trend, który od razu przywodzi na myśl lata dwudzieste nawet laikom, postawiłabym na obniżoną talię, która potęgowała wrażenie luźnej i nieco obwisłej mody tamtych lat. Trzeba pamiętać, że linia stanu była przez całą dekadę 'w ruchu' (tak jak i dolna linia sukni). W 1922 opierała się na górnej granicy bioder, aby 1925 spocząć na samych biodrach. Dopiero w 1929 roku podniosła się do pasa i chociaż sukienki przeszywano jeszcze niekiedy na biodrach, to była to zapowiedź nowej mody i nowej elegancji.
4. Motywy egipskie
/rękawiczki 1925/
Och, to jeden z moich ulubionych trendów, o którym - gdyby nie Pinterest, nie miałabym chyba szerszego pojęcia. Uwielbiam wszystko, co związane z Egiptem, więc wobec 'egiptomanii' lat dwudziestych nie mogłam przejść obojętnie. Pamiętajmy, że właśnie w 1922 roku Howard Carter odkrył - nietknięty od czasów starożytnych - grobowiec Tutenchamona, co stało się światową sensacją. Tajemnica klątwy Faraona, chociaż wyssana z palca, w magiczny sposób działała na umysły światowych elegantek i przemysł modowy.
5. Turban
/niebieski turban - ok. 1925, zbiory MET/ czarny turban z satyny na górze po prawej - 1920/
Turbany świetnie łączyły się zarówno z modą na Egipt, jak i fascynacją Dalekim Wschodem (o czym za chwilę). Była to odważna propozycja, która jednakże zyskała sobie szerokie grono odbiorczyń, w tym wielu kobiet związanych z przemysłem filmowym, jak
Natacha Rambova. W końcu - mimo wielu zmian w obyczajach i modzie po I wojnie światowej - kobieta bez nakrycia głowy uchodziła za niekompletnie ubraną. Na wieczorne wyjścia turbany ozdabiano egretą z czaplich piór oraz szlachetnymi kamieniami.
6. Plisy i zakładki
Najbardziej lubię w plisach i zakładkach lat dwudziestych ich różnorodność, co możecie zobaczyć m.in. na górnym zdjęciu. Nie wiem, pewnie każda z tych ozdób ma swoją specjalistyczną nazwę, ja podziwiam po prostu rozmaitość wzorów i technik ich zeszycia :) Poza tym były one umieszczane zarówno w sukienkach, spódnicach, strojach letnich, zimowych wieczorowych, dziennych i sportowych, a w każdym z tych wydań wyglądały bardzo kobieco i elegancko.
7. Orientalizm
/płaszcz na dole po lewej - 1922/
Tajemnicze krainy Orientu od zawsze intrygowały, a ubrania nawiązujące do egzotyki Wschodu były popularne już przed wojną za sprawą projektów Paula Poireta, który wprowadził do mody orientalizujące nakrycia głowy, spodnie szarawary i draperie. Kilkanaście lat później motywy wschodnie odtwarzano na odzieży codziennej, wieczorowej oraz biżuterii, na co niemały wpływ miały wystawy kolonialne, które przybliżały europejczykom życie ludzi na drugim końcu świata. To właśnie w latach dwudziestych kobiety zaczęły używać piżam, które krojone były z jedwabiu na wzór japońskich kimon.
8. Geometria
/środkowa sukienka w górnym rzędzie - 1922/ na górze po prawej - suknia z kolekcji Madeleine Vionnet, zima 1924/ na dole po prawej - sukienka 1927/
Geometria w ubraniach lat dwudziestych była ściśle związana z rozwojem nowych form w sztuce, szczególnie z abstrakcjonizmem i Art deco, które narzucało dyscyplinę przestrzenną, wypełnioną geometrycznymi formami, symetrią i prostotą wpisaną w figury. Prostokątna forma ubioru lat dwudziestych i wpisanie kobiecej sylwetki w literę H sprawiło, że chętnie wykorzystywano do jej podkreślenia kontrastowe i graficzne wzory tkanin, a także używano nowych zestawień kolorystycznych.
9. Koronki
/po prawej na górze - halka 1928-29/ czarna na dole ok. 1925/
No dobra, koronki swe triumfy święciły przed wojną. Po wojnie kobiety raczej z nich zrezygnowały, a potrzebne części garderoby takie jak: prosty płaszcz, krawat i okrycia przeciwdeszczowe pożyczyły sobie od facetów. Jednak w jednej dziedzinie koronki sprawdzały się wyśmienicie - w bieliźniarstwie, które po wojnie (i odrzuconych gorsetach) przeżywało swój rozkwit. Kobiety preferowały wówczas lekkie halki z jedwabiu, batystu i koronek właśnie. Najlepiej było nosić je bez stanika (przy małym biuście), z zalotnie zsuwającym się, cienkim ramiączkiem.
Nowością była też bielizna kolorowa, najczęściej występująca w barwach pastelowych: brzoskwiniowej, różowej i zielonej.
10. Mała czarna
/na górze po prawej - mała czarna, Chanel, 1927/
Mała czarna była świetna propozycją dla kobiet żyjących intensywnie. Jej rewolucyjność polegała na tym, że w kilka chwil z prostej, skromnej sukienki dziennej, można było ją przemienić w niezwykle strojną suknię wieczorową, która była idealnym tłem dla dodatków: błyszczących kamieni szlachetnych, białych pereł oraz szali w intensywnych kolorach.
Spopularyzowała ją, oczywiście, Coco Chanel (wcześniej suknie w czarnym kolorze były zarezerwowane na czas żałoby), a ilustracja jej 'małej czarnej' pojawiła się w amerykańskim Vogue'u w październiku 1926 roku.
(Zdjęcia pochodzą z Pinteresta. Niestety, nie byłam w stanie sprawdzić wszystkich opisów, więc jeśli znacie te sukienki piszcie w komentarzach.)