Lista blogów » lifeINblond

time for change

Zobacz oryginał
Desktop1.jpg

Kobieta zmienną jest, powiedział swego czasu Wergiliusz. Żadnemu mężczyźnie, jak sądzę, nie udało się trafniej określić naszej skomplikowanej, bądź co bądź, natury. Tylko my rozumiemy, że nie może znaczyć tak lub nie i że kiedy na pytanie co się stało? odpowiadamy nic, to nie znaczy, że nic się nie stało. Logiczne, prawda?! Chociaż sama zaliczam się do tego grona ( co mnie bardzo cieszy, przecież tak pięknie jest być kobietą!) wciąż do końca nie zgłębiłam tajemnicy naszej psychiki. Nic straconego, mam na to całe życie. Do tej pory udało mi się wysnuć jeden wniosek- jesteśmy w stanie dorobić filozofię do wszystkiego. Czy to zakładanie szpilek, czy wizyta u fryzjera. Tym ostatnim dziś się zajmiemy. Mówi się, że u kobiety zmiana fryzury idzie w parze razem ze zmianami w życiu. Nowe włosy na nowy etap. Teoria mocno naciągana, myślałam. Do wczoraj. W ręce zaufanej fryzjerki oddawałam się bez obaw. Miało być tradycyjnie, blond pasemka, wyrównane końcówki. Coś mnie jednak tknęło. Proszę ciąć- padło z moich ust, nim zastanowiłam się, co właściwie robię. Bez żalu patrzyłam, jak na podłogę spadają kolejne blond centymetry. Nastawienie zmieniło się po powrocie do domu. Po pierwszym szoku ( gdzie są moje loki?!) skupiłam się na opracowywaniu sposobów na odwrócenie uwagi od nowej fryzury- czapka? kaptur?kapelusz?. A w końcu przeszło mi przez myśl, że przecież nic nie dzieje się bez powodu. Może to pora na kolejny krok? Po kilku przelanych przez palce latach i okresie burzy z piorunami w końcu nadeszła upragniona stabilizacja. Wewnętrzna harmonia, coś, co polecam każdemu. Dobrze jest w końcu trafić na właściwe tory, budzić się i zasypiać z poczuciem, że wszystko jest tak, jak być powinno. Patrzeć w lustro i z czystym sumieniem uśmiechać się do siebie. Mimo wszystko!
Tego Wam i sobie życzę! :)


P1100361.jpg

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.