I hate how much I love you.
Zobacz oryginał ndz., 01/12/2013 - 21:47Chemia bywa zawodna. Ostatnio pisałam, że jej tak wszyscy namiętnie poszukujemy- nie myliłam się. Ostatnio pisałam, że ona sprawia że się żyć chce- myliłam się. Przydała by się nowa miłość; myślisz sobie i z początku wszystko działa jak należy. Są iskry i podgrzana atmosfera, jednak w toku bliższych akcji okazuje się, że coś kurde nie działa! Kto powinien czuć się bardziej winny i zażenowany? Wtedy myślisz: umrę z odrzucenia. Ale pamiętaj o tym, że partner, który jest nieobecny ma więcej pijaru niż aktualny bo nieobecność bywa silniejszym bodźcem niż obecność. W każdym razie gdy idzie nie tak jak trzeba najkorzystniej jest odejść w odpowiednim momencie. Słyszałam już milion historyjek i opowieści o tym jak to nie wyszło. Zawsze doradzam to samo: udaj, że cię nic nie rusza a w tym czasie pociesz się kimś innym. Wielu ładnych ludzików jest na świecie, którzy do czegoś mogą się przydać... gorzej gdy przyjdzie Ci też z nimi rozmawiać. Komunikacja z głąbem na poziomie emotikonek jest anty-podniecająca. "Mów pełnymi zdaniami bo cię nie rozumiem!" nakazuję mu porządnie już wkurzona. No i nici z podrywu i nici z pocieszenia. Pati w takiej sytuacji powiedziałaby: takie to ładne, a takie głupie. No cóż, trudno. Oczekiwania były tak zawyżone, że teraz można mówić o pewnym rozczarowaniu, góra porodziła mysz. Nie pierwszy raz miało być cudownie a wyszło jak zazwyczaj. Tylko jaka z tego wszystkiego pointa? Następny proszę!
Stylizacja:
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



