Wszystko, co dobre szybko się kończy. Niestety, wypoczynek dobiegł końca, teraz trzeba wrócić do rzeczywistości i przepełnionego terminarzu ważnych spraw do wykonania :P Jak obiecałam mam dla Was zdjęcia z wypadu do KRK oraz Zakopanego. Tak więc: zapraszam do oglądania! ;)
Moja ulubiona rynna ;)
Rejs po Wiśle. Zdjęcie z głupią miną też musi być ;)
Dalej rejs po Wiśle.
Zakrzówek ;)
Kaczuchy także wypoczywają ;)
Przemierzając Dolinę Kościeliską ;)
Wytrwale wspinamy się by zwiedzić Jaskinię Mroźną ;)
Zdjęcie z zaskoczenia. Już w Jaskini Mroźnej ;)
Ah, te wąskie, ciasne i zimne korytarze jaskini...
Powrót z Jaskini Mroźnej.
Dalej wędrujemy Doliną Kościeliską. Ania obowiązkowo w modnych wąsach ;)
A oto moja nowa, mała koleżanka Lenka. Śmiała się i zaczepiała wszystkich. Bez wahania pozwoliła się wziąć na kolanka ;D
Prezent od narzeczonego ;) Takim oto podarunkiem przekonał mnie, abym więcej z nim wędrowała po górach ;)
Tutaj już przechadzamy się Doliną Białego.
Śmiało naprzód ;D
Maciuś także zdobywał szczyty ;)
Tutaj nasze ostatnie zdjęcie przed zdobyciem Trzydniowiańskiego Wierchu. Potem już tylko padało, padało i padało, aż do samego schroniska. Muszę się pochwalić, że jest to najwyższy zdobyty przeze mnie szczyt, aż 1758 m n.p.m. Jestem z siebie nader dumna. I z wielką chęcią pobiję kolejny mój życiowy rekord ;D Mój narzeczony zdobył Rysy. Ja niestety na razie sobie odpuściłam. Ale kto wie? Może jak pochodzę, trochę więcej po górach, to nie takie szczyty zdobędę ;P Na chwilę obecną narzeczony zaraził mnie swoim zapałem do wędrowania po górach, widoki mnie zachwyciły i skusiły do kolejnych wędrówek. Mam tylko ogromną nadzieję, że nie utracę tego zapału ;) Na koniec zostawiam Was z zdjęciami z wędrówki mojego mężczyzny na Rysy ;)
Jestem z Ciebie dumna, wiesz? ;)
Niebawem kolejny post z nową stylizację ;) Zapraszam.!
do następnego ;*