Lista blogów » STYLEEV
185. Dzięki Bogu jestem!
Zobacz oryginał śr., 14/08/2013 - 17:40 Długo mnie nie było, długo zbierałam myśli na szpitalnym łóżku. W pewnym sensie jestem przywiązana to bloga, więc wypada napisać kilka słów. Początkowo nie pisałam, z powodu awarii laptopa, jednak w środę, 7 sierpnia nagle wylądowałam z bólem brzucha na izbie przyjęć, w sumie to nie chcieli mnie przyjąć, ale jak miałam wrócić, gdy cały czas mdlałam. I tak wszystko się zaczęło, równie mogło i tam się skończyć.. Na sali operacyjnej. Czekałam dwa dni w szpitalu na usg! Zrobili mi je w końcu.. Wieczorem zadzwoniłam do mamy i chłopaka z inf. że czeka mnie operacja. Straciłam dużo krwii, podobno pękła mi wątroba, w trakcie upadku gdy szłam i zesłabłam na schodach. Przewieźli mnie na chirurgię. Leżałam i czekałam, próbowałam być twarda, trzymałam łzy w sobie, z jednej strony trzymała mnie mama, z drugiej Damian. Byłam wściekła, że w ogóle jestem w tym szpitalu. Który wg mnie powinien już dawno być zamknięty. Ale nie było mowy o przewiezieniu mnie gdzie indziej, zbyt duże ryzyko. Nadszedł ten moment, nie wiem która była godzina, zawieźli mnie na salę operacyjną. I żyję. Operowali mnie 2h. Wiecie co mnie najbardziej boli? Już nie to, mam cały pocięty brzuch, tylko to, że mam tą ranę niepotrzebnie.. Bo okazała się nie pęknięta wątroba, a jajnik. Bardzo mnie to boli i gnębi. Ale najważniejsze jest to że jestem, że żyję.. Każdy mi to powtarza, jednak ja jestem jeszcze w swoim świecie, nie żyję jeszcze rzeczywistością.
Bardzo długo mogłabym pisać na ten temat. Najbardziej zapamiętałam to, że w połowie wybudziłam się z narkozy, mój mózg się wybudził, a ciało nie. To jest nie do opisania. Nie wiecie jaka to trauma. Całą dobę nie mogłam przez to spać, bałam się, że obudzę się i nie zasnę.. A jaki ból.. normalnie czułam jak krew mi ucieka, jak mi coś tam naciągają, grzebią.. a ja nic nie mogę zrobić. W pewnym momencie ktoś mi coś robił przy dłoni. Chciałam go złapać, ale nie mogłam. Zbierałam w sobie wszystkie siły by móc się poruszyć. Bolało niemiłosiernie. To w sumie tak, jakby cięli mnie na żywca.. Słyszałam też wszystkie słowa lekarzy.
I był moment, że czułam jak odpływam. Pamiętam jak tylko chciałam krzyczeć, bym nie odchodziła, że muszą mnie ratować.. Bałam się co będzie z moim facetem i dzieckiem.
Gdziekolwiek bym nie była, z kimkolwiek bym nie rozmawiała- ciągle myślę- jakby to wyglądało gdyby mnie już nie było.. Ale jestem, jestem mamą i choć nie mogę teraz zajmować się naszym malutkim bąbelkiem to zbieram dla nas wszystkich siły, by jak najszybciej dojść do siebie.
Chodzę jeszcze jak stara babcia, płynie we mnie nowa krew, moja musi się zregenerować, wszystko we mnie musi odżyć. Jakie to dziwne uczucie mieć w sobie nie swoją krew. Przez kilka dni kręciło mi się w głowie, miałam wrażenie że świat mi wiruje. Dziś jest już lepiej. I przede wszystkim w domu (wróciłam wczoraj). Wszyscy mi każą leżeć, ale na pewno każdy wie jak to jest, gdy przeleży się tydzień w łóżku szpitalnym jak w więzieniu, to jak wyjdzie się do domu człowiek automatycznie żyje. Nie chcę się ograniczać, wiem że muszę dużo odpoczywać, ale nie umiem ciągle leniuchować. Tym bardziej że plecy mam okropnie proste- już nie piszę o moim ciele, bo po operacji w lustro nie mogę patrzeć.
Przez ten tydzień zmieniło się całkowicie moje okno na świat. Może nie zmieniłam się ja, bo ciągle będę sobą. Ale stałam się bardziej rozważna, wiem, że nawet głupota może doprowadzić do tragedii, gdzie wcześniej to lekceważyłam i myślałam, że nic nie może złego się trafić. Żyłam chwilą, niczym się panicznie nie przejmowałam. Na każdym kroku muszę uważać, ciągle się kontrolować, badać.. bo mam dla kogo żyć.
Nie wiadomo kiedy się jakieś cholerstwo czepi. Pomimo, że wcześniej byłam zdrowa jak ryba, i poza cesarką w szpitalu, nigdy nie przebywałam w szpitalu. Może to jakaś nauczka.. nie wiem czy dla mnie, dla kogo.. Może Bóg chciał nam coś przez to wszystko coś pokazać.. Reszta już pozostaje dla nas, co z tym zrobimy- nasza sprawa.
"Życie na ziemi jest takie ulotne i kruche, wystarczy jeden podmuch Śmierci by znikło i odeszło na zawsze."
Przejdę do zdjęć. Jeśli chodzi o zdjęcia. Dziś i kolejne jeszcze 3 bodajże zdjęcia które dodam robione były wcześniej, gdy laptop był zepsuty. Jak się zregeneruję i nabiorę sił to może dodam coś aktualnego, choć nie będą to specjalnie wyszukane zestawy- teraz liczy się przede wszystkim wygoda no i wiadomo, nie poszaleję w obcisłej bluzce, bo brzuch mam spuchnięty jakbym szła do rodzenia, a o ranie już nie wspomnę.. Dobrze, ze nie kupowałam nowego bikini, bo teraz wszystkie idą na dno szafy. O moim dawnym brzuszku bez blizn mogę sobie już tylko pomarzyć i pooglądać na zdjęciach..
PS. po narkozie niemiłosiernie wypadają mi włosy! Macie jakieś dobre i sprawdzone sposoby?
PS. po narkozie niemiłosiernie wypadają mi włosy! Macie jakieś dobre i sprawdzone sposoby?
/ bluza- diy; spodenki- szafa.pl, diy; trampki- converse; okulary- h&m /
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




