Szarości i wizje.
Zobacz oryginał sob., 18/08/2012 - 13:08 Układałam wczoraj porozrzucane w szafie ubrania. W sytuacjach, w których muszę szybko się ubrać i wyjść sporo rzeczy ląduje na krześle, podłodze, czy półce. Wizja zmienia mi się co 30 sekund, więc wyobrażacie sobie, jak szybko robi się bałagan, który potem mnie drażni niemiłosiernie, bo jestem pedantyczną zodiakalną panną. No, ale drażni mnie, bo oczywiście po powrocie jestem zmęczona, albo nie mam czasu i przez kilka dni panuje pogłębiający się chaos. Do momentu, w którym MUSZĘ posprzątać. Dziękuję za każdym razem, że urodziłam się panną właśnie. W innym wypadku zginęłabym w odzieżowo-obuwniczym syfie. Zalałaby mnie materiałowa fala i ktoś kiedyś znalazłby mnie na dnie własnej szafy. Ciekawy byłby to koniec, ale raczej mi nie grozi. Chyba, że będę w szafie podczas gigantycznego trzęsienia ziemi... Ale nie o tragicznych wizjach miałam pisać. Choć to, co chodzi mi po głowie poniekąd taką wizją jest. Otóż mam w szafie całą masę letnich rzeczy, których jeszcze na sobie w tym roku nie miałam. Dodam, że jest ich więcej, niż dni pozostałych w sierpniu. I wrześniu, może... Pozostaje tylko liczyć na piękny, ciepły wrzesień, łagodny październik. Nie chciałabym pakować szybko letnich szmatek i gorączkowo poszukiwać szalików. Jeżeli lato miałoby skończyć się szybko, to niech chociaż jesień będzie ciepła, przyjemna i słoneczna.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



